Stomil nie zawiódł kibiców. Rok kończy zwycięstwem 2:0

W ekstremalnych warunkach, przy padającym śniegu, biało-niebiescy pokonali na wyjeździe Sandecje Nowy Sącz 2:0. Bramki dla OKS-u strzelili Paweł Łukasik oraz Rafał Kujawa.
Piłkarze obydwu zespołów musieli nie tylko zmierzyć się ze swoim przeciwnikiem, ale również z warunkami atmosferycznymi, które w Nowym Sączu nie sprzyjały rozgrywaniu piłkarskiego widowiska. Od dłuższego czasu w południowej części naszego kraju padał śnieg, przez co całe boisko było zaśnieżone.

- Ciężko było nam ustalić taktykę na to spotkanie - przyznaje Dawid Szymonowicz, pomocnik Stomilu. - Gdy dotarliśmy na stadion to murawa była jeszcze zielona. Warunki zaczęły się zmieniać w momencie gdy weszliśmy do szatni, a podczas rozgrzewki było już zupełnie biało. - Wyciągnęliśmy wnioski z tego co działo się tydzień temu, kiedy murawa była bardzo grząska. Lepiej odnaleźliśmy się w takich warunkach.

Trener Mirosław Jabłoński nie mógł skorzystać w tym spotkaniu z Tsubasy Nishiego oraz Łukasza Suchockiego, którzy zmagają się z problemami zdrowotnymi. Dlatego od pierwszych minut na murawę wybiegli Paweł Łukasik oraz Karol Żwir. Pierwszą dogodną sytuację stworzyli sobie biało-niebiescy, którzy już po pięciu minutach zagrozili bramce gospodarzy. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska do piłki dopadł Rafał Kujawa lecz jego strzał z woleja powędrował wysoko nad poprzeczką. Kilka chwil później mocny strzał oddał Bartłomiej Kasprzak lecz uderzenie młodego pomocnika Sandecji minimalnie minęło słupek bramki Piotra Skiby.

- Przede wszystkim ten mecz nie powinien się odbyć, ponieważ warunki nie były normalne - mówi wprost Mirosław Jabłoński, trener OKS-u. - Trudno więc mówić jakiejkolwiek grze w piłkę. W zasadzie było to kopanie futbolówki do przodu, pod pole karne przeciwnika i tam starać się wykorzystać błąd obrońców.

Z powodu gęsto padającego śniegu, co kilkadziesiąt minut arbiter meczu zarządzał przerwę w spotkaniu. W tym czasie służby porządkowe miały za zadanie zebranie z murawy grubej warstwy śniegu, która momentami uniemożliwiała dokładnej rozegranie piłki. W tak trudnych warunkach szybciej odnaleźli się olsztynianie, którzy jeszcze przed kwadransem gry objęli prowadzenie. Strzałem z odległości 20 metrów bramkarza Sandecji zaskoczył Paweł Łukasik i to dzięki niemu biało-niebiescy mogli cieszyć się z pierwszej bramki w tym spotkaniu.

- Bardzo dobrze zachował się Paweł Łukasik, który obrócił się z piłką - relacjonuje Szymonowicz. - Uderzył dość płasko lewą stopą, w długi róg bramki i dzięki temu zdobył bramkę.

Z każdą minutą coraz częściej do głosu dochodzili jednak gracze z Małopolski. Idealną okazję do wyrównania z rzutu wolnego miał Sebastian Szczepański i tylko centymetry zadecydowały o tym, że nie mógł on się cieszył się ze zdobytej bramki. Chwilę później ten sam zawodnik chciał zaskoczyć Piotra Skibę,a futbolówka po jego uderzeniu o mało nie przelobowała goalkeepera OKS-u. Mimo ciągle rosnącego naporu Sandecji, wynik do przerwy pozostał bez zmian.

- Muszę pochwali nasza defensywę - przyznaje szkoleniowiec OKS-u. - Bardzo dobrze radziliśmy sobie w trudnych warunkach. Dzięki temu udało nam się przetrwać bez straty bramki, ponieważ napór przeciwników cały czas wzrastał.

Drugą połowę spotkania lepiej rozpoczęli olsztynianie. Rafał Kujawa przed sobą miał już tylko bramkarza gospodarzy lecz w ostatniej chwili piłkę odebrał Kamil Słaby, obrońca Sandecji. Kilka chwil później w takiej samej sytuacji znalazł się Paweł Łukasik. Jego uderzenie obronił Łukasz Radliński, a dobitka napastnika Stomilu była niecelna.

W ciągu 15 minut od rozpoczęcia drugiej połowy, trener Robert Kasperczyk z powodu kontuzji swoich podstawowych piłkarzy, był zmuszony wykorzystać wszystkie możliwe zmiany. Mimo poważnych osłabień, zawodnicy z Nowego Sącza ruszyli do ataku. Z lewej strony boiska piłkę dośrodkowywał Arkadiusz Aleksander lecz jego zamiary wyczuł Piotr Skiba, który pewnie złapał futbolówkę.

- Na treningach skupialiśmy się nad zachowaniem obrony przy stałych fragmentach gry - mówi piłkarz Stomilu Olsztyn. - Nie ma co ukrywać, że ostatnio to kulało w naszej grze. Cieszymy się, że udało nam się w dobrych sposób zakończyć tegoroczną rundę.

Po chwili przestoju na murawie, olsztynianie postanowili przejść do ofensywy, co opłaciło się na kwadrans przed końcem meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej strony boiska, do piłki dopadł Rafał Kujawa. Napastnik Stomilu zmylił obronę gospodarzy i wpakował futbolówkę w górny róg bramki.

Po dwóch straconych bramkarz, piłkarze z Nowego Sącza za wszelką cenę ruszyli do odrabiania strat. Podopieczni trenera Roberta Kasperczyka chcieli powtórzyć scenariusz ze spotkania ligowego w stolicy Warmii i Mazur, gdzie jeszcze do 85. minuty gry przegrali 0:2. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

- Przypomniałem sobie tą sytuację - mówi Dawid Szymonowicz. - Zaczęliśmy grać jeszcze bardziej ostrożniej i reagować na zamiary przeciwnika. Staraliśmy się niwelować zagrożenie przeciwnika pod naszą bramką.

Po dośrodkowaniu w pole karne, Arkadiusz Aleksander uderzył piłkę głową jednak Skiba popisał się efektowną bramkarską paradą. Chwilę później ten sam zawodnik mógł się zrehabilitować lecz jego uderzenie z sześciu metrów minęło bramkę Stomilu. Wynik do końca spotkania pozostał jednak bez zmian.

- Ten mecz był wypadkową całego mikro cyklu, który przeszliśmy w tym tygodniu - mówi Robert Kasperczyk, trener Sandecji. - Po spadku temperatury, kiedy przymrozki dały o sobie znać nie mogliśmy się normalnie przygotować. Jako trener nie mogłem nawet skorzystać z boiska ze sztuczną nawierzchnią. W takich warunkach trudno mówić o prawdziwym meczu, które kosztowały nas utratę trzech punktów. Wolałbym jednak, aby to spotkanie przebiegło zupełnie w innych okolicznościach.

Piłkarze Stomilu będą trenować aż do piątku. Dopiero pod koniec przyszłego tygodnia biało-niebiescy udadzą się na zasłużone urlopy.

Sandecja Nowy Sącz - Stomil Olsztyn 0:2 (0:1)

Bramka: Łukasik 14., Kujawa 76.

Sandecja: Radliński - Szarek, Berezovskyj (58. Ken), Baran, Słaby - Kasprzak, Nather, Szczepański (48. Piszczek), Nowak (46.Ctvrtnicek), Małkowski - Aleksander

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Remisz, Ratajczak - Łukasik (82. Chałas), Paweł Głowacki, Szymonowicz, Lech, Żwir (71. Trzeciakiewicz) - Kujawa (90. Bartkowski)

Spotkania 19. kolejki:

Arka Gdynia - Wisła Płock 4:2 (Abbott 29., 48., Wojowski 79., Siemaszko 82., Lebedyński 37., 90.), MKS Kluczbork - Zawisza Bydgoszcz 0:1 (Lewicki 90.), Rozwój Katowice - Wigry Suwałki 1:3 (Jaroszek 36.,Hanzel 45.,Adamek 52., Moneta 73.), Chojniczanka Chojnice - GKS Bełchatów 2:0 (Pietruszka 5. (k), Czerwiński 23.), Sandecja Nowy Sącz - Stomil Olsztyn 0:1 (Łukasik 14.), Olimpia Grudziądz - Bytovia Bytów 1:1 (Piter-Bućko 92., Klichowicz 61.); - niedziela: Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice (12.45, Polsat Sport Extra); Dolcan Ząbki - Miedź Legnica (przełożony na 3 grudnia).

I LIGA

1. Wisła Płock 193730:20
2. Arka Gdynia 193634:23
3. Stomil Olsztyn 193122:22
4. Dolcan Ząbki 183034:18
5. Zagłębie Sosnowiec 173030:23
6. Chrobry Głogów 182823:16
7. Zawisza Bydgoszcz 182831:26
8. GKS Katowice 182724:18
9. GKS Bełchatów 192719:20
10. Chojniczanka 192624:30
11. Bytovia Bytów 192427:28
12. Miedź Legnica 182323:24
13. MKS Kluczbork 192120:33
14. Sandecja Nowy Sącz 192125:29
15. Wigry Suwałki 192122:20
16. Pogoń Siedlce 182018:29
17. Rozwój Katowice 191718:32
18. Olimpia Grudziądz 191415:28
Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.