Rafał Majka: W igrzyskach olimpijskich pojadę tylko dla siebie

PRZEGLĄD PRASY. Kolarz z podkrakowskich Zegartowic jest zadowolony ze startów w 2015 roku. W przyszłym sezonie najchętniej wystartowałby w Giro d'Italia, Tour de Pologne, a na koniec w Rio de Janeiro.
W ubiegłym sezonie Polak był szósty w wyścigu dookoła Włoch, wygrał dwa etapy Tour de France i zdobył koszulkę najlepszego górala, a także zwyciężył w TdP. W tym roku wygrał jeden etap Wielkiej Pętli (w klasyfikacji generalnej był 28.), ale największym sukcesem było trzecie miejsce w Vuelta a Espana (w Giro i TdP nie startował).

- Stanąć na podium Vuelty w Madrycie to coś wielkiego. Wiedziałem, że wszyscy w zespole na mnie liczyli. Nawet po przedostatnim etapie, po nieudanej czasówce, powiedziałem im, że się nie poddam. Mało brakowało, a byłoby drugie miejsce [12 sekund - przyp. red.] - mówi Majka w "Dzienniku Polskim". - Po Vuelcie przez dwa dni nie wstawałem z łóżka. Kręgosłup, nogi, ręce - wszystko mnie tak bolało, że błagałem, by sezon już się skończył, a miałem przed sobą jeszcze mistrzostwa świata, Milan - Torino i Giro di Lombardia.

Teraz Majka ma kilka tygodni odpoczynku, które głównie spędzi w domu w Zegartowicach. Ale przyszły rok zapowiada się ciekawie - startów będzie tym więcej, że są igrzyska olimpijskie. Jak zaplanować występy w wielkich tourach, TdP i na igrzyskach?

- Da się to zrobić. Jeśli pojechałbym w Giro d'Italia, a nie w Tour de France, to w Tour de Pologne, który pokrywa się z Wielką Pętlą, walczyłbym na sto procent. Igrzyska są dla mnie bardzo ważne, chcę się do nich przygotować jak najlepiej - podkreśla Majka. - O tym będę musiał rozmawiać z moimi dyrektorami, bo trasa w Rio będzie bardzo trudna, z podjazdami. Obecnie nie mogę powiedzieć, jak to będzie wyglądało, ale w Rio nie jadę dla drużyny, tam będę się ścigał dla siebie.