W Siarce Tarnobrzeg nie płacą, ale piłkarze zagrają w Puławach

Piłkarze Siarki Tarnobrzeg w środę nie wyszli na trening. Zaprotestowali w związku z brakiem wypłat. Do Puław na sobotni mecz z Wisłą jednak pojadą. Po trzy punkty.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Sytuacja w tarnobrzeskiej drużynie jest beznadziejna i może się zdarzyć, że zespół nie przystąpi do rundy wiosennej. Ciężko będzie też dotrwać do końca jesiennych rozgrywek. W klubowej kasie nie ma pieniędzy. To efekt złego gospodarowania poprzedniej władzy Siarki, na czele której stał prezes Dariusz Dziedzic. Ówcześni działacze postanowili wydać dwie-trzecie dotacji z miasta na rundę wiosenną minionego sezonu. Z 600 tysięcy złotych, jakie otrzymali, wydali 420 tys. Wszystko po to, by drużyna awansowała do I ligi. Celu nie udało się zrealizować. Siarkowcy zakończyli ligę na ... 12 miejscu. Stracili pieniądze i możliwość gry na zapleczu ekstraklasy.

W kasie zostało więc 180 tys. złotych. Nowy prezydent Tarnobrzega Grzegorz Kiełb zapowiedział, że więcej nie da. Zadeklarował jednak, że miasto wykupi część akcji piłkarskiej spółki. Ostatecznie na planach się skończyło. Z fotela prezesa zrezygnował Dziedzic, a nowe władze, którymi zarządza teraz Bogusław Potański, nie mają pomysłu jak wyjść z kryzysu i pozyskać sponsora.

Piłkarze od lipca nie dostają pieniędzy. Nie mają za co żyć. Niektórzy nie mają za co opłacić wynajmowanych mieszkań. Zdarzyła się nawet taka sytuacja, że z jednego z lokali zostali wyrzuceni. - Jest naprawdę ciężko. Mamy super atmosferę w szatni, wspieramy się i szkoda, że ktoś to wszystko psuje - mówi Konrad Stępień, kapitan Siarki.

Inni piłkarze nie chcą się wypowiadać. Jeśli już, robią to anonimowo. W środę zawodnicy zaprotestowali. Nie wyszli na trening. Chcieli tym samym pokazać, że dłużej taka sytuacja nie może mieć miejsca. - Piłkarze chcieli dać sygnał, dla miasta, dla zarządu, że sytuacja, jaka zaistniała zbyt długo się przeciąga. Jakiekolwiek rozmowy i słowa nie trafiają. Nie wychodząc na trening chcieli zwrócić na siebie uwagę. Wreszcie ktoś musi zdecydowanie zareagować. Zacząć konkretnie działać, by uzdrowić tę sytuację. Drużyna robi wszystko, by było dobrze na treningach czy na boisku, ale nikt na to nie zwraca uwagi - mówi trener Siarki, Włodzimierz Gąsior, który zapowiedział, że drużyna pojedzie na sobotni mecz do Puław z miejscową Wisłą i liczy na komplet punktów (godz. 16).

Co będzie później, okaże się w poniedziałek. Na ten dzień zaplanowano spotkanie rady nadzorczej z drużyną. - Mam nadzieję że drużyna usłyszy konkrety. Jeśli nie to nie ręczę co będzie dalej. Zarówno jeśli chodzi o mnie jak i piłkarzy. Jesteśmy w tragicznej sytuacji - zakończył trener Gąsior.

Siarka po 13. kolejkach zajmuje szóste miejsce w II lidze. Na koncie ma 21 punktów. Siedem mniej od prowadzącej w tabeli Stali Mielec, która w piątek o godz. 18 rozegrała mecz wyjazdowy z ROW-em Rybnik. Inny zespół z Podkarpacia, Stal Stalowa Wola w sobotę na własnym boisku zmierzy się ostatnim Gryfem Wejherowo (godz. 14.).

Pozostałe pary 14. kolejki:

Olimpia Zambrów - Radomiak Radom, GKS Tychy - Nadwiślan Góra, Polonia Bytom - Okocimski KS Brzesko, Puszcza Niepołomice - Kotwica Kołobrzeg, Znicz Pruszków - Legionovia Legionowo, Raków Częstochowa - Błękitni Stargard Szczeciński