Developres przegrywa z Polskim Cukrem Muszynianką. Trener Wiktorowicz: Tak nie może być

Początek ORLEN Ligi nie jest udany dla Developresu SkyRes Rzeszów. Zespół trenera Mariusza Wiktorowicza zanotował drugą porażkę z rzędu. Po słabym meczu przegrał z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna 0:3.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Trener Developresu SkyRes Rzeszów Mariusz Wiktorowicz nie krył rozczarowania po środowej porażce 0:3 z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna. Jego drużyna zagrała słabszy mecz niż kilka dni temu z wicemistrzem Polski, PGE Atomem Trefl Sopot. Znów zawiodło przyjęcie. Zespół słabo wyglądał też mentalnie. Po drugim, przegranym w końcówce secie do 23, rzeszowianki w kolejnej partii nie przypominały drużyny, a zlepek zawodniczek, który zdołał ugrać tylko 11 punktów. - W trzecim secie nie poznawałem swojego zespołu. Szybko musimy sobie wspólnie porozmawiać, bo tak nie może być. Szczególnie po takim secie, jak ten drugi, gdzie w końcówce przegrywamy 25:23. Walka powinna być przeniesiona na kolejny set, a tak my stajemy oddzielnie, nie zespołowo, każda z zawodniczek spuszcza głowę i efekt tego był taki, że przegraliśmy do 11 - powiedział trener Wiktorowicz, który pogratulował drużynie z Muszyny szybkiego zwycięstwa. - Na pewno wyobrażaliśmy sobie ten mecz inaczej. Byliśmy przygotowani pod względem taktyki. Zespół z Muszyny grał to, co trenowaliśmy przed meczem. Mieliśmy zatrzymać skrzydłowe, które dużo atakowały, i tego zadania nie wykonaliśmy. W pierwszym secie zabrakło nam argumentów, by przeciwstawić się zagrywce przeciwnika i więcej pograć blokiem. Drugi set w dużej mierze był decydujący. Szkoda, że w prostych sytuacjach nie przechyliliśmy tej partii na swoją korzyść - dodał trener Developresu.

- Gratuluję drużynie z Muszyny tak łatwo zdobytych trzech punktów. Po raz kolejny nie wykorzystałyśmy szansy obrócenia wyniku na własną korzyść. Powtórzyła się sytuacja meczu z Sopotem, gdzie pierwszego seta gonimy dopiero od połowy. W drugim podejmujemy walkę, ale niestety rywalki w końcówce przycisnęły i wygrały. W trzecim secie nie było kompletnie przyjęcia - przyznała z kolei Joanna Kapturska, kapitan Developresu.

Ze zwycięstwa cieszyli się goście. Natalia Kurnikowska, która w środę w roli kapitan zastąpiła nieobecną Karolinę Ciaszkiewicz-Lach, podkreśliła, że zespół z Muszyny zrealizował cel, jakim było szybkie zwycięstwo. - Cieszy to, że w drugim secie wytrzymałyśmy presję gry rzeszowianek i wygrałyśmy. Myślę, że gdybyśmy przegrały, to na pewno byłoby nam ciężko w kolejnej partii. Cieszy fakt, że wygrałyśmy 3:0 bez zbędnego, dłuższego grania, bo dwa dni temu grałyśmy pięć setów z PTPS-em Piła [wygrana 3:2 - przyp. red.]. Mamy jeszcze kilka elementów do poprawy w naszej grze. Zdarzają nam się głupie, niepotrzebne błędy, ale myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej - mówiła kapitan "mineralnych".

Trener Bogdan Serwiński dodał. - Mecz rozegrał się w drugim secie. Ten, kto wygrał, później panował na boisku. Dla nas jest to bardzo ważne zwycięstwo, bo dopiero co graliśmy z Piłą. Był to ciężki mecz, wygrany 3:2. Liga nam narzuciła szalone tempo, co nie jest łatwe do pogodzenia. Każda minuta krócej spędzona na boisku to jest dla nas na plus.