Tym razem bez niespodzianki. Nafciarze przegrali z Flensburgiem

Słabsza gra w końcówkach pierwszej i drugiej połowy zdecydowała o tym, że piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w niedzielę z SG Flensburg-Handewitt 30:34 (13:17) w meczu 6. kolejki Ligi Mistrzów.
Przypomnijmy, że w lutym Orlen Wisła i SG Flensburg również spotkały się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Wówczas lepsi byli nafciarze, którzy wygrali 31:29. Teraz powtórka była mile widziana. - Jeśli dobrze wejdziemy w ten mecz, wszystko ułoży się po naszej myśli, to jesteśmy w stanie powalczyć o korzystny rezultat - mówił przed meczem prawoskrzydłowy Orlen Wisły Michał Daszek.

Już pierwsze minuty pokazały, że nie rzuca słów na wiatr. Płocczanie zaczęli od prowadzenia 2:0. Euforia jednak nie trwała długo, bo goście nie dość, że szybko odrobili straty, to jeszcze sami wyszli na dwubramkowe prowadzenie. O czas poprosił trener Manolo Cadenas. Poskutkowało, bo kilka minut później to jego podopieczni wygrywali (5:4).

Do 17. minuty utrzymywała się przewaga jednej bramki dla płocczan (9:8). Ale mogła być ona bardziej okazała. Bo kapitalnie spisywał się płocki bramkarz Marcin Wichary, który tylko w pierwszej połowie miał osiem skutecznych interwencji. Szkoda, że jego kolegom z drużyny z trudem przychodziło zdobywanie bramek. W przeciwieństwie do gości z Niemiec, którzy na trafienie nafciarzy odpowiadali w ciągu zaledwie kilku sekund.

Zawodnicy z Flensburga, grając nawet w osłabieniu, zdołali wyjść na prowadzenie (10:9). Między 22. a 28. min na tablicy wyników trzykrotnie widniał remis (10:10, 12:12 i 13:13). Kiedy wydawało się, że obie drużyny będą schodzić na przerwę przy remisie, goście pokazali, że w każdym meczu trzeba grać do końca. Wykorzystując słabszy okres gry nafciarzy, piłkarze z Flensburga w końcówce odskoczyli na cztery bramki.

Cała druga połowa to niesamowita pogoń nafciarzy, którzy do końca walczyli o korzystny rezultat. Goście sprawiali jednak wrażenie, jakby kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Kiedy nafciarze dochodzili na dwa trafienia, ich rywale szybko znów odskakiwali na cztery bramki. Ale płocczanie w końcu dopięli swego. W 51. min znów był remis (27:27). Od tego momentu obie drużyny toczyły wyrównany bój, w końcówce od stanu 30:30 nafciarze, którzy włożyli w to spotkanie mnóstwo sił, popełnili kilka strat, które z zimną krwią wykorzystali przeciwnicy. Ostatecznie Niemcy wygrali, mając cztery bramki przewagi.

To pierwsze wyjazdowe zwycięstwo SG Flensburg Handewitt w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Teraz płoccy szczypiorniści żegnają się z tymi prestiżowymi rozgrywkami w Europie na ponad dwa tygodnie. Przed nami emocje związane z polską Superligą. Już w środę Orlen Wisła zagra u siebie z Pogonią Szczecin, a w sobotę na wyjeździe z kieleckim Vive.

Kolejne spotkanie w Champions League Orlen Wisła Płock rozegra 14 listopada przed własną publicznością z tureckim Besiktasem Stambuł.

Orlen Wisła Płock - SG Flensburg-Handewitt 30:34 (13:17)

Wisła: Wichary, Corrales - Tarabochia 5, Ghionea 4, Oneto 4, Zelenović 3, Daszek 2, Konitz 2, Montoro 2, Nikcević 2, Wiśniewski 2, Żytnikow 2, Racotea 1, Rocha 1, Pusica

Flensburg: Andersson, Möller - Schmidt 9, Eggert 8, Glandorf 8, Mogensen 3, Toft Hansen 3, Mahe 2, Svan Hansen 1, Djordic, Jakobsson, Karlsson, Radivojevic, Wanne

Kary: Wisła - 2 min; Flensburg - 10 min

Sędziowali: Stevann Pichon, Laurent Reveret (obaj z Francji)