Umowa Kazimierza Grenia z Podkarpackim ZPN. 500 tys. złotych odszkodowania

Absurdalna umowa Kazimierza Grenia z Podkarpackim Związkiem Piłki Nożnej ujrzała światło dzienne. Według niej zawieszony przez Polski Związek Piłki Nożnej działacz nie tylko będzie pobierał pieniądze z Podkarpackiego ZPN do końca 2016, ale również w razie ujawnienia umowy przez związek ten wypłaci mu, bagatela 500 tysięcy złotych.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



O sprawie umowy Kazimierza Grenia, byłego prezesa Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, napisał w środę portal weszlo.com.

Kazimierz Greń ma zakaz pełnienia jakiejkolwiek funkcji w polskim futbolu przez cztery lata. Tak zadecydowała Najwyższa Komisja Odwoławcza Polskiego Związku Piłki Nożnej po słynnej "aferze biletowej" przed meczem Irlandia Polska. Wówczas w głównej roli wystąpił podkarpacki działacza, który na jednej z posesji obok stadionu w Dublinie sprzedawał bilety. Greń rzecz jasna nie przyznał się do winy.

Po dyskwalifikacji, Grenia na fotelu prezesa Podkarpackiego ZPN-u zastąpił Marek Hławko. Formalnie jednak, zgodnie z umową, jaką działacz zawarł ze związkiem, pobiera on wynagrodzenie. Zresztą nie małe. Jak wykazał portal weszlo.com, to ponad siedem tysięcy złotych, nie licząc premii. Do tego umowa obowiązuje do końca 2016 roku.

To jeszcze nic. Na mocy umowy, gdyby Podkarpacki ZPN ujawnił jej zapisy, musiałby byłemu prezesowi wypłacić odszkodowanie w kwocie 500 tys. złotych! Co więcej, Podkarpacki ZPN nie może wypowiedzieć umowy Greniowi, bo również czeka go kara finansowa, w postaci 500 tys. zł. A to nie koniec. Po wygaśnięciu umowy związek nie może przez trzy lata ujawnić umowy. W innym wypadku poniesie karę w wysokości 300 tys. zł.

Od czasu ogłoszenia decyzji o dyskwalifikacji Greń nie jest już tak aktywny w mediach, jak wcześniej. Przebywa na zwolnieniu lekarskim i mimo zawieszenia w PZPN działacz pobiera pensję ze związku, którego był niedawno prezesem.