Developres SkyRes Rzeszów postawił się Dąbrowie Górniczej. Punkt był blisko

Zespół Developresu SkyRes Rzeszów przegrał w meczu 4. kolejki z Tauron MKS-em Dąbrową Górnicza 1:3. Rzeszowianki były bardzo blisko zdobycia punktu, ale nie wykorzystały trzech piłek setowych.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Developres SkyRes Rzeszów nie był faworytem w pojedynku z Tauron MKS-em Dąbrowa Górnicza. Rzeszowianki liczyły jednak po cichu, że w czwartym meczu ORLEN Ligi uda im się wygrać pierwszego seta, a przy odrobinie szczęścia zdobyć punkt. Trener Mariusz Wiktorowicz tym razem dokonał w składzie jednej zmiany. Na przyjęciu po raz pierwszy w wyjściowej "szóstce" w tym sezonie pojawiła się Paulina Głaz. Do składu wróciły również środkowa Magdalena Hawryła i libero Lucyna Borek, które w ostatnim spotkaniu z Impelem Wrocław (0:3) odpoczywały.

Pierwszy set rozstrzygnął się w końcówce. Praktycznie przez całą partię na lekkim plusie były dąbrowianki, ale waleczne gospodynie nie pozwoliły odskoczyć rywalkom na więcej niż cztery punkty. W drużynie Developresu liderką była Joanna Kapturska, która w pierwszej odsłonie zdobyła 7 punktów (60 proc. skuteczności w ataku). Rzeszowianki, w porównaniu do poprzednich spotkań, nieźle przyjmowały (42 proc. - 60 proc. MKS-u), dobrze grały blokiem (3 - 1), popełniały też mniej błędów (5 - 7). W decydującym momencie to przyjezdne wykazały jednak więcej zimnej krwi. Przy stanie 21:20 dla Tauron MKS-u zagrywkę zepsuła Adrianna Budzoń. Za chwilę kontrę wykorzystała Deja McClendon, obok Rebeki Perry (7 pkt.) najskuteczniejsza zawodniczka gości w tym secie (6 pkt). Jakby tego było mało, w kolejnej akcji zablokowana została Ana Otasević i dąbrowianki miały piłkę setową. Tę za drugim razem wykorzystała ze środka Kamila Ganszczyk i Developres przegrał premierową odsłonę 22:25.

Niewiele rzeszowiankom zabrakło również w drugim secie. Ten podobnie jak pierwszą partię rozstrzygnęła końcówka. Siatkarki trenera Wiktorowicza przegrywały już czterema punktami (15:19), ale skuteczna gra w ataku i słabsze przyjęcie rywalek (30 proc.) sprawiły, że gospodynie złapały kontakt. Gdy zagrywkę zepsuła Ganszczyk, a po chwili punkt zdobyła Agata Skiba, Developres przegrywał tylko 19:20. Wtedy o czas poprosił argentyński trener MKS-u Juan Manuel Serramalera. Przerwa pomogła przyjezdnym odskoczyć na dwa oczka, ale za chwile najskuteczniejsza wśród dąbrowianek, Perry zaczęła popełniać błędy. Po jej ataku w aut, a następnie wykorzystanej kontrze przez Głaz był remis po 23. Ostatnie słowo należało jednak do bardziej doświadczonych siatkarek z Dąbrowy Górniczej. Piłkę setową wywalczyła Karolina Różycka. Za chwilę zagrywkę źle przyjęła Skiba, a Kapturska zaatakowała w aut i skończyło się porażką Developresu do 23.

Dwa przegrane sety nie podłamały gospodyń. Siatkarki Developresu znakomicie rozpoczęły trzecią odsłonę. Od początku trudną zagrywką i dobrą grą na siatce zaczęły powiększać przewagę. Na drugiej przerwie technicznej rzeszowianki prowadziły już 16:8 i wydawało się, że nic złego im się stać nie może. Niewiele jednak zabrakło, by szybko wypracowana przewaga niemalże w prosty sposób została zmarnowana. Gdy na zagrywkę weszła Micha Hancock dąbrowianki zdobyły siedem z rzędu punktów. Wszystko za sprawą przyjęcia, które w trzecim secie wyniosło zaledwie 18 procent.

Rywalki przełamała dopiero Skiba, która skutecznie obiła blok. Akcja ta dodała skrzydeł gospodyniom, które świetnie w końcówce zaprezentowały się w bloku (6 bloków w tym secie). Magdalena Hawryła do spółki ze Skibą skutecznie powstrzymywały ataki Perry. Rzeszowianki świetnie też broniły. Na brawa zasłużyły szczególnie, gdy zablokowana została Różycka. Wówczas po najdłuższej wymianie w tym meczu miejscowe wygrywały 22:18. Developres prowadzenia już nie oddał. Podwójny blok na Perry sprawił, że rzeszowski zespół wygrał pierwszego seta w tym sezonie. Do 19.

Niewiele zabrakło też, by rzeszowianki doprowadziły do tie-breaka. Wygrana trzecia partia bardzo podbudowała zespół trenera Wiktorowicza, który czwartego seta rozpoczął od prowadzenia 5:1. Dąbrowianki zdołały jednak wyrównać, a następnie, za sprawą Eleonory Dziękiewicz i bloku na Głaz wyjść na trzypunktowe prowadzenie 13:10. Trener Developresu wziął czas. Po przerwie rzeszowianki wróciły do gry i odrobiły straty. Udany blok na Perry dał prowadzenie na drugiej przerwie technicznej 16:15. Po niej dwa proste błędy popełniły Natalia Piekarczyk i Różycka. Po autowym ataku tej drugiej Developres prowadził 19:16.

Trzypunktowa przewaga utrzymała się do stanu 23:20. Wtedy Nowakowska znakomicie na pojedynczym bloku zatrzymała Ganszczyk. W hali Podpromie zapachniało piątym setem, gdy akcję skończyła Kapturska, niewątpliwie najlepsza zawodniczka Developresu w tym meczu (20 pkt). Gospodynie prowadziły 24:22. Nie wykorzystały jednak trzech piłek setowych. W decydującym momencie zablokowana została Skiba. Następnie rzeszowianki nie odebrały zagrywki Ganszczyk i zamiast tie-breaka trzy punkty zdobył zespół z Dąbrowy Górniczej.

DEVELOPRES SKYRES RZESZÓW1
TAURON MKS DĄBROWA GÓRNICZA3
Sety: 22:25, 23:25, 25:19, 25:27

Developres: Otasević, Kapturska, Hawryła, Głaz, Bonczewa, Skiba i Borek (libero) oraz Warzocha, Jelić, Budzoń, Nowakowska, Jagodzińska,

Tauron MKS: Różycka, Dziękiewicz, Perry, Hancock, Ganszczyk, McClendon i Strasz (libero) oraz Piekarczyk, Pavan, Urban

MVP. Dziękiewicz