Zagłębie Sosnowiec - Chrobry Głogów 2:0. Na Stadionie Ludowym rządził wiatr i Zagłębie

Jeżeli ktoś myślał, że Zagłębie Sosnowiec w czołówce pierwszej ligi, to nic nieznaczący epizod, to musi przyznać, że grubo się mylił. Sosnowiczanie po dobrym meczu ograli Chrobrego Głógow i nadal są na miejscu premiowanym awansem do Ekstraklasy.
Jesteś kibicem z Zagłębia? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Zagłębie po ciosie, jakie otrzymało między oczy tydzień temu w Ząbkach (1:4), na pewno nie przystąpiło do meczu z Chrobrym tak pewne swoich atutów, jak to bywało wcześniej.

Sosnowiczanie, którzy uchodzą za zespół, który gra ciekawą i widowiskową piłkę, tym razem zabierali się do rywala z rozwagą i powoli. To był taki chodzony, który raczej usypiał, niż podrywał kibiców z miejsc.

Po laniu na boisku Dolcanu trener Artur Derbin dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Na lewej obronie zabrakło Serba Żarko Udovicicia, którego zastąpił jego rodak Jovan Ninković. Za Jakuba Araka zagrał Grzegorz Fonfara, a w bramce Wojciecha Fabisiaka (choroba) zluzował Matko Perdijić.

Kibice byli ciekawi formy i umiejętności Perdijicia, ale jego pierwsze interwencje były niestety nerwowe. Chorwat był jednak usprawiedliwiony, bowiem na Stadionie Ludowym wiatr hulał chwilami tak mocno, że to on rządził lotem piłki.

Stawiamy, że gdyby nie wiatr, to pierwsza połowa skończyłaby się bez bramek. Gola strzelił Grzegorz Fonfara, który przytomnie przelobował Sławomira Janickiego, bramkarza Chrobrego. Dziwna to była bramka, gdyż przez chwilę wydawało się, że piłka nie ma szans, żeby wtoczyć się do bramki. Wiatr bawił się futbolówką i emocjami piłkarzy i kibiców. Na koniec wietrzysko uznało, że chce zobaczyć piłkę w siatce i tak zakończyło zabawę.

Chrobry to najlepiej broniący zespół w pierwszej lidze, więc z wiatrem czy bez, to gol był bardzo cenną zdobyczą. Wcześniej bowiem Zagłębie za wielu okazji pod bramką zespołu z Głogowa nie miało. Najlepszą był strzał głową Michała Fidziukiewicza, po którym piłka przeszła tuż obok słupka.

Po przerwie Chrobry zaatakował mocniej, a Perdijić rozwiał wątpliwości, że warto było na niego postawić. Chorwat przynajmniej trzy razy wyratował swój zespół z wielkich opresji, gdy zatrzymał piłkę po strzałach Damiana Sędziaka i dwukrotnie Macieja Górskiego.

Zagłębie odpowiedziało najlepiej jak było można. Spod kolana, bez wielkiego zamachu uderzył Martin Pribula i na boisku oraz trybunach zrobiło się jakby spokojniej. Co do Pribuli to stawiamy, że zimą dostanie zaproszenie na testy, a może i propozycję podpisania kontraktu w klubie Ekstraklasy. Słowak gra na pozycji lewego pomocnika, z której obsadzeniem zawsze jest bieda, a że aż taki stary jeszcze nie jest (30 lat), to szansę na sportowy awans na pewno ma.

Zagłębie Sosnowiec - Chrobry Głogów 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Fonfara (44.), 2:0 Pribula (74.)

Zagłębie: Perdijić - Sierczyński, Budek, Markowski, Ninković Ż - Ryndak, Matusiak, Dudek, Fonfara Ż (70. Szatan), Pribula (79. Tylec) - Fidziukiewicz Ż (85. Arak)

Chrobry: Janicki - Ilków-Gołąb, Byrtek, Bogusławski, Samiec - Sędziak (60. Ziemniak), Gąsior Ż (76. Malinowski), Szczepaniak, Kościelniak, Wojciechowski (46. Hałambiec) - Górski

Widzów: 3 500

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)