Remis Radomiaka z Puszczą. Sędzia karał na lewo i prawo

Aż dziewiętnaście kartek, w tym trzy czerwone pokazał piłkarzom Radomiaka i Puszczy Niepołomice arbiter spotkania Michał Górka z Tarnowa, choć pojedynek nie był wcale brutalny. Kibice poza kartkami nie oglądali goli i mecz II ligi zakończył się podziałem punktów.
Przed pierwszym gwizdkiem kibice minutą ciszy uczcili pamięć osób, które w piątek w ataku terrorystycznym zginęły w Paryżu. Tymczasem zawodnicy Radomiaka do ostatniego pojedynku przed własną publicznością w 2015 roku, przystąpili bez: Norberta Jędrzejczyka, Michała Chrabąszcza i Krzysztofa Ropskiego, którzy wystąpili w podstawowej jedenastce w przegranym meczu z Polonią w Bytomiu. W ich miejsce zameldowali się: Radosław Sylwestrzak, Mateusz Radecki i Przemysław Śliwiński.

Obu drużynom przyszło grać na grząskiej murawie i przy ciągle padającym deszczu. Nic dziwnego, że zanim piłkarze dostosowali się do panujących warunków, to minęło kilkanaście minut.

Pierwszą groźną okazję Zieloni zmarnowali w 11. minucie. Wówczas stały fragment gry wykonywał Bartosz Sulkowski, a piłka po jego dośrodkowaniu utkwiła w polu bramkowym pomiędzy zawodnikami obu zespołów, ale pierwsi wybili ją goście, zażegnując stracie bramki.

Następna akcja, która mogła otworzyć wynik, miała miejsce pod bramką Michała Kuli. Tym razem to zawodnicy Puszczy wykonywali rzut rożny, a niecelną "główką" - ponad poprzeczką - popisał się Roman Stepankov.

Po dwóch kwadransach przed doskonałą okazją stanął najlepszy strzelec gospodarzy Rossi Leandro. Brazylijczyk doskoczył do futbolówki dogranej przez Sulkowskiego. Uderzył jednak za lekko, by pokonać Andrzeja Sobieszczyka. Chwilę później pogubiła się defensywa radomian. Bliski trafienia był Dominik Maluga. Na szczęście dla miejscowych przestrzelił. Podobną sytuację zespół z małopolski przeprowadził na pięć minut przed końcem pierwszej połowy, ale wówczas strzał przewrotką Stepankova, o centymetry minął słupek bramki miejscowych.

Jednak o największym szczęściu radomianie mogli mówić w 42. minucie, kiedy to strzelał Mateusz Broź, a instynktownie futbolówkę wybronił Kula. Gdy arbiter do regulaminowego czasu gry doliczył 120 sekund, to na lewej stronie boiska faulowany był Dariusz Brągiel, a arbiter pokazał żółtą kartkę Michałowi Czarnemu. Jako, że było to drugie napomnienie obrońcy Puszczy, to musiał on opuścić boisko.

Przez blisko 15. minut drugiej części nie było widać, że Zieloni grają w przewadze liczebnej. To rywale częściej byli w posiadaniu piłki i kontrolowali przebieg gry. Właśnie w 60 minucie przed szansą wyprowadzenia Radomiaka na prowadzenie stanął Krystian Puton, ale jego strzał wybronił Sobieszczyk. Kolejna składna akcja Zielonych miała miejsce dziesięć minut później. Tym razem bezskutecznie próbował Brągiel.

Goście cofnęli się do defensywy, nastawiając się na kontrataki. Po jednym z nich główkował Stepankov a Kula wypiąstkował piłkę na rzut rożny.

Liczebność zawodników na boisku wyrównała się w 89. minucie kiedy to czerwoną kartkę (konsekwencja dwóch żółtych) ujrzał David Kwiek. W już doliczonym czasie kolejną czerwoną kartkę zobaczył Maciej Wasilewski. Nie ulega wątpliwości, że w tym przypadku arbiter się pogubił, odgwizdując przewinienie za...prawidłowy odbiór piłki obrońcy. Ostatecznie w pojedynku, który nie miał aż tak dużej złośliwości, sędzia pokazał aż 16 żółtych i 3 czerwone kartki!

Radomiak Radom - Puszcza Niepołomice 0:0

Radomiak: Kula - Wasilewski, Świdzikowski, Sylwestrzak, Sulkowski, K. Puton (65. Cieciura), Radecki, Kwiek, Brągiel (78. Uliczny), Leandro, Śliwiński (72. W. Puton).

Puszcza: Sobieszczyk - Abramowicz, Furtak, Czarny, Mikołajczyk, Stepankov, Kotwica, Maluga, Łączek (80. Lampart), Gawęcki, Broź.