Historyczny wyczyn Korony! Runda bez porażki na wyjeździe [ZDJĘCIA]

Korona wygrała w Zabrzu piąty wyjazdowy mecz w sezonie i ?papierową? rundę jesienną kończy bez porażki. Taka sztuka kielczanom udał się po raz pierwszy w historii występów w ekstraklasie.
PIŁKA NOŻNA. Wydarzeniem przed pierwszym gwizdkiem był powrót do gry Vanji Markovicia. 21-letni Serb swój ostatni występ w ekstraklasie zaliczył ponad rok temu (27 października 2014 r. w Chorzowie z Ruchem). Marković wspólnie z Bośniakiem Vlastimirem Jovanoviciem i Łotyszem Aleksandrsem Fertovsem stworzył defensywny tercet w środku pola. Zmiana w Koronie nastąpiła także w ataku, gdzie biegającego z Termaliką Nieciecza Przemysława Trytko zastąpił Airam Cabrera.

I Hiszpan już w 2. minucie wyprowadził kielecki zespół na prowadzenie! Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Łukasza Sierpiny i zgraniu głową Radka Dejmka bez opieki w polu karnym znalazł się Cabrera. 27-letni napastnik mimo dość ostrego kąta znakomicie zmieścił piłkę w siatce zabrzańskiej bramki.

Szybko zdobyty gol zamiast jednak wprowadzić spokój w poczynania Korony, sprawił że podopiecznym Marcina Brosza przybyło pracy w defensywie. Gospodarze mocno ruszyli do odrabiania strat. I Górnik szybko stworzył sobie dwie dobre szanse na wyrównanie. Najpierw groźne głową strzelał Adam Danch, a kilka chwil później po indywidualnej akcji w dobrej sytuacji uderzał Maciej Korzym. W obu przypadkach bardzo dobrze interweniował jednak Zbigniew Małkowski. Szczęście Koronie dopisało natomiast w 32. minucie, gdy po błędzie Małkowskiego (niepotrzebne wybiegnięcie z bramki) w słupek strzelił Korzym. W ostatniej minucie kielecki golkiper ponownie jednak wzniósł się na wyżyny swego rzemiosła, gdy znakomicie zatrzymał strzelającego z 7. metrów Łukasza Madeja.

Po zmianie stron podopieczni Leszka Ojrzyńskiego kontynuowali ataki. Górnik długimi fragmentami nie wypuszczał Korony z jej połowy. Gospodarze utrzymywali się przy, próbowali rozgrywać atak pozycyjny, bardzo aktywny z przodu był Korzym, ale kielczanie umiejętnie rozbijali akcje zabrzan. Piłkarze Brosza po odbiorach nie potrafili jednak skutecznie przenieść ciężaru gry na połowę Górnika. Szybko pozbywali się piłki, notowali straty, mieli problem z wymianą kilku celnych podań. W drugiej połowie kielczanie tylko raz (po strzale zza "szesnastki Marcina Cebuli) zatrudnili Janukiewicza. Na szczęście dla nich równie bezrobotny był Małkowski (ten solidnie interweniował tylko po uderzeniu Michała Janoty) i Korona dowiozła piąte wyjazdowe zwycięstwo do końca. Kielczanie "papierową" rundę jesienną po raz pierwszy w historii zakończyli jako niepokonani poza swoim boiskiem.

Kolejny mecz, awansem z wiosny, po reprezentacyjnej przerwie zagra w sobotę (godz. 15.30) 21 listopada w Białymstoku z Jagiellonią.

Górnik Zabrze - Korona Kielce 0:1 (0:1)

Bramka: Cabrera (2.)

Górnik: Janukiewicz - Kosznik, Danch, Kopacz, Słodowy (75. Cerimagić) - Madej Ż, Kurzawa (67. Skrzypczak), Jeż (58. Janota) Kwiek, Gergel - Korzym

Korona: Małkowski - Gabovs Ż, Dejmek, Wilusz, Grzelak - Pawłowski (82. Kiercz), Jovanović, Marković Ż (65. Cebula Ż), Fertovs, Sierpina (60. Sobolewski) - Cabrera

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)