Jak gorąca będzie zima w Pogoni Szczecin? Komu proponować nowy kontrakt?

- Ta runda, a szczególnie jej końcówka pokazały, że kadra jest wąska i takich zawodników jak Jarosław Fojut, Takafumi Akahoshi czy Rafał Murawski, nie jesteśmy w stanie zastąpić w skali 1:1 - mówi trener Pogoni Czesław Michniewicz.
Michniewicz zdecydował się na taką ocenę tuż po meczu z Legią Warszawa, który zakończył pierwszą część rundy zasadniczej sezonu 2015/16 piłkarskiej ekstraklasy. Portowcy przegrali w Warszawie 0:1. Skromnie, ale jak najbardziej zasłużenie, bo w pierwszej połowie tylko przyglądali się legionistom, stracili bramkę po koszmarnym błędzie, a w drugiej połowie nie mieli wystarczająco dużo argumentów, by zagrozić rywalom. Szkoleniowiec Pogoni wybór miał bardzo ograniczony, bo kontuzję leczył najlepszy napastnik Łukasz Zwoliński, a za kartki pauzował podstawowy defensywny pomocnik Mateusz Matras. Jeśli do tego dołożymy, że tej jesieni kontuzje odnieśli Ricardo Nunes, Robert Obst, Sebastian Rudol, Karol Danielak, a od wiosny leczy się Hubert Matynia, to skład został zawężony do 13-14 zawodników ogranych. "Objawieniem" rundy został więc 17-letni Marcin Listkowski, ale trudno liczyć, by młodzieżowcy zapewnili Pogoni miejsce w grupie mistrzowskiej.

Trener Czesław Michniewicz jasno dał więc do zrozumienia, że zimowe wzmocnienia są niezbędne.

Działania będą odbywać się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą są oczywiście transfery do i ewentualnie z klubu, a drugą rozmowy z piłkarzami, których kontrakty wygasają wraz z końcem rozgrywek, a więc w czerwcu. Zgodnie z panującym prawem już w styczniu mogliby się związać się z nowym pracodawcą, a Pogoń nie zarobiłaby na tej transakcji ani złotówki. Poza tym ocena występów w pierwszej rundzie tego sezonu to już materiał, aby zadecydować, czy dla tych zawodników w Szczecinie jest jeszcze miejsce i przyszłość.

Kontrakty powoli kończą się piątce piłkarzy: Dawidowi Kudle, Rafałowi Murawskiemu, Takui Murayamie, Patrykowi Małeckiemu i Miłoszowi Przybeckiemu.

W tej chwili jedynym zawodnikiem pewnym tego, że klub bez wahania już teraz podsunąłby mu do parafowania nową umowę, jest Rafał Murawski. To kapitan i jego wpływ na postawę zespołu jest spory. Problem w tym, że sam zainteresowany na razie nie zdecydował jeszcze, czy chciałby kontynuować swoją karierę w Szczecinie. Wstępne rozmowy jakiś czas temu już się odbyły, ale bez finalizacji. 34-latek powoli myśli już o powrocie w rodzinne strony. Niedawno został współwłaścicielem Arki Gdynia i to właśnie z tamtym rejonem Wybrzeża wiąże swoją dalszą przyszłość. O tym, czy kapitan zdecyduje się jeszcze przynajmniej rok przywdziewać granatowo-bordowe barwy, dowiemy się zapewne wiosną. Wpłynie na to z pewnością kilka czynników. Chociażby wyniki zarówno Pogoni, jak i Arki, a także zdrowie Murawskiego, który w ostatnich miesiącach gra, ale też opuszcza wiele treningów ze względu na niezaleczone urazy.

Do niedawna wydawało się także, że w podobnej sytuacji jest Dawid Kudła. Nawet po słabszym meczu z Cracovią nie usiadł na ławce rezerwowych i jak sam zapowiadał, Pogoń przy rozmowach transferowych jest dla niego priorytetem, choć o bramkarza miał dopytywać się Górnik Zabrze, którego jest wychowankiem. W Warszawie między słupkami zluzował Kudłę Jakub Słowik i notowania Ślązaka spadły. Rywalizacja o miejsce w bramce Pogoni wkroczyła na trochę inny wymiar - Kudła wie, że musi grać, by się rozwijać piłkarsko. Siedzenie na rezerwie (nawet w ekstraklasowej ekipie) nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli wyczuje, że Michniewicz zaczyna mocniej stawiać na Słowika - może umowy nie przedłużyć. Jakub Słowik może myśleć podobnie, ale on akurat podpisał dłuższą umowę ostatniego lata i tak szybko Pogoń go nie wypuści.

Zostają jeszcze skrzydłowi - Patryk Małecki, Miłosz Przybecki i Takuya Murayama. To właśnie boki pomocy są najsłabszym elementem Pogoni w tym sezonie, a w klubie nie ukrywają, że wzmocnienie tych pozycji będzie priorytetem w czasie zimowego okna transferowego. Jesienią Małecki, Przybecki i Murayama nie dali argumentów ku temu, aby usiąść z nimi do rozmów. Czasu na przekonanie do swojej przydatności mają zresztą coraz mniej i już rozpoczyna się dla nich okres, który można nazwać "ostatnim dzwonkiem". Problem ma szczególnie Japończyk, ponieważ w przyszłym sezonie zaostrzy się limit dotyczący występów obcokrajowców spoza Unii Europejskiej w polskiej ekstraklasie. Na boisku będzie mogło ich być trzech jednocześnie, więc Pogoń niekoniecznie będzie chciała trzymać Murayamę tylko w rezerwie.

Przed Pogonią jeszcze 6 spotkań tej jesieni. Przed ich rozegraniem na pewno klub nie będzie informował, z kogo zrezygnuje. Wiemy jednak, że zimą działacze muszą poszukać wzmocnień na oba skrzydła. Klub intensywnie nad tym pracuje i analizuje różne warianty. Dyrektora sportowego Macieja Stolarczyka często można spotkać na meczach I ligi i podobno w jego notesie jest już kilku kandydatów. Czesław Michniewicz na pewno nie pogardziłby też prawym obrońcą i środkowym pomocnikiem, który mógłby być konkurencją dla Akahoshiego lub Murawskiego.