Ruch Chorzów. Patryk Lipski: Może być tak, że Jan Urban nie zdąży

- Jeśli wychodzę na boisko, to chcę mieć wpływ na grę zespołu, czy to w Ruchu, czy w kadrze. Na pewno od środkowego pomocnika wymaga się, żeby był postacią, która kieruje grą i decyduje o obliczu drużyny - mówi przed meczem z Lechem Poznań Patryk Lipski, pomocnik Ruchu Chorzów.


Patryk Lipski, pomocnik Ruchu, spędził ostatnie dni na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji Polski. - Jestem zadowolony, bo zagrałem w dwóch meczach od pierwszej minuty. Na poprzednim zgrupowaniu zaliczyłem tylko pięć minut gry w spotkaniu ze Szwecją. Cieszę się, że trener na mnie stawia. Zgrupowanie, to jednak nie tylko mecze, ale także możliwość trenowania z naprawdę dobrymi zawodnikami. Myślę też, że nasza współpraca z Kamilem Mazkiem i Mariuszem Stępińskim [kolejnymi kadrowiczami z Cichej - przyp. red.] mogła się jeszcze bardziej poprawić - mówi piłkarz.

Teraz przed Lipskim kolejne wyzwanie, czyli wyjazdowy mecz z Lechem Poznań. Niebiescy zagrają z mistrzem Polski poważnie osłabieni. Niepokoją szczególnie braki w obronie. Trener Waldemar Fornalik nie może liczyć na Rafała Grodzickiego, Marka Szyndrowskiego, Michała Helika i Rołanda Gigołajewa.

- Rzeczywiście obrona trochę nam się wykruszyła. Myślę jednak, że trener znajdzie odpowiednich zawodników, którzy wypełnią te luki w składzie. Nie możemy patrzeć na to, że kogoś nie ma, bo to nie jest usprawiedliwienie. Musimy wyjść i przełamać złą passę - dodaje Lipski, który zastanawia się, czy to dobrze, że Lech przystąpi do meczu pod wodzą nowego trenera, czyli Jana Urbana. - Zobaczymy po ostatnim gwizdku. Często słyszy się o tak zwanym "efekcie nowej miotły". Ale równie dobrze może być też tak, że nowy szkoleniowiec nie zdąży od razu podziałać na drużynę i to my wygramy. Poza tym nie interesujemy się tak bardzo przeciwnikiem. Powinniśmy się skupić na sobie - kończy.