Robert Radwański przy ul. Brackiej świętował sukces córki. "Szkoda tylko, że akurat 1 listopada"

PRZEGLĄD PRASY. - Jestem bardzo wzruszony. Trudno się nie cieszyć - mówi Robert Radwański, ojciec najlepszej polskiej tenisistki, na łamach "Dziennika Polskiego".

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Agnieszka Radwańska po raz pierwszy w karierze wygrała kończący sezonu turniej mistrzyń w Singapurze. - Grałem z Agnieszką 19 lat, nadal bardzo przeżywam jej mecze. Teraz sytuacja jest inna, oglądam mecze z zewnątrz, ale stres jest taki sam. Cechuje mnie syndrom pola walki - śmieje się jej tata.

Finałowy mecz z Petrą Kvitovą Radwański oglądał w kawiarni przy ul. Brackiej. - Prosto stąd idę na grób dziadka, będziemy mu dziękować. Dziadek na sto procent pomógł, tam z góry. Szkoda, że turniej kończył się akurat 1 listopada, bo trudno tak do końca balować po tym sukcesie, ale po wizycie na grobach naszych bliskich i powrocie do domu wszystkich namawiam na otwarcie szampana. Oglądałem ten mecz w gronie przyjaciół, którzy zawsze wraz ze mną kibicują córce. Byłoby ich więcej, ale jest święto, więc część wyjechała. W Krakowie mamy wręcz fanatycznych kibiców Agnieszki - dodaje Robert Radwański.