Górnik Zabrze. Jak Leszek Ojrzyński imprezował ze Skorżą i Stokowcem [ROZMOWA]

- Tak mnie wychowano, że nie chowam głowy w piasek, nie uciekam. Rękę prezesowi Wojciechowi Boreckiemu mogę więc podać, choć na kawę raczej się nie wybierzemy - mówi Leszek Ojrzyński, trener Górnika Zabrze, który w poniedziałek zmierzy się z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Facebook? » | A może Twitter? »


Niewiele trenerskich roszad komentowano w ostatnich miesiącach tak długo jak zwolnienie Leszka Ojrzyńskiego z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Zdaniem większości ekspertów, decyzja Wojciecha Boreckiego była absurdalna, choć sam prezes Podbeskidzia w mediach te ataki odpierał, zarzucając Ojrzyńskiemu chociażby "rządy autokratyczne". Ten zaś nie pozostawał dłużny.

Kamil Kwaśniewski: Przy okazji poniedziałkowego meczu na kawę więc raczej nie pójdziecie. A ręce sobie podacie?

Leszek Ojrzyński: Tak mnie wychowano, że nie chowam głowy w piasek, nie uciekam. Rękę podać mogę, choć na kawę - rzeczywiście - raczej się nie wybierzemy. Zostałem zwolniony, ale takie już jest życie trenera. Sam sobie ten zawód wybrałem, dlatego na takie sytuacje muszę być gotowy. Przecież jak w poniedziałek z Podbeskidziem nam nie pójdzie, to Górnik też może mnie zwolnić. A wracając do tamtych wypowiedzi - nie jestem człowiekiem, który udaje, że nic się nie stało. Klub powinien wtedy potraktować mnie inaczej.

Zupełne inne relacje ma pan z Robertem Podolińskim, trenerem Podbeskidzia, z którym - jak sam pan przyznaje - chodził jeszcze na studenckie imprezy. To którą z nich zapamiętał pan najbardziej?

- Musiałbym wskazać kilka, ale nie starczyłoby czasu, bo spieszę się na trening (śmiech). Było ciekawie, mieliśmy naprawdę fajną grupę. Zresztą wielu spośród tamtych imprezowiczów jest dziś albo dopiero co było w ekstraklasie. Bo to nie tylko Robert, ale i Maciek Skorża, Piotr Stokowiec, Marcin Sasal. Fajnie, że funkcjonujemy w tym zawodzie, bo przecież po to poszliśmy na studia. Swoje przeżyliśmy, ale dalej utrzymujemy kontakty.

Widzi pan dziś w Podbeskidziu element, o którym może powiedzieć "to ja ich tego nauczyłem"?

- Nie chcę niczego wymieniać, bo teraz pracuję dla Górnika. Podbeskidzie - owszem - interesuje mnie, ale tylko jako najbliższy rywal mojego klubu. Poza tym na pewne rzeczy pracowałem w Bielsku-Białej nie tylko ja. Ale to już historia...

Najzdolniejszy piłkarz najmłodszego pokolenia w naszym regionie to: