Widzew Łódź - Polonia Piotrków 2:0. Zadanie łodzian wykonane

W bardzo ważnym meczu, jeśli chodzi o układ tabeli, Widzew Łódź pokonał na stadionie SMS Polonię Piotrków 2:0
W spotkaniu z Polonią trener Marcin Płuska nie mógł skorzystać z Mariusza Rachubińskiego, który wciąż ma problemy ze stopą. Do składu wrócił za to Kamil Bartos i od razu został włączony do pierwszej jedenastki. Od pierwszych minut zagrał także Damian Kozieł, a on zaś zmienił Kamila Wielgusa.

Mecz rozpoczął się kilkunastominutowym opóźnieniem. Wcześniej na stadionie przy ul. Milionowej swój mecz rozgrywały piłkarki UKS SMS Łódź, które w 1/8 finału Pucharu Polski pokonały Mitech Żywiec, czyli silny zespół z Ekstraligi 3:1. Łódzcy piłkarze w środę nie mogli liczyć na doping swoich kibiców, których na stadion przyszła zaledwie garstka. To konsekwencja pory meczu, bowiem rzadko zdarza się, żeby spotkanie odbywało się w środku tygodnia o godz. 13.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli goście, ale ze strzałem z dystansu poradził sobie Michał Sokołowicz. Po chwili Polonia miała jeszcze lepszą sytuację. Po błędzie Damiana Dudały prostopadłą piłkę dostał Potakowski i uderzył na bramkę. Piłkę odbił Sokołowicz, rywal jeszcze ją dobijał, ale golkiper Widzewa poradził sobie w tej sytuacji. Było naprawdę gorąco.

Widzew z kolei zdobył gola już przy pierwszej swojej akcji. Z rzutu wolnego piłkę dostał niepilnowany w polu karnym Kamil Zieliński i choć kiepsko przyjął piłkę, to rywale nie zdołali ją wybić, a do siatki trafił Daniel Maczurek. Szczęśliwie, ale skutecznie!

Choć Polonia grała defensywnie, jak większość drużyn przeciwko Widzewowi, to łodzianie stworzyli kolejną dobrą akcję. Na prawej stronie piłkę przejął Budka i mocno uderzył, ale w słupek. Choć piłka trafiła jeszcze pod nogi Zielińskiego, to wspólnie z Bartosem nie zdołali umieścić piłki w siatce.

Jeszcze przed przerwą Bartos w końcu strzelił gola. Akcja była podobna, jak przy pierwszej bramce, tyle że tym razem Czaplarski, który dostał piłkę w polu karnym, zgrał ją głową do pomocnika, a ten wpakował do siatki.

Na drugą połowę nie wyszedł już Adrian Budka, którego zmienił Kamil Wielgus. Łodzianie nie przestali atakować, a ich gra momentami wyglądała całkiem nieźle. Po kilku minutach gry po kolejnym bardzo brutalnym faulu na Okachim czerwoną kartkę zobaczył Damian Gul.

Choć poloniści grali w dziesiątkę, to nie było tego widać na boisku. Radzili sobie z Widzewem, nie tylko w obronie, ale także tworzyli dobre akcje ofensywne. Z czasem poziom gry spadł na tyle, że rywalom nie chciało się nawet wracać do obrony. Niektórzy kibice wręcz twierdzili, że spotkanie mogło się już skończyć, bo naprawdę wiało nudą. Choć Widzew starał się jeszcze podwyższyć wynik, to nieudolnie. Najważniejsze jest jednak trzecie zwycięstwo z rzędu i kolejne trzy punkty.

Widzew pozostał na czwartym miejscu w IV lidze, ale do trzecich Zjednoczonych Bełchatów traci tylko jeden punkt.

Widzew Łódź - Polonia Piotrków 2:0 (2:0)

Gole: Maczurek (12.), Bartos (42.)

Widzew: Sokołowicz - Pietras, Maczurek, Dudała, Milczarek (84. Puchalski) - Bartos, Okachi, Kozieł (64. Majerz), Budka (46. Wielgus) - Czaplarski Ż - Zieliński Ż (87. Świątkiewicz)

Polonia: Błażejewski - Batata, Sulikowski Ż (63. Grzybowski), Kukułka, Jarzembowski, Potakowski, Gul CZ (2xŻ), Malicki, Jakubiak, Lenarcik, Ulfik