Pogoń Handball Szczecin wraca do europejskich pucharów

Po 23 latach przerwy piłkarze ręczni Pogoni ponownie pokażą się na międzynarodowej arenie. Wtedy swój udział zakończyli na pierwszej przeszkodzie, teraz chcieliby ugrać coś więcej, ale trafili na bardzo mocnego przeciwnika.
Pogoń występy w Pucharze EHF (drugie pod względem ważności europejskie rozgrywki klubowe - ważniejsza jest tylko Liga Mistrzów) rozpoczyna od drugiej rundy. Jako zespół nierozstawiony nie miała co liczyć na szczęście w losowaniu. Trafiła na KK Csurgoi.

- Bardzo dobry zespół. Na pewno byłby w ścisłej czołówce polskiej ekstraklasy - podkreśla Rafał Biały, trener i menedżer Pogoni.

KK Csurgoi w obecnym sezonie ligowym zajmuje 2. pozycję w tabeli węgierskiej elity. Prowadzi uczestnik Ligi Mistrzów - Pick Szeged (komplet zwycięstw), ale trzeba pamiętać, że z rywalizacji w pierwszym etapie ligi zwolniony jest wielki Veszprem. KK (Kezilabda Klub) odniósł już 7 zwycięstw, zaliczył remis i 2 porażki. Ma najwięcej rozegranych spotkań, więc ten zespół miał kiedy wypracować odpowiednią formę. Skład oparty jest na Węgrach, ale obcokrajowców nie brakuje. W kadrze są Czarnogórzec, Macedończyk, Bośniak, Chorwat, dwóch Słowaków i Portugalczyk. Jest też Rumun Julian Jerebie, ale kilka dni temu odniósł kontuzję i raczej do Szczecina nie przyjedzie. Pogoń przez ostatnie tygodnie starała się pozyskać jak najwięcej informacji o Węgrach.

- Materiały do analizy mamy. Z bardzo wielu kanałów - enigmatycznie przyznaje Biały.

Szczeciński zespół musi być ostrożny. Dwa lata temu Węgrzy również walczyli w rozgrywkach EHF (była to nagroda za 3. miejsce w lidze na koniec sezonu 2012/13). Przebrnęli przez dwie rundy eliminacyjne i swój udział zakończyli na zmaganiach grupowych. Skład zespołu był jednak mocniejszy niż obecnie (klub miał przejściowe problemy finansowe), reprezentował go m.in. polski reprezentacyjny bramkarz Piotr Wyszomirski. Nasz kadrowicz rok temu przeniósł się jednak do silniejszego Picku Szeged.

Węgrzy przyjadą do Szczecina w sobotę. Zaraz po zameldowaniu w hotelu zaplanowali sobie rozruch w hali przy Twardowskiego. W niedzielę o godz. 10 chcą też poznać Azoty Arenę, gdzie o 18 rozpocznie się pierwszy mecz tej pary. - Zgodnie z przepisami EHF gospodarz musi zagwarantować jeden trening rywalom na meczowej hali. Przed rewanżem my też tam będziemy trenować - twierdzi szkoleniowiec Pogoni.

Biały ma jedno podstawowe zmartwienie. Jest nim forma podopiecznych. Portowcy sezon rozpoczęli od remisu z Vive Kielce, później odnieśli trzy zwycięstwa i... zatrzymali się. Trzy kolejne mecze przegrali. Zarówno w obronie, jak i ataku nie prezentowali międzynarodowej formy.

- Widać, że nie jesteśmy w optymalnej formie fizycznej. Znaliśmy jesienny terminarz i wiedzieliśmy, że nie możemy odpuścić ciężkich treningów. Mocno pracowaliśmy w trakcie ligowych rozgrywek i to się odbija na wynikach. Ale ja wierzę, że z każdym dniem będziemy lepiej wyglądać, a przecież do końca roku mamy do rozegrania aż 13 spotkań - tłumaczy Rafał Biały. - Węgrzy są mocni, czeka nas bardzo trudny mecz, ale my musimy wrócić do tego, co nas cechowało na początku sezonu: agresywna obrona i dobrze rozprowadzana kontra. Jeśli to się uda - może być ciekawie. Mentalnie nie muszę moich zawodników specjalnie szykować. Oni chcą, nie odpuszczą.

Pogoń zagra najmocniejszym składem, choć np. Mateusz Zaremba ostatnio chorował. Nie ma jednak kontuzji czy dyskwalifikacji. Właśnie Zaremba, bośniacki bramkarz Edin Tatar czy rozgrywający Michał Bruna (Czechy) i Kirył Kniazieu (Białoruś) to są zawodnicy Pogoni, którzy już wcześniej grali w europejskich pucharach, więc tremy nie powinni mieć.

Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 18 w Azoty Arenie. Bilety będzie można nabyć w kasach hali. Kosztują (w zależności od sektora) od 30 złotych (ulgowe od 15). Spotkanie poprowadzą sędziowie z Francji - bracia Karim i Raouf Gasmi.



23 lata czekali

Szczypiorniści Pogoni Szczecin w 1992 r. zdobyli brązowe medale mistrzostw Polski. To był największy sukces sekcji piłkarzy ręcznych w ówczesnej, wielosekcyjnej Pogoni. Szczecinianie jesienią 1992 zadebiutowali w Europie (w Pucharze Federacji). Trafili na szwedzki zespół Saab Linkoping. Oba mecze przegrali: u siebie 19:21, na wyjeździe 19:20. Trenerami Pogoni byli Ryszard Czyż i Sławomir Fogtman, a w składzie grał m.in. Rafał Biały. Fogtman z Białym od kilku sezonów tworzą duet szkoleniowców obecnej Pogoni.