Mariusz Wach przed walką z Aleksandrem Powietkinem: Nie mam predyspozycji do bycia wielkim pięściarzem

PRZEGLĄD PRASY. W środę w Kazaniu Mariusz Wach zmierzy się z Aleksandrem Powietkinem. - Doskonale wiem, o co toczy się gra - zaznacza Polak w ?Gazecie Krakowskiej?.
Facebook? » | A może Twitter? »


Walką z Rosjaninem krakowski bokser kończy współpracę z dotychczasowym promotorem Mariuszem Kołodziejem. Koszt przygotowań do pojedynku musiał pokryć z własnej kieszeni. - Mam superprzyjaciół i znajomych, którzy nie zostawiają mnie w potrzebie - mówi. O jakiej kwocie mowa? - To równowartość średniej klasy nowego samochodu.

Ostatni etap przygotowań Wach spędził w Krakowie. Trenował w klubie w Nowej Hucie, mieszczącym się w sali przy parafii Matki Bożej Częstochowskiej. - Nie było tak, że po wejściu do kościoła zstępowało na mnie olśnienie i przybywało mi cudownych mocy, ale przebywanie w świątyni zawsze jest czymś szczególnym. Przecież jestem katolikiem, uczęszczam na msze święte, a przez wiele lat byłem ministrantem - przypomina.

Stawką środowego pojedynku jest wywalczenie pozycji obowiązkowego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej WBC. Dlatego w czasie przygotowań Wach starał się dać z siebie wszystko. - Spójrzmy prawdzie w oczy, muszę ciężko trenować, ponieważ nie posiadam żadnych predyspozycji do bycia wielkim pięściarzem. Nad wszystkim muszę pracować - przyznaje pięściarz.

Cały wywiad w "Gazecie Krakowskiej".