Wisła Kraków. Tomasz Cywka: Irytacja nie pomoże

Pomocnik przychodził do Wisły jako pewniak do pierwszego składu, tymczasem zawodzi na pełnej linii.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Gdy latem działacze podpisywali kontrakt z Cywką, liczyli, że stanie się on jednym z liderów Wisły. Piłkarz zagrał w dziesięciu spotkaniach rundy jesiennej, ale tylko w czterech wychodził w pierwszym składzie.

- Przychodziłem do Wisły, żeby pomóc drużynie. Chciałem ją wzmocnić. I cały czas mam taki cel, żeby zespołowi pomóc. Robię wszystko, żeby tak się stało, taki jest mój plan. Wierzę, że wcześniej niż później tak właśnie będzie - mówi Cywka w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".

W meczu z Górnikiem Łęczna piłkarz popełnił błąd na miarę gola dla rywali, w pozostałych spotkaniach też nie imponował formą. Trener Kazimierz Moskal na razie widzi go na ławce rezerwowych.

- Irytowanie się nie pomoże mi, żeby wskoczyć do podstawowego składu. Wiem, że mogę pomóc drużynie i nie pojawiłem się w Wiśle bez przyczyny. Staram się każdego dnia dawać z siebie wszystko na treningach i zasłużyć na regularną grę. Tylko wtedy będę mógł pokazać, na co rzeczywiście mnie stać - dodaje Cywka.