Sport.pl

Pogoń Szczecin ofiarą swoich sukcesów w ekstraklasie [OPINIA]

Remis z Górnikiem Zabrze kibice Portowców przyjęli chłodno, a nawet gwizdami. Dopiero co wychwalany zespół oblała żółć w komentarzach. W trudnym momencie sezonu piłkarze potrzebują wsparcia. Na oceny i rozliczenia przyjdzie czas zimą.
Po 14 kolejkach Pogoń jest na trzecim miejscu w tabeli. Wraz z drugą w stawce Legią Warszawa traci do prowadzącego Piasta Gliwice osiem punktów. Po serii dwunastu meczów bez przegranej Portowcy obecnie mają passę trzech spotkań z rzędu bez zwycięstwa. Jednak czy to jest powód do frustracji fanów w rozmowach w komunikacji miejskiej, opiniach wygłaszanych anonimowo lub oficjalnie w necie?

Głód na sukces Pogoni w Szczecinie jest ogromny i to jeden z powodów wpadania ze skrajności w skrajność, bo jeszcze kilka tygodni temu nie milkły zachwyty po wygranej w Chorzowie. A tam Pogoń zagrała dobrze, ale nie olśniewająco. Wcześniej Portowcy grali solidnie, punktowali, a więc i zainteresowanie rosło. Teraz górę biorą negatywne emocje. Piłkarze i trener Czesław Michniewicz są krytykowani za słabe wyniki i poziom gry.

Niestety, nie doceniamy tego, co już jest. A Pogoń - nawet jeśli przegra w niedzielę z Legią w stolicy, to i tak będzie w ligowej czołówce po pierwszej części sezonu. To już bardzo dużo i punkt wyjścia do dalszej walki o zapewnienie sobie miejsca w grupie mistrzowskiej.

Na Pogoń można spoglądać przez różowe okulary i upierać się, że ma "najlepszych środkowych pomocników w polskiej ekstraklasie" (nie brakuje takich opinii), a Michniewicz nie wykorzystuje potencjału. Lepiej je zdejmijmy i chłodno oceńmy, że "na papierze" kręgosłup drużyny, to ligowa czołówka (nie top), ale już na obu bokach jest wielki problem.

I nawet jeśli mamy zastrzeżenia do prezentowanego stylu, to pamiętajmy, że za wrażenia artystyczne punktów nie przybywa. Drużyna świetnie prezentowała się np. w meczu ze Śląskiem, ale nie potrafiła go wygrać. Za dużo w niej jest przeciętnych ogniw, byśmy zachwycali się jakością. Tym bardziej 23 punkty to naprawdę dobry bilans.

Czesław Michniewicz, trener Pogoni Szczecin

Gdy drużynie szło - ostrzegaliśmy, że przyjdzie słabszy moment, że mamy swoje problemy kadrowe, które w końcu odcisną się na naszej grze i wynikach. Teraz właśnie uważam, że jest taki trudny okres, ale chciałbym podkreślić, że nikt z piłkarzy, trenerów, działaczy nie zadowala się tym, co mamy. Chcemy walczyć o kolejne punkty, chcemy wygrywać, prezentować dobrą grę. Wiem, że zgubiliśmy kilka punktów w ostatnich kolejkach i nam ich brakuje do naszego bilansu, ale czy to jest wystarczający powód do popadania w taki pesymizm? Dziwiłem się reakcji kibiców na ostatnim meczu, ale zapewniam, że nas też nie cieszył remis z Górnikiem. Chcę jednak powiedzieć, że w trudnym momencie jesieni - potrzebujemy wsparcia naszych kibiców, a nie popadania w skrajności w skrajność. Jeszcze niedawno wszyscy nas wychwalali, a my mówiliśmy "spokojnie". Teraz przegraliśmy, zremisowaliśmy i już jest krytyka. Rozmawiałem po meczu z Górnikiem z jednym z działaczy rywala, który mi powiedział, że jest zaskoczony nastrojami w Szczecinie, bo jakby Górnik miał pozycję wicelidera, to wszyscy by to szanowali i nie kryli radości. Odpowiedziałem, że taka jest specyfika Szczecina. Chcemy tu zbudować coś dużego, obserwujemy naszych piłkarzy i wiemy, jakie mogą nastąpić zmiany w składzie. Ale decyzje nie będą zapadać teraz, bo przed nami 7 spotkań.