Chemik Police pokonał Impel w bardzo prestiżowym, ligowym spotkaniu

Mecz na szczycie potwierdził, że oba zespoły - Chemik i Impel Wrocław - będą walczyć o mistrzostwo Polski w tym sezonie i mogą podbić Europę. W bezpośrednim starciu policzanki górą.
Już w 4. kolejce doszło do meczu najsilniejszych (na papierze) zespołów. I dobrze, że tak szybko, bo drużyny jeszcze nie są zmęczone intensywnym tempem ligowych rozgrywek i łączeniem ich z występami w Lidze Mistrzyń. W ostatnim tygodniu Chemik i Impel bez problemów rozpoczęły grupowe zmagania w europejskim pucharze (bez straty seta), a przypomnijmy, że w lidze - wcześniej zgubiły po jednym secie.

Ale czy to może dziwić? Nie. Kluby nie próżnowały latem na transferowym rynku. Dokonały największych zmian i wzmocnień. Przypomnijmy, że Chemik ściągnął z Włoch: Joannę Wołosz i Helenę Havelkovą; z Turcji przyszły Madelaynne Montano i Paola Pena, a z ligi polskiej Iza Bełcik i Paulina Maj-Erwardt. Kto dziś jeszcze pamięta, że policki klub do czerwca reprezentowała Małgorzata Glinka-Mogentale. Ikona siatkówki zakończyła latem karierę, a Chemik... jest jeszcze mocniejszy.

We Wrocławiu zmiany były podobne. Do polskiej ekstraklasy powróciły Milena Radecka czy Katarzyna Skowrońska-Dolata, z Chemika przyszła Agata Sawicka, a duży rozgłos zyskały transfery Andrei Kossaniowej (Czechy), Lenki Durr (Niemcy), Kristin Hildebrand (USA) czy Caroliny Costagrande (Włochy).

Impel nie pokazał jednak siły w Policach. Po pierwszych wyrównanych piłkach pierwszego seta uwidoczniła się taka przewaga Chemika, że spotkanie zaczęło przypominać te z środy, gdy rozbity został mistrz Czech 3:0. Gospodynie świetnie ustawiały się w obronie, jeśli nawet wrocławianki mijały ich blok, to z łatwością podbijana była zdecydowana większość ataków rywalek. I ta przewaga zaczęła rosnąć, do tego stopnia, że już w drugiej partii (w środkowej strefie) wrocławianki zaczęły popełniać proste błędy, bo bały się zbliżyć do siatki. Bardzo słabo grała Skowrońska, szybko uszło powietrze z Costagrande, a na wyróżnienie zasłużyła jedynie niemiecka libero Lenka Durr. Po drugiej stronie - ciężko było kogoś szczególnie wyróżnić, bo każda z chemiczek była skuteczna w ataku i defensywie. Mnóstwo piłek podbiła choćby libero Mariola Zenik, która w dwóch poprzednich występach zespołu odpoczywała na rezerwie, a grała Paulina Maj-Erwardt. To była jedyna zmiana w składzie, w porównaniu z meczem z Agelem. I chyba można wyciągnąć wniosek, że trener Giuseppe Cuccarini znalazł już wyjściowe ustawienie.

Trzeciego seta rozpoczęła atakiem Montano i... poszło. Impel trochę się stawiał, do drugiej przerwy technicznej było trochę nerwów, walki, ale wszystko pod kontrolą mistrzyń. A gdy przyszły te najważniejsze wymiany - siła Chemika była za duża dla wrocławianek. I gdyby nie kilka błędów naszego zespołu, to i w tym secie rywalki nie zdobyłyby 20 punktów. A tak Impel miał nawet setbola, ale wtedy Havelkova skutecznie dwa razy zaatakowała, a ostatni punkt Chemik zdobył po złym ataku Costagrande.

Chemik będzie teraz samodzielnym liderem ekstraklasy. Pokonał już dwóch najpoważniejszych przeciwników - Atom Sopot i Impel. W Polsce ciężko będzie teraz znaleźć przeciwnika, który go pokona.