Jagiellonia na półmetku. Mało punktów, zła seria

Cztery wygrane, trzy remisy, osiem porażek, piętnaście spotkań, piętnaście punktów, miejsce tuż nad strefą spadkową, najbardziej dziurawa defensywa w ekstraklasie - tak Jagiellonia spisała się w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Poprzedni sezon był wyśmienity w wykonaniu Jagiellonii. Białostoczanie niemal do końca rozgrywek liczyli się w walce o mistrzostwo Polski. Ostatecznie zajęli trzecie miejsce - najwyższe w historii. Zbliżenie się do tego wyniku w obecnym sezonie na tą chwilę wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Zresztą trzy czołowe zespoły poprzedniego sezonu - Jagiellonia, Lech Poznań, Śląsk Wrocław - tułają się teraz w dolnych rejonach tabeli.

Obecne rozgrywki białostoczanie rozpoczęli jeszcze nieźle. Po siedmiu kolejkach mieli na swym koncie 11 punktów. Taki sam dorobek miały też cztery inne drużyny. Więcej "oczek" na tamten moment uzbierały jedynie druga wówczas w lidze Cracovia (12) i pierwszy Piast Gliwice (18). Na półmetku rundy zasadniczej sytuacja Jagiellonii wygląda już dużo gorzej. W ostatnich sześciu ligowych meczach podopieczni Michała Probierza zdobyli zaledwie punkt.

Tak źle nie było



Jagiellonia w ekstraklasie rozgrywa dziewiąty sezon z rzędu. Tak złego dorobku, jak obecnie, po pierwszej rundzie rozgrywek zespół z Białegostoku jeszcze nie miał.

2007/2008 - 20 punktów

2008/2009 - 18 punktów

2009/2010 - 12 punktów (tyle było w tabeli, naprawdę Jagiellonia uzbierała 22 "oczka", ale sezon rozpoczynała z dziesięcioma ujemnymi punktami - kara za korupcję)

2010/2011 - 30 punktów

2011/2012 - 19 punktów

2012/2013 - 19 punktów

2013/1014 - 18 punktów

2014/2015 - 26 punktów

2015/2016 - 15 punktów

Obecny dorobek wygląda mizernie, ale sytuacja nie jest beznadziejna. Skoro w sezonie 2009/2010, z karą za korupcję, Jagiellonia spokojnie zapewniła sobie ligowy byt, to i teraz jest to jak najbardziej możliwe. Tym bardziej, że we wspomnianych sezonach białostoczanie notowali nawet gorsze serie niż obecnie. W sezonie 2007/2008 było najpierw sześć spotkań bez wygranej, a na koniec rozgrywek seria aż dziewięciu kolejnych porażek. W sezonie 2012/2013 białostoczanie zaliczyli aż dwie serie siedmiu kolejnych pojedynków bez zwycięstwa.

Kumulacja problemów

Wpływ na słabszą postawę drużyny z Białegostoku w obecnych rozgrywkach ma kilka kwestii. Trener Michał Probierz już wcześniej mówił o "pocałunku śmierci" jakim dla polskich klubów jest gra w europejskich pucharach. Jak pokazuje przeszłość zespoły, które nie mają szerokich kadr, w kolejnym sezonie po sukcesie przeżywają trudne chwile. Aby nie szukać daleko wystarczy wspomnieć Zawiszę Bydgoszcz. W sezonie 2013/2014 było zdobycie Pucharu Polski i wywalczenie przepustki do europejskich pucharów, w sezonie 2014/2015 spadek z ligi.

Nie sama gra w kwalifikacjach Ligi Europy jest problemem, ale przede wszystkim to, że po poprzednim sezonie zawodnicy Jagiellonii mieli zaledwie kilka dni wolnego. Nie mogli się więc ani za bardzo nacieszyć osiągniętym sukcesem, ani odpocząć po wysiłku (fizycznym i psychicznym), jakim była niemal do końca gra o mistrzostwo.

Kolejna kwestia to brak normalnego okresu przygotowawczego, a następna to transfery. Co prawda z Białegostoku nie tylko odchodzili piłkarze, ale też przyjeżdżali (Konstantin Vassiljev był jednym z lepszych zawodników Piasta Gliwice, Fedor Cernych Górnika Łęczna, Alvarinho Zawiszy Bydgoszcz, Jacek Góralski wyróżniał się w I lidze, Łukasz Sekulski to król strzelców II ligi), ale jak się okazuje coś co dobrze wygląda na papierze nie musi mieć przełożenia na rzeczywistość.



- Dopiero w trakcie sezonu poznajemy jak nowi gracze reagują na różne sytuacje - mówi m.in. trener Probierz.

Z nowych zawodników najbardziej zawodzi Alvarinho. Portugalczyk, przynajmniej na razie, nie może odnaleźć się w Białymstoku. Najlepiej wypada Konstantin Vassiljev (zdobył już trzy gole i zaliczył pięć asyst), ale i on notuje wahania formy. O tym, że z ofensywą Jagiellonii jest słabo najlepiej świadczy fakt, że najlepszymi strzelcami drużyny z dorobkiem czterech goli są Piotr Grzelczak i... Maciej Gajos, który od września jest już przecież graczem Lecha Poznań.

Dziurawa obrona

Bardziej niż ofensywa, białostoczanie niemal w każdym meczu zdobywają przynajmniej jednego gola, martwi jednak defensywa. Jagiellonia w 15 spotkaniach straciła aż 27 goli - najwięcej ze wszystkich drużyn. W pierwszej rundzie białostoczanie zaledwie w dwóch spotkaniach nie stracili bramki. Miało to miejsce w starciu z oszołomionym na początku sezonu występami w ekstraklasie beniaminkiem z Niecieczy oraz z przeżywającym kryzys mistrzem Polski z Poznania.

Powód problemów w defensywie? M.in. brak w drużynie Michała Pazdana. 28-letni zawodnik w ubiegłym sezonie był w kapitalnej formie, a teraz nadal ją utrzymuje grając już w Legii Warszawa. Zresztą trener Legii Stanisław Czerczesow, pytany na jednej z konferencji dlaczego Pazdana wystawia w pomocy, a nie w obronie stwierdził: "Jakbym miał dwóch Pazdanów to jeden grałby w obronie, a drugi w pomocy". Ostatnio były gracz Jagiellonii zagrał już w obronie, co więcej wystąpił z opaską kapitana.



Bez Pazdana pozostali zawodnicy w Jagiellonii zatracili też gdzieś wcześniejszą pewność. Można chociażby podać przykład Sebastiana Madery, który wcześniej grał niemal bezbłędnie, a teraz spisuje się słabiej. Zresztą wszyscy z graczy miewają wahania formy. Bartłomiej Drągowski, czyli rewelacja ostatniego sezonu, może koszmarnych błędów nie popełnia, ale do pewnego momentu trudno było mówić, że jakąś wybitną interwencją uchronił zespół przed startą bramki (w ostatnich spotkaniach było już inaczej). Bramkarza Jagiellonii opuściło też szczęście. W ubiegłym sezonie ratowały go "bracia i siostry", czyli słupki i poprzeczka, a teraz tego farta już nie ma. Tego szczęścia (a może umiejętności?), brakuje też w pewnych momentach pod bramką rywali. Przecież nawet w ostatnim meczu pierwszej rundy (porażka 0:2 z Piastem Gliwice) białostoczanie zanim stracili gola mogli prowadzić, swych szans jednak nie wykorzystali.

Jeszcze sześć spotkań



Obecnie w rozgrywkach ekstraklasy trwa przerwa na spotkania reprezentacji. Po pauzie zostanie rozegranych jeszcze sześć kolejek i później rozpocznie się zimowa przerwa w rozgrywkach. Białostoczanie muszą zacząć regularnie punktować aby do wiosennej części sezonu można byłoby przygotowywać się w miarę spokojnie.

Pierwszym rywalem Jagiellonii po reprezentacyjnej przerwie będzie Korona. Mecz odbędzie się 21 listopada w Białymstoku, a zespół z Kielc w tym sezonie na obcych obiektach spisuje się rewelacyjnie. Jako jedyny w ekstraklasie na wyjeździe jeszcze nie przegrał (pięć wygranych, trzy remisy), stracił zaledwie jedną bramkę. Następnie białostoczanie zmierzą się z Termalicą Nieciecza (wyjazd), Zagłębiem Lubin (wyjazd), Górnikiem Zabrze (dom), Ruchem Chorzów (wyjazd), Cracovą (dom).

- Za dwa tygodnie to będzie zupełnie inny zespół - zadeklarował zaraz po meczu z Piastem Michał Probierz, który przez najbliższe dwa tygodnie ponownie nie ma komfortowej sytuacji. Na zgrupowania reprezentacji z Jagiellonii wyjechało dziesięciu graczy. Szkoleniowiec musi więc ponownie kombinować i szukać różnych rozwiązań. Pewien progres w grze drużyny z Białegostoku dało już się zauważyć i w przegranym meczu z Piastem i zremisowanym z Podbeskidziem Bielsko-Biała. To jednak było jeszcze za mało aby przerwać serię porażek.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl



Czy Jagiellonia awansuje do pierwszej ósemki?
Więcej o: