Sport.pl

Błyskawiczny nokaut Chalidowa! Materla na deskach. Pasy też dla Sowińskiego i Bedorfa [WIDEO]

W walce wieczoru na gali KSW 33 w Tauron Arenie Kraków Mamed Chalidow błyskawicznie, po 31 sekundach, znokautował Michała Materlę i odebrał mu mistrzostwo wagi średniej. Pasy trafiły także do Artura Sowińskiego i Karola Bedorfa.
Na starcie Materli i Chalidowa od dawna czekali fani MMA w Polsce. Zawodnicy odmawiali, podkreślając łączącą ich przyjaźń. Przed rozpoczęciem wyściskali się, ale sentymentów w ringu już nie było.

Walka trwała zaledwie 31 sekund. Chalidow trafił prawym sierpowym w szczękę Materli, poprawił kolanem, dopadł do leżącego obrońcy tytułu i sędzia musiał zakończyć pojedynek.



Materla po walce nie wykluczył rewanżu. - Zmierzenie się jeszcze raz z takim zawodnikiem jak Mamed, to dla mnie zaszczyt i przyjemność. Dziękuję i przepraszam - powiedział.

- Michał, przepraszam. To jest walka, sport. Nie chcieliśmy tego pojedynku, ale nas zmusili. Oczywiście, że dam mu rewanż - stwierdził Chalidow.

Niesamowity nokaut w walce gigantów

W pojedynku o pas wagi ciężkiej spotkali się Karol Bedorf i Michał Kita. Kita to doświadczony zawodnik, ale po raz pierwszy walczył dla federacji KSW i od razu stanął naprzeciwko mistrza. Publiczność w Tauron Arenie wspierała Kitę. Pochodzący z Zabrza zawodnik mówił po ważeniu, że liczy na przyjazd fanów.

Tempo pierwszej rundy nie powaliło. Więcej akcji i trafionych ciosów zanotował Kita. W drugiej rundzie Bedorf zaczął od kopnięć. Pierwsza próba wysokiego ciosu nogą zakończyła się niepowodzeniem. Druga trafiła idealnie w głowę Kity. Zabrzanin spadł na matę niczym rażony piorunem i już się nie podniósł. Bedorf obronił pas mistrzowski.

- Za nisko trzymałem rękę. Dostałem w głowę, ale nadal byłem świadomy. Sędzia mógł trochę poczekać z zakończeniem walki. Nie mam jednak do niego pretensji - powiedział po walce Kita.

- Na początku starałem się kopać na głowę jak najrzadziej, aby zrobić to w drugiej rundzie, gdy ręce przeciwnika będą opuszczone - skomentował Bedorf efektowną akcję kończącą pojedynek.

Emocje do ostatnich sekund

W walce o pas wagi piórkowej Artur Sowiński po jednomyślnym werdykcie sędziów pokonał Klebera Koike Erbsta.

Erbst jest mistrzem walki w parterze, natomiast Sowiński znacznie lepiej czuje się w stójce i było to widać od samego początku walki. Polak próbował ciosów rękami i nogami, nawet efektownej obrotówki. Nic czysto jednak nie dotarło do głowy Japończyka. Erbst w każdej możliwej sytuacji próbował technik kończących. W drugiej rundzie udało mu się zapiąć trójkąt rękami. Sowiński zamarł w parterze, wydawało się, że duszenie i koniec walki jest blisko, ale Polak zamiast odklepać, pokazał sędziemu kciuk do góry.



W trzeciej rundzie Erbst nadal próbował sprowadzić walkę do parteru. Sowiński unikał ataków Japończyka i skontrował rywala efektownym kolanem na głowę. Półtorej minuty przed końcem Erbst założył Sowińskiemu dźwignię na łokieć. Polak wytrzymał także i ten atak. Jego przewaga w stójce sprawiła, że sędziewie jednogłośnie przyznali mu zwycięstwo.

Oto Ariane Lipski, piękna rywalka Katarzyny Lubońskiej w KSW [ZDJĘCIA]




Więcej o: