Sport.pl

Jest decyzja właścicieli piłkarskiego Śląska w sprawie trenera Tadeusza Pawłowskiego

Władze Śląska krytykują grę piłkarzy oraz efekty pracy trenera Tadeusza Pawłowskiego. Ale kolejny raz szefowie klubu udzielili poparcia Pawłowskiemu i zostaje on w Śląsku
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


W piątek Śląsk zanotował jedną z najbardziej kompromitujących porażek na przestrzeni ostatnich lat. Po 45 minutach gry przegrywał na wyjeździe z Cracovią aż 0:4. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 1:4. W związku z bardzo trudną sytuacją drużyny zapowiedziano spotkanie właścicieli klubu. Przed spotkaniem "Wyborcza" rozmawiała z Włodzimierzem Patalasem, sekretarzem miasta i przewodniczącym rady nadzorczej piłkarskiego Śląska. W poniedziałkowe południe Patalas był radykalny w ocenie gry Śląska i pracy sztabu szkoleniowego Śląska.

- Trzeba reagować w tak trudnej sytuacji, dlatego wkrótce odbędzie się spotkanie z właścicielami klubu, na którym zostanie podjęta decyzja, co dalej - mówił "Wyborczej" Patalas.

Śląsk notuje jeden z najgorszych sezonów w ostatnim czasie. Wrocławianie po rundzie jesiennej są dopiero na 14. pozycji, z zaledwie punktem przewagi nad przedostatnim w tabeli Lechem Poznań. W obecnym sezonie Śląsk przegrał już siedem spotkań, kolejnych pięć zremisował, a tylko trzy wygrał. Zespół ostatni raz w lidze triumfował niemal dwa miesiące temu u siebie z Jagiellonią Białystok 3:1.Wrocławski zespół poza tym, że ma bardzo słaby bilans punktowy, fatalnie prezentuje się również, jeśli chodzi o liczbę straconych bramek. Rywale w 15 ligowych pojedynkach strzelili Śląskowi już 25 goli. Słabiej w defensywie gra tylko Jagiellonia (27 straconych bramek).

Patalas: - Oglądając mecz z Cracovią, byłem zdumiony, że w taki sposób można grać w obronie. Jeszcze niedawno defensywa Śląska była jedną z najlepszych w kraju, a dziś? Wystarczy spojrzeć na jedną ze straconych bramek w piątek, gdy przy stałym fragmencie gry w naszym polu karnym jest czterech obrońców, ale jeden do rywala stoi bokiem, a drugi tyłem, tak jakby nie interesowali się grą. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć, co się dzieje.

Pawłowski kilka tygodni temu na jednej z konferencji tłumaczył, że z klubu za jego kadencji odeszło 17 zawodników, a klub pozyskuje tylko graczy bez kontraktów. - Po rundzie jesiennej trzeba będzie usiąść i przeanalizować, bo brakuje nam klasowych zawodników. Trzeba będzie na to znaleźć pieniądze - mówił.

Ale Włodzimierz Patalas widzi to inaczej: - My, właściciele klubu, nie zablokowaliśmy żadnego transferu w tym sezonie. Postanowiliśmy nie wtrącać się w żadne ruchy klubu. W kwestii doboru nowych piłkarzy było tak, że klub przysyłał nam CV danego zawodnika, wszelkie niezbędne informacje odnośnie do jego zatrudnienia i każdą z propozycji zaakceptowaliśmy. Teraz sztab szkoleniowy musi odpowiedzieć za swoje działania w kwestii wzmocnień kadry - wyjaśnia przewodniczący rady nadzorczej Śląska.

W mediach od kilku tygodni krążą nazwiska trenerów, którzy mogliby zastąpić Pawłowskiego. W tym gronie wymieniano np. byłego szkoleniowca m.in. Legii i Pogoni Dariusza Wdowczyka, byłego trenera Lecha Poznań Mariusza Rumaka czy Słowaka Jana Kociana. Bezrobotni pozostają również m.in. Maciej Skorża czy Franciszek Smuda. Patalas na pytanie, czy to dobry moment na zwolnienie trenera Pawłowskiego, nie odpowiedział jednoznacznie. - Musimy pamiętać, że rynek aktualnie dostępnych trenerów nie jest zbyt bogaty - zakończył.

Po porażce 1:4 z Cracovią Pawłowski mówił: - Potrzeba troszkę cierpliwości, ugrać jak najwięcej punktów i dobrze przygotować się na wiosnę. I okazało się, że szkoleniowiec tę cierpliwość wyprosił u właścicieli klubu. Wieczorem w poniedziałek rzecznik prasowy Śląska Michał Mazur napisał na Twitterze: "Tadeusz Pawłowski spotkał się z Radą Nadzorczą i Zarządem Śląska, przedstawił plan naprawczy i otrzymał pełne poparcie właścicieli".

Tak więc Pawłowski może przygotowywać Śląsk do kolejnego meczu ligowego - 21 listopada z Legią w Warszawie.

Kilkaset tysięcy wyrzuconych w błoto: Zobacz ile Śląsk płaci za ekscesy kiboli

Czytaj więcej



Więcej o: