Duże zainteresowanie biletami na mecz Lecha Poznań z Fiorentiną. "Możemy myśleć o komplecie"

- Już pierwszego dnia, gdy rozpoczęliśmy sprzedaż biletów na mecz Lecha Poznań z Fiorentiną, ludzie czekali w kolejkach 30-50-osobowych. Takie zainteresowanie pozwala nam myśleć o komplecie na trybunach - mówi rzecznik Lecha Poznań Łukasz Borowicz.


W środę po południu okazało się, że Lech Poznań będzie mógł 5 listopada wpuścić kibiców na mecz z Fiorentiną w Lidze Europejskiej, bo UEFA cofnęła decyzje o zamknięciu trybun na to spotkanie. Tylko pierwszego dnia rozeszło się 1,5 tys. wejściówek na spotkanie, w którym "Kolejorz" będzie walczył o drugie grupowe zwycięstwo nad drużyną z Florencji, które przybliżyłoby lechitów do wyjścia z grupy. - 1,5 tys. sprzedanych biletów może wydawać się niewielką liczbą, ale można je było kupować dopiero od godz. 16. Policzyliśmy, że kibice kupowali dwieście wejściówek w ciągu godziny, a bywało, że czekali w kolejkach 30-50-osobowych - mówi Łukasz Borowicz, rzecznik prasowy poznańskiego klubu.

W czwartek, gdy karty wstępu można było już nabywać od rana, do późnego popołudnia sprzedały się cztery tysiące biletów. Do końca dnia ma to być w sumie 5,5 tys, co w połączeniu z biletami sprzedanymi w środę dałoby 7 tysięcy zajętych miejsc na stadionie. - Takie zainteresowanie pozwala nam myśleć o komplecie na trybunach podczas pojedynku z Fiorentiną, tym bardziej że najwięcej biletów zawsze sprzedaje się w dniu meczu - mówi rzecznik Lecha Poznań.

W związku z dużym ruchem w kasach "Kolejorz" postanowił, że w czwartek i piątek będą one otwarte dłużej niż zwykle.





Normalne bilety kosztują 60 lub 90 zł, a ulgowe - 48 lub 72 zł.

Jeżeli faktycznie wszystkie miejsca na stadionie przy Bułgarskiej zostaną zajęte, będzie to pierwszy komplet na widowni od lipcowego meczu z Legią Warszawa o Superpuchar Polski. Wcześniej w tym roku trybuny były pełne podczas ligowego pojedynku z Legią w marcu oraz starcia z Wisłą Kraków, po którym lechici świętowali mistrzostwo Polski.