Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 2:0. Lider wrócił na właściwe tory i powiększył przewagę! [ZDJĘCIA]

Koniec świetnych wyników Piasta Gliwice? Nic z tych rzeczy! Piłkarze trenera Radoslava Latala pewnie pokonali fatalnie prezentujące się Zagłębie Lubin.
Piast Gliwice znowu w europejskich pucharach? Podyskutuj na Facebooku >>

Porażka i remis Piasta w dwóch ostatnich kolejkach powinny sprawić, że jego sześciopunktowa przewaga nad wiceliderem mocno stopnieje. Tymczasem nic takiego się nie wydarzyło. Tym sposobem spotkanie z Zagłębiem stało się dla ludzi Latala szansą, by drugiej w tabeli Pogoni Szczecin odskoczyć już na osiem punktów! Przy okazji gospodarze mogli także odbudować zaufanie swoich kibiców, które starciem z Koroną Kielce trochę nadszarpnęli. Zresztą, nieprzypadkowo Kornel Osyra nazwał tamten występ małą tragedią Piasta.

Tymczasem już w 7. minucie obejrzeliśmy małą tragedię w wykonaniu defensywy gości. Ta - z Maciejem Dąbrowskim na czele - nie zrobiła bowiem właściwie nic, żeby powstrzymać Josipa Barisicia. Plus dla Chorwata (trafił do siatki po 458 ligowych minutach bez gola), ale też dla Marcina Pietrowskiego, który świetnym podaniem ze środka boiska otworzył mu drogę do bramki. A skoro zaczęło się od tak mocnego uderzenia to spodziewaliśmy się, że i w kolejnych minutach emocji brakować nie będzie. Niestety, tu akurat się zawiedliśmy... Do końca pierwszej połowy naprawdę ciekawie było ledwie raz, kiedy bomba Michala Papadopulosa trafiła w poprzeczkę. Inna sprawa, że sędzia i tak dopatrzył się pozycji spalonej Czecha. Symboliczna okazała się natomiast ostatnia akcja pierwszej połowy, kiedy to Jarosław Kubicki posłał piłkę prosto w... młyn gliwickich kibiców.

Na szczęście po przerwie w końcu zrobił się mecz. W 53. minucie Piast w jednej akcji miał... aż trzy sytuacje bramkowe. I to naprawdę wyśmienite! Konrad Forenc wygrał jednak pojedynki z Martinem Nesporem i Bartoszem Szeligą, a Kamil Vacek w światło bramki w ogóle nie wcelował. Ekipa Piotra Stokowca wróciła więc z bardzo dalekiej podróży. Choć Zagłębie wciąż pozostawało bez chociażby jednego celnego strzału! Zawodził zwłaszcza Jan Vlasko. Słowak miał ciągnąć grę lubińskiej jedenastki, a był kompletnie niewidoczny. W drodze powrotnej Stokowiec powinien zaserwować mu zatem powtórkę tego, co w 70. minucie zrobił Vacek. Pomocnik Piasta wpadł w pole karne i jak na tacy wyłożył piłkę Barisiciowi. 2:0! A obrona gości znów zapomniała, że nie jest od tego, by się tylko przyglądać.

Piast wrócił na właściwe, zwycięskie tory, z kolei Zagłębie kontynuuje serię ligowych meczów bez zwycięstwa. Dzisiaj wynosi ona już pięć, w tym trzy ostatnie bez zdobytej bramki.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Najzdolniejszy piłkarz najmłodszego pokolenia w naszym regionie to: