Widzew Łódź - Mechanik Radomsko 1:2. Smutne pożegnanie jesieni

Widzew Łódź w ostatnim meczu rundy jesiennej przegrał u siebie z Mechanikiem Radomsko 1:2. Po raz kolejny podopieczni Marcina Płuski nie poradzili sobie ze zmasowaną obroną rywali
Przed meczem uhonorowany został Princewill Okachi, dla którego mecz z Mechanikiem był setnym w drużynie Widzewa. Nigeryjczyk otrzymał pamiątkową koszulkę i usłyszał gromkie brawa od kibiców. Chwilę później było już mniej przyjemnie, ponieważ wszyscy zgromadzeni na stadionie minutą ciszy uczcili pamięć ofiar zamachu terrorystycznego w Paryżu.

W pierwszych minutach spotkania choć Widzew atakował, to najdalej na 20. metrze przed bramką rywali kompletnie się gubił. Było sporo niepotrzebnych, a przede wszystkim niedokładnych podań. Brakowało też zdecydowania, bo chociażby Adrian Budka zamiast strzelać, próbował dośrodkowywać.

Jedyną dobrą akcją było dośrodkowanie na głowę Michała Polita, ale obrońca Widzewa nie trafił do siatki. Skuteczniejsi byli gracze Mechanika, którzy już przy pierwszej sytuacji strzelili gola. Po wrzutce w pole karne widzewiacy nie wybili piłki, a ta trafiła do Macieja Machury i z najbliższej odległości gracz Mechanika strzelił bramkę.

Przed przerwą łodzianie mogli wyrównać, ale byli wybitnie nieskuteczni. O ile strzał z dystansu Milczarka obronił bramkarz rywali, to ciężko sobie wyobrazić, jak swojej sytuacji nie wykorzystał Okachi. Pomocnik przestrzelił z kilku metrów, a na trybunach tylko jęk zawodu...

Beznadziejnie w meczu grał Kamil Zieliński. Napastnik w ogóle nie przypominał siebie z wcześniejszych spotkań, kiedy wyróżniał się na boisku. W spotkaniu z Mechanikiem nie dość, że nie trafiał w bramkę, to notorycznie tracił piłkę, miał problemy z przyjęciem. A nie tego się od niego oczekuje.Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra podwyższyć mógł Machura, ale górą był Michał Sokołowicz.

W przerwie Płuska nie zdecydował się na żadną zmianę. Widzew wciąż miał sytuacje, ale ich nie wykorzystywał. Dobry strzał oddał Budka, ale górą był golkiper rywali.

Z czasem na boisku pojawił się Igor Świątkiewicz, który zmienił Michała Pietrasa. To typowa zmiana ofensywna, ale gra Widzew z przodu wcale nie była lepsza. Napastnik co prawda strzelił na bramkę, ale gola nie strzelił.

Widzew dalej bił głową w mur, i z minuty na minutę, co zrozumiałe, grał coraz bardziej otwarty futbol. To się jednak zemściło pod koniec meczu. Mechanik wyprowadził szybką kontrę, a momentalnie pod polem karnym znalazło się trzech zawodników z Radomska, a bronił tylko jeden widzewiak. Formalności dopełnił Piotr Szymczak i Mechanik prowadził już 2:0. Praktycznie było po meczu. Co prawda gola kontaktowego strzelił jeszcze Princewill Okachi i miał nawet okazję na drugiego, ale z najbliższej odległości strzelił w bramkarza.

Łodzianie znów zaprezentowali się bardzo słabo i przegrali 1:2. Tradycyjnie byli bezradni na defensywne ustawienie rywali, przez co nie najlepiej pożegnali się z kibicami. Teraz przed zarządem i sztabem szkoleniowym niełatwe zadanie, ponieważ zespół potrzebuje wzmocnień.

Widzew Łódź - Mechanik Radomsko 1:2 (0:1)

Gole: Okachi (87.) - Machura (27.), Szymczak (84.)

Widzew: Sokołowicz - Pietras (66. Świątkiewicz), Polit, Dudała Ż, Milczarek - Bartos, Kozieł (73. Marcioch), Czaplarski (82. Majerz), Okachi, Budka - Zieliński

Mechanik: Rudak - Michalski, Perliński, Królik, Kornacki, Szymczak, Tazbir, Nowak, Walioszczyk (90. Grabarczyk), Majewski Ż, Machura