Forma powoli wraca. Gładkie zwycięstwo MKS Selgros

Piłkarki ręczne MKS Selgros wygrały w rozgrywkach PGNIG Superligi po raz siódmy w tym sezonie. W rozegranym awansem spotkaniu z Piotrcovią Piotrków Trybunalski były zdecydowanym faworytem i rzeczywiście na własnym parkiecie gładko pokonały rywalki, choć w pierwszej połowie ich gra nie wyglądała dobrze.
Gospodynie przystępowały do tego spotkania po tęgim laniu, jakie im sprawił w Lidze Mistrzów IK Savehof. Mistrzynie Polski przegrały przed własną publicznością różnicą aż 13 bramek (21:34) i przed meczem z Piotrcovią były bardzo zmotywowane, bo za wszelką cenę chciały zatrzeć kiepskie wrażenie, jakie pozostawiły nieudanym spotkaniem ze Szwedkami. Wprawdzie zespołu z Piotrkowa Trybunalskiego, żadną miarą nie można porównać do drużyn występujących w Champions League, ale wygrana zawsze się liczy, poza tym dobrze wpływa na psychikę zawodniczek, bo już w piątek drużynie trener Sabiny Włodek przyjdzie w Skandynawii rozegrać rewanż z IK Savehof. W tej chwili wydaje się, że awans do kolejnej fazy LM jest już praktycznie niemożliwy, ale jeśli lublinianki chcą jeszcze zachować cień szansy na wyjście z grupy muszą tam wygrać.

Gospodynie zagrały z Piotrcovią bez Marty Gęgi, która ma problemy z plecami, natomiast wróciła już do składu po wyleczeniu kontuzji skrzydłowa Agnieszka Kocela. Oczywiście nadal brakuje leczących urazy Joanny Drabik, Kamili Skrzyniarz i Honoraty Syncerz.

Od początku spotkania prowadziły lublinianki, ale delikatnie mówiąc ich gra nie wyglądała rewelacyjnie. W 10. minucie po trafieniu Joanny Szarawagi MKS Selgros prowadził 6:3. Niestety przez pięć kolejnych minut żadna z drużyn nie zdołała zdobyć gola, ale duży w tym udział miała postawa obu bramkarek - Darii Opelt z Piotrcovii i Weroniki Gawlik w drużynie lubelskiej. Tę niemoc przełamała wreszcie Karolina Bijan, a chwilę później trafiła Andjela Ivanović i na tablicy wyników widniał rezultat 7:4. Z obu stron mnożyły się proste błędy, a drużyna lubelska nie wykorzystała wielu dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. W 23. min. Edyta Szymańska skutecznie wykonała rzut karny i dystans zmniejszył się do jednego gola (8:9). W końcówce pierwszej części meczu MKS Selgros zdołał jednak odskoczyć i do przerwy prowadził 13:10.

Druga połowa w wykonaniu lublinianek wyglądała już zdecydowanie lepiej. Gospodynie grały o wiele skuteczniej w ataku, a szczególnie Alesia Mihdaliova, która raz za razem pokonywała bramkarki Piotrcovii. W 42. minucie, po trafieniu właśnie tej zawodniczki, MKS Selgros wygrywał 23:16. Przewaga mistrzyń Polski rosła błyskawicznie i na dziesięć minut przed końcową syreną, po dwóch bramkach z rzędu Jessicy Quintino, zespół lubelski prowadził już różnicą 11 bramek (30:19). Wówczas szkoleniowiec Piotrcovii Michał Pastuszko poprosił o czas. Nie na wiele się to jednak zdało, bo po chwili piłka po potężnej bombie Kristiny Repelewskiej znowu znalazła drogę do siatki bramki piotrkowianek. Ostatecznie lublinianki wygrały różnicą 13 goli, a wynik na 36:23 ustaliła w ostatniej sekundzie meczu Quintino.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



MKS Selgros 36 (13)

Piotrcovia 23 (10)

MKS Selgros: Gawlik, Dzhukeva - Mihdaliova 10, Szarawaga 7, Bijan 5, Quintino 5, Repelewska 3, Niedźwiedź 2, Charzyńska 1, Kocela 1, Kozimur 1, Rola 1.

Piotrcovia: Opelt, Sarnecka - Szymańska 5, Szafnicka 4, Wypych 4, Kopertowska 3, Kucharska 3, Rol 2, Ivanović 1, Matyja 1, Jałoszewska, Marszałek, Olek, Piecaba, Sobińska, Wawrzynowska.

Kary: MKS Selgros - 4, Piotrcovia - 0 min.