Bramkarz Stomilu w Gdyni bronił nie tylko swojej bramki

Niespodziewanym zwycięstwem 1:0 zakończył się wyjazdowy mecz Stomilu z Arką Gdynia. Niewiele jednak brakowało, a widowisko popsuliby gdyńscy kibole. - Kiedy zorientowałem się, że jeden z ?kibiców? gospodarzy ucieka z moim szalikiem w stronę trybun, nie zastanawiałem się ani sekundy, ruszyłem za nim - mówi Piotr Skiba, bramkarz olsztynian.
W piątkowy wieczór podopieczni Mirosława Jabłońskiego po raz pierwszy od blisko miesiąca odnieśli zwycięstwo w meczu I ligi. I to nie z byle kim, ale zespołem będącym jednym z faworytów rozgrywek, który miał za sobą serię ośmiu meczów bez porażki.

Mecz w Gdyni próbowali zepsuć tamtejsi pseudokibice. Pod koniec pierwszej połowy jeden z nich wbiegł na boisko i zabrał szalik w biało-niebieskich barwach olsztynian, który bramkarz Piotr Skiba, niczym amulet, zawsze zawiesza na bramkowej siatce. Skiba w porę to jednak zauważył, chwycił kibola niczym zapaśnik i przy pomocy ochroniarzy pokrzyżował mu plany.

Rozmowa z Piotrem Skibą

Mateusz Lewandowski: Broniąc barw klubowych, został pan bohaterem olsztynian. Jak ten incydent wyglądał z bliska?

Piotr Skiba: Kiedy zorientowałem się, że jeden z "kibiców" gospodarzy ucieka z moim szalikiem w stronę trybun, nie zastanawiałem się ani sekundy i ruszyłem za nim. Na szczęście udało mi się go zatrzymać i odzyskać szalik. Zareagowała cała nasza drużyna, która też ruszyła na ratunek. Doszło potem nawet do lekkich przepychanek z piłkarzami Arki. Sam nie wiem, co bym zrobił, gdyby ta sytuacja się powtórzyła. Takie zachowania powinny być wyeliminowane ze stadionów.

Wracając do samego meczu... Od początku daliście się zepchnąć Arce do defensywy. To była zamierzona taktyka?

- Wiedzieliśmy, że gdynianie, grając u siebie, będą chcieli ruszyć na nas zaraz od pierwszego gwizdka. Chcieliśmy dać im trochę pograć. Z minuty na minutę dochodziliśmy jednak do głosu i stwarzaliśmy sobie coraz więcej sytuacji bramkowych. Po jednej z nich zdobyliśmy upragnionego gola, który ostatecznie przyniósł nam zwycięstwo.

Bohaterem został obrońca Jarosław Ratajczak, który chyba sam był zaskoczonym, że po jego strzale piłka wpadła do siatki?

- Uderzał pod naprawdę ostrym kątem. Trzeba też przyznać, że nasi chłopacy dobrze rozegrali tę akcję. Rafał Kujawa umiejętnie zagrał piłkę do "Rataja", a ten wbiegł w pole karne i dobrze się spisał.

Dlaczego w drugiej części meczu tak rzadko gościliście pod bramką Arki Gdynia?

- Nie chcieliśmy popełnić tych samych błędów, co podczas ubiegłotygodniowego pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec [po 45 minutach Stomil prowadził 2:1, ale ostatecznie przegrał 2:4 - red.]. W pierwszej lidze najważniejsze to przetrwać pierwszy kwadrans w obu połowach. Dopiero później drużyny stwarzają sobie coraz więcej sytuacji. Dlatego chwała naszym chłopakom za to, że tym razem nie popełnili takich błędów i do końca umiejętnie się bronili.

Chwali pan kolegów z drużyny, ale trzeba jasno powiedzieć, że gdyby nie pana interwencje, wynik mógłby być zupełnie inny.

- Chciałem zrehabilitować się za poprzedni mecz z Sosnowcem, kiedy wpuściłem cztery bramki. Kilka dni przed spotkaniem z Arką Gdynia podszedł do mnie Grzesiek Lech [pomocnik Stomilu - red.] i powiedział: "Bubu, to będzie twój mecz". Cieszę się, że jego słowa się spełniły i że tak jak reszta chłopaków z drużyny wierzył we mnie.

Zwycięstwo z Arką będzie dla was punktem zwrotnym? Po raz pierwszy od miesiąca zdobywacie komplet punktów, a za tydzień (sobota, godz. 17) zmierzycie się w Olsztynie z teoretycznie słabszym MKS-em Kluczbork.

- Kiedy gra się z beniaminkiem, trzeba zachować szczególną koncentrację. Takie zespoły zawsze sprawiają jakieś niespodzianki. My jednak postaramy się, że żeby trzy punkty zostały w Olsztynie.

Arka Gdynia - Stomil Olsztyn 0:1 (0:1)

Bramki: Ratajczak 35.

Arka: Jałocha - Stolc (79. Tomasiewicz), Sobieraj, Marcjanik, Warcholak - da Silva, Łukasiewicz (66. Renusz), Nalepa, Bożok - Siemaszko, Abbott (40. Yussuff).

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Wełna - Szymonowicz, Lech - Suchocki, Meschia (85. Nishi), Głowacki (69. Żwir) - Kujawa.

Pozostałe wyniki 14. kolejki

Zagłębie Sosnowiec - Chojniczanka Chojnice 2:1 (Matusiak 25, Fidziukiewicz 44 - Zawistowski 31), Rozwój Katowice - Pogoń Siedlce 2:3 (Mielnik 37., Wróbel 78., Duda 5., 80., Dzięgielewski 76.), MKS Kluczbork - Bytovia Bytów 1:1 (Deja 74., Klichowicz 37.), GKS Bełchatów - Sandecja Nowy Sącz 1:0 (Gierszewski 58.), Miedź Legnica - Olimpia Grudziądz 4:0 (Garguła 16., Sabala 24., 48., Łobodziński 52.), Wigry Suwałki - Zawisza Bydgoszcz 0:1 (Smektała 84.); - niedziela: Wisła Płock - Chrobry Głogów, GKS Katowice - Dolcan Ząbki.

I LIGA



1. Zagłębie Sosnowiec142726:16
2. Wisła Płock132518:12
3. Zawisza Bydgoszcz142427:20
4. Dolcan Ząbki132321:10
5. Arka Gdynia142321:15
6. Stomil Olsztyn142218:19
7. Chrobry Głogów132117:12
8. MKS Kluczbork142017:22
9. GKS Bełchatów142012:13
10. Pogoń Siedlce142016:18
11. Sandecja Nowy Sącz141724:24
12. Miedź Legnica141719:21
13. GKS Bełchatów131720:16
14. Bytovia Bytów141620:22
15. Wigry Suwałki141516:15
16. Chojniczanka141415:26
17. Olimpia Grudziądz14911:22
18. Rozwój Katowice14811:26
Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.