Nie wywieszą białej flagi. Górnik jedzie do mistrza Polski

Górnik Łęczna, który jest jedną z rewelacji tegorocznych rozgrywek jedzie do Poznania. Tam będzie czekał na nich Lech, który próbuje odbić się od ligowego dna.
Lech Poznań za rządów trenera Jana Urbana próbuje odbić się od dna. W ostatnich trzech meczach ligowych zdobył pięć punktów. Może nie jest to oszałamiający wynik, ale "Kolejorz" i tak podwoił tym samym swój dorobek. Mistrzowie Polski nadal jednak postrzegani są jako największe rozczarowanie tegorocznych rozgrywek. Zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Wielu typujących stawiałoby raczej, że to Górnik Łęczna będzie tak nisko w tabeli. Jednak podopieczni trenera Jurija Szatałowa zgromadzili już w tym sezonie 21 "oczek" i zajmują wysokie piąte miejsce. Mimo to w meczu z Lechem nie będą faworytem. - Jesteśmy w dobrym momencie i będziemy chcieli podtrzymać tę passę. Nie jedziemy do Poznania, żeby wywiesić tam białą flagę. Chcemy przywieźć stamtąd punkty - mówi Veljko Nikitović. Kapitan zielono-czarnych wraca do składu po dwóch tygodniach przerwy, gdy w meczu z Jagiellonią Białystok musiał zejść z boiska już po 30 minutach gry z powodu urazu kostki. - Opuchlizna już zeszła. Noga jest sprawna i zacząłem brać udział w treningach i mogę być brany pod uwagę przy ustalaniu składu - dodaje pomocnik.

Sporo nieobecnych

Jego powrót zbiega się z tym, że w Poznaniu nie będą mogli wystąpić inni zawodnicy środka pola - Łukasz Tymiński i Jan Bednarek. Ten pierwszy jest kontuzjowany, a drugi nie może zagrać z Lechem, bo właśnie z tego klubu jest wypożyczony do Górnika. Poznaniacy zastrzegli to sobie wcześniej w umowie.

W niedzielę nie zagra też Łukasz Mierzejewski, który w spotkaniu z Cracovią ujrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę. Właśnie z krakowianami Górnik zagrał jeden z najlepszych swoich meczów w tym sezonie. W Łęcznej gospodarze zneutralizowali wszystkie mocne strony rywali. Drużyna trenera Jacka Zielińskiego była bezradna i po kapitalnej akcji pary Tomasz Nowak - Grzegorz Bonin musiała zejść z boiska pokonana. Górnik imponował szczególnie konsekwencją w grze obronnej.

Lech i sędzia po pucharach

Poznaniacy przystępują do meczu po czwartkowej potyczce w Lidze Europy z Fiorentiną. Co prawda Lechici przegrali 0:1, ale swojego występu nie muszą się wstydzić. Podrażniona porażką w pierwszym spotkaniu z poznaniakami włoska ekipa wystawiła niemal najmocniejszy skład, ale piłkarze Jana Urbana długimi fragmentami meczu byli równorzędnymi rywalami.

Arbitrem tego spotkania będzie Szymon Marciniak, który jeszcze we wtorek sędziował w Lidze Mistrzów zawody pomiędzy Manchesterem United a CSKA Moskwa. Co ciekawe uznawany za najlepszego polskiego rozjemcę Marciniak gwizdał także zeszłoroczny mecz "Kolejorza" z Górnikiem Łęczna. Wówczas poznaniacy nie bez trudu wygrali na swoim stadionie 1:0 po golu Muhameda Keity.

Pierwszy gwizdek Marciniaka wyznaczono w niedzielę na godzinę 15.30.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Przewidywane składy:

Lech Poznań: Burić - Kędziora, Dudka, Kamiński, Kadar - Tetteh, Trałka - Lovrencsics, Linetty, Pawłowski - Hamalainen.

Górnik Łęczna: Rodić - Sasin, Bożić, Bielak, Leandro - Nikitović, Pruchnik, Nowak, Piesio - Śpiączka.