Niebagatelna stawka meczu Pogoni ze Śląskiem. Punkty lub posada?

Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław to dwie najsłabsze drużyny ostatnich pięciu kolejek. Portowcy dopisali sobie w tym czasie zaledwie dwa punkty, a zespół z Dolnego Śląska jeden.
Dla obu ekip sobotnia potyczka jest więc meczem o przełamanie i złapanie tak bardzo potrzebnego oddechu. Określając to spotkanie slangiem piłkarskim, jest to typowy pojedynek za sześć punktów.

- Czy Śląsk to dobry rywal na przełamanie? Pewnie o to samo pytają we Wrocławiu Tadeusza Pawłowskiego w kontekście Pogoni - śmieje się szkoleniowiec Dumy Pomorza, Czesław Michniewicz.

Śląsk i Pogoń łączy nie tylko mierny dorobek punktowy. Oba zespoły zostały w ostatnim czasie dotkliwie zlane przez Cracovię (po 1:4) oraz mierzyły się z Legią Warszawa oraz Lechem Poznań.

- Zarówno my, jak i oni jesteśmy w dołku. My zagraliśmy trochę lepiej z Lechem, choć to Śląsk urwał im punkt, natomiast oni lepiej zaprezentowali się w spotkaniu z Legią. Nie ma wątpliwości, że to dla nas i dla nich mecz prawdy - ocenia Michniewicz, który mimo dwóch ostatnich porażek, widzi światełko w tunelu. - My statystycznie zagraliśmy bardzo dobre spotkanie z Lechem, ale niestety nadal nie zdobywaliśmy goli. Dokładnie przeanalizowaliśmy tamten mecz i przeważaliśmy w każdym aspekcie, poza tym najważniejszym. Wiem, że to marne pocieszenie, bo wynik jest fatalny, ale trzeba szukać pozytywów i się ich trzymać - zaznacza Michniewicz.

Szkoleniowiec Pogoni przyzwyczaił, że nie załamuje rąk w słabszych chwilach i w minionym tygodniu intensywnie pracował nad tym, by zaskoczyć rywala.

- Ze Śląskiem chcemy przede wszystkim zagrać konsekwentnie w defensywie - nakreśla plan Michniewicz. - Tego ostatnio zdecydowanie nam brakuje. Tracimy bramki w każdym spotkaniu, a co istotne, tych strat można było uniknąć. Druga sprawa to ofensywa. Nie strzelamy goli, a dodatkowo nasi napastnicy, co chwilę mają jakieś urazy. To oczywiste, że żeby wygrać ze Śląskiem, to musimy strzelać bramki, a z tym mamy największy problem. Dużo nad tym pracowaliśmy.

We Wrocławiu gruszek w popiele także jednak nie zasypywali. Posada Tadeusza Pawłowskiego wisi na włosku i jeśli w sobotę nie pokona Pogoni, to może stracić pracę.

- Pogoń to dobrze zorganizowany zespół w defensywie, dysponujący szybką kontrą. Na pewno rytm nadają dwaj środkowi pomocnicy. Uważam, jednak że są jak najbardziej do pokonania - mówi opiekun wrocławian. - Myślę, że jest to kluczowy mecz, bo teoretycznie wciąż mamy szansę na pierwszą ósemkę. Chłopcom potrzebny jest zastrzyk optymizmu, pewności siebie. To może dać nam zwycięstwo z Pogonią. Mecz bez wątpienia z gatunku ciężkich. Przede wszystkim jeśli chodzi o psychikę. Musimy wygrać i tu nie ma dyskusji. Myślę, że zespół stanie na wysokości zadania i zdobędziemy trzy punkty.