Sroga lekcja. Vive Tauron nie dał Azotom najmniejszych szans

Piłkarze ręczni Azotów przegrali drugi mecz w tym sezonie. Puławianie wysoko przegrali w Kielcach z mistrzem Polski Vive Tauronem. To spotkanie pokazało, że brązowych medalistów mistrzostw kraju dzieli od kielczan jeszcze różnica klasy.
Mecz tych zespołów rozegrano awansem, bo gospodarze występują w Lidze Mistrzów i w terminie wyznaczonym na rozgrywki PGNiG Superligi muszą rywalizować na arenie międzynarodowej. Azoty też zresztą grają na europejskich parkietach, ale one jeszcze tej walki nie rozpoczęły, bo rozgrywki w Pucharze EHF zaczną dopiero od trzeciej rundy. Właśnie w dniu kieleckiego meczu poznali rywala - będzie nim szwajcarski zespół Pfadi Winterthur.

Gospodarze przystąpili do tego spotkania trochę podmęczeni sobotnią potyczką z Barceloną, która zakończyło się remisem 30:30. Jednak trener Vive Tałant Dujszebajew podkreślił, że wprawdzie emocje były i trochę sił jego gracze stracili, ale spotkanie z Azotami to zupełnie inny mecz i postarają się zagrać jak najlepiej, choć puławianie są trudnym przeciwnikiem, bo to przecież trzecia drużyna w kraju. Z kolei szkoleniowiec puławski Ryszard Skutnik stwierdził, że traktuje to spotkanie jak każde inne i jego zespół będzie chciał pokazać dobrą piłkę ręczną.

I rzeczywiście, puławianie zaczęli bardzo przyzwoicie. Grali rozważnie w ataku, nie śpieszyli się z oddawaniem rzutów i w 7. minucie, po trafieniu Michała Kubisztala, prowadzili 6:3. Trzeba też przyznać, że gospodarze dość niefrasobliwie grali w obronie. Z upływem czasu kielczanie wzięli się jednak w garść i systematycznie odrabiali straty. Po kwadransie gry i golu Karola Bieleckiego Vive wyszło na prowadzenie (11:10). Potem przewaga zaczęła wzrastać, choć z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Krzysztof Lijewski. Z kolei puławianie zaczęli za szybko oddawać rzuty, które na domiar złego były nieskuteczne, a to bezlitośnie wykorzystywali gospodarze, zdobywając bramki z kontr. W 25. minucie było już 17:11, ale drużyna znad Wisły nie zamierzała się wcale poddawać i zaczęła zmniejszać dystans. Pomagał im w tym... Uros Zorman, który zanotował w tej fazie gry kilka strat. Po jednej z nich trafił Patryk Kuchczyński i przewaga mistrzów Polski stopniała do dwóch bramek (17:15). W końcówce jednak zespół kielecki znowu odskoczył, a gola do szatni (na 19:15) rzucił Azotom Mateusz Kus, który jeszcze w ubiegłym sezonie bronił barw puławskiego klubu.

Niestety, po zmianie stron inicjatywę całkowicie przejęli gospodarze. Na domiar złego bramkę zupełnie zamurował Marin Sego, który zmienił Sławomira Szmala. Chorwat grał kapitalnie i pierwszą bramkę po przerwie Azoty zdobyły dopiero po dziewięciu minutach gry, kiedy tę niemoc przełamał Robert Orzechowski, ale wówczas na tablicy wyników widniał już rezultat 24:16 dla drużyny kieleckiej. Chwilę później kontuzji doznał reprezentacyjny skrzydłowy puławian Przemysław Krajewski i zszedł z boiska. Przewaga Vive rosła z minuty na minutę i praktycznie tylko Nikola Prce znajdował sposób na pokonanie golkipera gospodarzy. Przy stale rosnącej przewadze trener Duszebajew próbował wariantu z wycofaniem bramkarza i w kilku przypadkach ten manewr zakończył się powodzeniem, czyli zdobyciem bramki - zwykle przez Tobiasa Reichmanna. Ostatecznie spotkanie zakończyło się nadspodziewanie wysokim zwycięstwem - bo aż 41:28.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Vive Tauron 41 (19)

Azoty Puławy 28 (15)

Vive Tauron: Szmal, Sego - Cupić 6, Bielecki 5, Jachlewski 5, Reichmann 5, Strlek 5, Aguinagalde 4, Buntić 3, Jurecki 2, Zorman 2, Chrapkowski 1, Kus 1, Lijewski 1, Tkaczyk 1.

Azoty: Bogdanov, Zapora, Krupa - Prce 7, Orzechowski 3, Przybylski 3, Grzelak 3, Masłowski 3, Krajewski 2, Kubisztal 2, Petrovsky 2, Kowalczyk 1, Kuchczyński 1, Sobol 1, Antolak, Skrabania.

Kary: Vive Taurin - 6 min., Azoty - 8 min.

Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota z Płocka

Widzów: 2500.