Fatalna gra i porażka Korony Handball

Pierwszoligowe piłkarki ręczne Korony Handball po momentami beznadziejnej grze przegrały u siebie ze Słupią Słupsk 26:33 (12:13).
Kielczanki zagrały zdecydowanie najsłabszy mecz w tym sezonie. Zupełnie nie funkcjonowała obrona, choć trener Tomasz Popowicz zmieniał ją dwa razy w meczu (zaczął od 3-2-1, poprzez 6-0, a kończąc na 5-1). Jego podopieczne przegrywały indywidualne pojedynki w obronie, często gubiły się i zostawiały luki, które rywalki bezwzględnie wykorzystywały. Niewiele lepiej wyglądała kielecka ofensywa. Zawodniczki Korony Handball grały mało zespołowo, próbowały indywidualnych rozwiązań. Popełniły w meczu aż czternaście strat.

W efekcie od początku meczu musiały odrabiać straty. Po dziesięciu minutach przegrywały aż 1:6. Potrafiły się jednak podnieść i dzięki ambitnej grze doprowadziły w 26. minucie do remisu 10:10. Spora w tym zasługa rezerwowej bramkarki Małgorzaty Hibner. W drugiej połowie kielczanki zagrały jednak fatalnie - straciły aż 20 bramek! Słabo grały zarówno w obronie, jak i ofensywie. Pięć minut przed końcem przegrywały 24:28, ale wtedy karę dostała Magdalena Kędzior, a za chwilę trener Popowicz za dyskusję z sędziami. Rywalki błyskawicznie grę w przewadze wykorzystały, zdobyły dwie bramki i zapewniły sobie zwycięstwo.

Korona Handball - Słupia Słupsk 26:33 (12:13)

Korona Handball: Januchta, Hibner, Sala - Mochocka 6 (3), Więckowska 5, Tutaj 5, Kaźmiruk 5, Skowrońska 2 (1), Młynarska 2, Czubaj 1 (1), Nowak, Kędzior.