Trener Developresu po porażce z Impelem Wrocław: Cały czas pracujemy nad przyjęciem

Developres SkyRes Rzeszów przegrał z Impelem Wrocław 0:3. To trzecia z rzędu porażka drużyny trenera Mariusza Wiktorowicza.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Siatkarki Developresu SkyRes Rzeszów dostały lekcję siatkówki od mierzącego w tytuł mistrzowski Impelu Wrocław. Przegrały 0:3, ale w porównaniu z poprzednim przegranym meczem z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna, do końca walczyły o choćby ugranie seta. W niedzielę słabo, po raz kolejny zresztą, przyjmowały. Do tego psuły zagrywkę i w konsekwencji Impel zwyciężył odpowiednio do 19, 16 i 17. - Wiedzieliśmy, że będziemy mierzyć się z mocnym przeciwnikiem. Mecz w naszym wykonaniu na pewno wyglądał lepiej niż poprzednie spotkanie z Muszyną [0:3 - przyp. red.]. To był inny pojedynek, w którym było dużo walki z naszej strony. Do połowy setów gra była na niezłym poziomie. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego meczu i podobnie jak z Sopotem dobrze spisaliśmy się w bloku [12 bloków, przy 5 Impelu - przyp. red.] - ocenił niedzielny mecz trener Developresu, Mariusz Wiktorowicz.

Szkoleniowiec tym razem zmienił wyjściowy skład. Do Wrocławia nie pojechały przyjmująca Ewa Śliwińska, środkowa Magdalena Hawryła oraz libero Lucyna Borek. Tę ostatnią zastąpiła powracająca po kontuzji Nikolina Jelić. - Chcieliśmy, by Nikolina poczuła atmosferę ligi - przyznał trener Wiktorowicz, który dodał, że jego drużyna musi wciąż pracować nad przyjęciem. - Mieliśmy z tym problem [34 proc. skuteczności - przyp. red.]. Cały czas pracujemy nad przyjęciem i było widać, że jeśli mamy równe przyjęcie to potrafiliśmy dotrzymać kroku Impelowi. Za dużo zepsuliśmy zagrywek. Mieliśmy ryzykować, odrzucić od siatki rywala, ale to się nie udało - zakończył trener Developresu.