Że Hodge wróci do Polski i to nie będzie Stelmet, tylko zespół z dna tabeli?!

Drużyny z koszykarskiej Tauron Basket Ligi nie zdążyły nawet rozegrać dwóch pełnych kolejek, a już może się zdawać, że tabela stanęła na głowie, a w obieg poszły sensacyjne plotki transferowe. Ta najbardziej bzdurna mówi, że do Polski wróci Portorykańczyk Walter Hodge, jedyny koszykarz, którego koszulka z zastrzeżonym numerem 15 wisi pod dachem areny CRS w Zielonej Górze.
Kibice z trybun zielonogórskiej areny CRS rzecz jasna tęsknią i wspominają brawurowe akcje rozgrywającego i strzelca, który wyrobił sobie europejską renomę, grając w barwach Zastalu i Stelmetu.

Hodge pożegnał się z Zieloną Górą latem 2013 r. I chociaż raz po raz kiełkowały plotki o jego możliwym powrocie, to obowiązywała i chyba wciąż obowiązuje wersja, że as z Portoryko stał się koszykarzem zbyt drogim, na ten czas poza zasięgiem płacowych możliwości Stelmetu. Grał w Hiszpanii (Laboral Kutxa Vitoria) oraz w Rosji (Zenit Sankt Petersburg). I chociaż dziś nie da się znaleźć jego nazwiska w żadnej z euroligowych czy też eurocupowych europejskich ekip, to zupełnie niewiarygodnie brzmi plotka, że nagle może jeszcze w tym tygodniu Hodge miałby się stawić na usługach Wilków Morskich Szczecin...

Ale właśnie takie wieści przekazuje portal Radomsport.pl. Podał, że Hodge stanie się elementem układanki w pewien sposób wiązanej, bo w Szczecinie miejsce zwolni dla niego Korie Lucius, który następnie wróciłby do Rosy Radom.

Bzdura? Wydaje się, że totalna! Niemniej w koszykarskim Szczecinie różne dziwne rzeczy mogą chodzić szefom Wilków Morskich po głowie. Wszak mocno pozmieniany skład miał dać minimum awans do play-off. Tymczasem w dwóch meczach nie dał nic oprócz dna tabeli i sensacyjnej porażki we własnej hali z Siarką Tarnobrzeg, którą dla odmiany da się znaleźć niemal na szczycie Tauron Basket Ligi, choć przecież zwykle było na odwrót. Dzieje się!

Radomsport.pl podpiera się potwierdzeniem informacji o transferach w kilku źródłach.

My też udaliśmy się do źródła. Zatelefonowaliśmy do Tarka Khraisa, który w Polsce był agentem Hodge'a.

Tarek odebrał i nawet nie czekał na pytanie... - Cześć! Bzdura! - wypalił. - Bo już nie mogę... - dodał. - Tyle telefonów przez to, że jakiś portal z Radomia coś sobie wymyślił - ocenił koszykarski agent.

Uff! Chyba aktualna pozostaje więc obietnica Waltera Hodge'a, że jeśli kiedykolwiek wróci do polskiej ligi, to wróci do Zielonej Góry.