Pogoń Szczecin jedzie do Wrocławia po punkty. Mecz prawdy dla obu drużyn

Pogoń jest jeszcze w górnej połówce tabeli ekstraklasy, ale nie wygrała meczu od pięciu kolejek i stopniowo pogarsza swoją pozycję. Sytuacja Śląska jeszcze trudniejsza. Kto się przełamie w sobotę o godz. 20.30?
- Zespoły są w dołku, więc jest to mecz prawdy dla obu - przyznaje Czesław Michniewicz, trener Pogoni.

Seria niewygranych spotkań Śląska jest nawet dłuższa, bo trwa od ośmiu kolejek. Wrocławianie spadli już na 15. lokatę, czyli do strefy spadkowej. Coraz częściej się też mówi, że nastąpi tam zmiana trenera. Często padało nazwisko Dariusza Wdowczyka, jako tego, który miałby zastąpić Tadeusza Pawłowskiego.

Problemy Śląska w Szczecinie są znane, ale sztab Pogoni skupia się na analizie gry tego zespołu i kłopotach własnych. A tych nie brakuje. Zapadła już decyzja, że przez najbliższe dwa-trzy tygodnie Łukasz Zwoliński będzie przechodził rehabilitację. Możliwe, że do treningów wróci dopiero w styczniu. Częstymi gośćmi fizjoterapeutów i masażystów byli w ostatnich dniach Marcin Listkowski i Takafumi Akahoshi (wznowił treningi w środę), ale akurat powinni być do dyspozycji szkoleniowca. Także Wladimer Dwaliszwili ćwiczył i chce grać.

- Pozostali w miarę zdrowi - kwituje Michniewicz. - Znamy swoją sytuację. Niepowodzenia w ostatnich meczach nie wpływają na nas mocno negatywnie, nadal jest determinacja, by się odbić. Wiemy, że mało ostatnio punktowaliśmy, mało strzelaliśmy bramek, a tabela spłaszcza się coraz szybciej. Musimy to przerwać, by przed wiosennymi spotkaniami mieć trochę więcej oddechu.

Śląsk też będzie zdeterminowany. Ale to zespół absolutnie do ogrania i każdy z Portowców o tym wie.

- Wygrana we Wrocławiu dobrze by nas nastroiła przed trudnym tygodniem, który nas teraz czeka. W środę zagramy u siebie z Lechią, a w kolejny weekend czeka nas najdłuższy wyjazd ligowy - do Łęcznej. Muszę liczyć na szybką regenerację moich zawodników - mówi Czesław Michniewicz.

Zaskoczeń w składzie Pogoni przed meczem ze Śląskiem raczej nie ma się co spodziewać. Wybór wyjściowego składu determinuje stan zdrowia, ale i poprzedni - dobry, choć przegrany - występ z Lechem. I tak np. na lewym skrzydle miejsce powinien zachować Patryk Małecki, w bramce pozostanie Jakub Słowik. Wątpliwości są przy obsadzaniu prawego skrzydła czy napastnika.

- Na skrzydłach ciągle coś zmienialiśmy, ciągle szukamy, ale nadal nie mamy pewniaków. Brakuje zdecydowanego impulsu ze strony zawodników, by dokonać wyboru na kilka kolejek. Ale mam nadzieję, że Patryk znów zagra na fali wznoszącej, bo każdy obrońca w Polsce obawia się takiego Małeckiego, jakiego widzieliśmy z Lechem. W bramce nie będziemy robić nerwowych ruchów. Na treningach Kuba wypada bardzo dobrze, a chcemy dać mu szansę w kilku spotkaniach.

Spotkanie we Wrocławiu rozpocznie się w sobotę o godz. 20.30. Na mecz wybiera się kilkuset szczecińskich kibiców.