Błękitni Stargard już na dnie. Męki trwają w najlepsze

Jeśli Błękitni Stargard nie potrafią na swoim boisku pokonać ostatniego w tabeli Gryfa Wejherowo, to nie tylko spadają na ostatnie miejsce w tabeli II ligi piłkarskiej, ale i stają się kandydatem numer jeden do spadku do III ligi.
Nic nie pomaga drużynie. Od prowadzenia zespołu odsunął się Krzysztof Kapuściński, a jego rolę przejął Jarosław Piskorz. Nowy opiekun był asystentem Kapuścińskiego, zawsze był bliżej drużyny, bo sporadycznie - grał nawet w meczach o stawkę. Ale i on nie potrafił wstrząsnąć zespołem. Do końca jesiennego grania aż (w przypadku Błękitnych) trzy kolejki i po sobotniej porażce z Gryfem trudno liczyć na jakieś punktowe zdobycze.

W klubie wszyscy chyba są pogodzeni, że zimą muszą nastąpić wielkie zmiany w kadrze. Bo choć działacze twierdzą, że konfliktu z zawodnikami nie ma, to jednak brakuje pomysłów, jak wytłumaczyć słabą dyspozycję zespołu. Na pewno nie kontuzjami, bo z Gryfem zagrał mocny skład.

- Dziwić może to, że zawodnicy, którzy mają zapewnione praktycznie wszystko, którzy wiosną byli na ustach całej Polski dziś nie potrafią odnaleźć formy, zespołowości i tego z czego zasłynęli czyli ambicji i charakteru. Wszyscy sobie zadają jedno pytanie. Gdzie są Błękitni z przed kilku miesięcy, którzy bili się o awans do I ligi, którzy jak równy z równym toczyli boje z Cracovią, Lechem, Termaliką czy Zagłębiem? Czy ta drużyna potrafi jeszcze walczyć i wygrywać? - to fragment relacji z meczu z oficjalnej strony internetowe Błękitnych.

Goście zagrali ambitniej, mądrzej (to wystarczy w I czy II lidze), nie pozwolili gospodarzom na zbyt wiele. A sami zdobyli jedyną bramkę meczu już w 12. minucie. Celnie główkował Krzysztof Wicki, który zdobył swojego 4. gola w tych rozgrywkach, ale pierwszego w zwycięskim meczu. W 80 minut stargardzianie nie potrafili stworzyć trzech bramkowych okazji, by wykorzystać choć jedną.

Błękitni Stargard - Gryf Wejherowo 0:1 (0:1)

Bramka: Wicki (12.).

Błękitni: Ufnal - Siwek, Pustelnik, Liśkiewicz, Gutowski, Bednarski, Kazimierowicz, Baranowski (46. Wiśniewski), Flis (84. Okuszko), Zdunek (60. Magnuski), Gajda (72. Wojtasiak).

Słaby mecz Kotwicy

16. kolejki miło wspominać nie będą też piłkarze Kotwicy Kołobrzeg. Po jednym z najsłabszych występów w tym sezonie przegrali na wyjeździe ze Stalą Stalowa Wola 0:3. To była najwyższa porażka kołobrzeżan w rozgrywkach. Dotychczas najwyżej przegrali (0:2) w Stargardzie w... 1. kolejce sezonu.

Stal objęła prowadzenie w połowie I połowy. Wynik otworzył 29-letni rosły napastnik Tomasz Płonka. Zawodnik w drugiej połowie - kwadrans przed końcem (Kotwica od 10 minut grała już w osłabieniu po czerwonej kartce Damiana Kugiela) ustalił wynik. Poprzedni raz udało mu się strzelić dwie bramki w meczu w... Stargardzie, gdy Stal wygrała z Błękitnymi 2:1.

Stal Stalowa Wola - Kotwica Kołobrzeg 3:0 (2:0)

Bramki: Płonka dwie (26. i 77.), Łanuchy (37.).

Kotwica: Małecki - Cichy, Poznański, Soczyński (46. Witt), Rydzak, Berg, Żołądź (72. Szubert), Otręba (46. Świechowski), Kacprzycki (80. Sochań), Bejuk, Kugiel.