Piotr Kuszłyk: Widzew to jeden z symboli polskiej piłki

- Upadek Widzewa to tragedia dla polskiej piłki, bo drużyna była jednym z jej symboli - mówi Piotr Kuszłyk, były trener klubu z al. Piłsudskiego
ROZMOWA Z

PIOTREM KUSZŁYKIEM,

BYŁYM TRENEREM WIDZEWA

Jarosław Bińczyk: Jakiś klub pan teraz trenuje?

Piotr Kuszłyk: Nic. Od ośmiu miesięcy jestem bez pracy. Zajmuję się sobą, chodzę do siłowni, na basen. Chcę być w dobrej formie fizycznej, żeby być przygotowany, gdy będę mógł objąć jakiś zespół.

Pracował pan przecież w ukraińskiej ekstraklasie.

- W 2002 roku z Wołyniem Łuck awansowałem do ekstraklasy, w 2008 roku to samo zrobiłem z Zakarpaciem Użhorod. Później wróciłem do domu do Iwano-Frankowska. Trochę w nim pracowałem, robiłem coś w niższych ligach, ale powiedziałem dość, bo miałem wrażenie, że moja praca jest nikomu niepotrzebna. I jestem bezrobotny. Chętnie przyjąłbym jakąś ofertę z Polski, bo przez kolejne pięć czy sześć lat jestem jeszcze w stanie pracować na wysokim poziomie.

A ma pan uprawnienia do pracy w najwyższych ligach?

- Tak, i to najwyższe. Od 2006 roku mam dyplom UEFA Pro.

Liga ukraińska jest silniejsza od polskiej, kraj jest większy. Dlaczego trenerzy mają kłopot z pracą?

- Bo w państwie jest wielki bałagan spowodowany wojną. Nie ma warunków do pracy. Szachtar Donieck i Zaria Ługańsk nie mogą grać na swoich stadionach, błąkają się po Kijowie, Lwowie czy Zaporożu.

Jednak ukraińscy piłkarze zarabiają dużą więcej niż w Polsce.

- Tylko w najlepszych klubach. W Dynamie, Szachtarze, Dniprze dostają po 100 tys. euro miesięcznie. Reszta jest biedna, tak jak cały kraj. Ukraińcy walczą z Putinem o to, by być w Europie. Ludzie są wystraszeni, bo wielu ginie. Matki nie chcą puszczać swoich synów na front. Na stadionach kibice mają jednego wroga: Putina.

Jak pan wspomina pracę w Polsce?

- Świetnie. Szkoda, że nie pozwolono mi dokończyć tego, co robiłem w Widzewie. Starałem się wprowadzać wielu młodych i zdolnych zawodników, którzy grali w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Gdyby to mądrze wykorzystać, udałoby się stworzyć silną drużynę.

Ale to już historia, bo latem Widzew upadł i powstaje od nowa.

- Bardzo żałuję, że tak się stało, bo dużo czytam w internecie o Widzewie, interesuję się jego losem. To tragedia dla polskiej piłki, bo drużyna była jednym z jej symboli. Rozmawiałem o tym z Robertem Poskusem, byłym widzewiakiem. On mieszka na Litwie i kończy szkołę trenerską.

Kończą się eliminacje do mistrzostw Europy. Czy Polska i Ukraina zakwalifikują się?

- Ukraina co najwyżej do baraży, ale do tego konieczne są punkty zdobyte z Hiszpanią. Polska ma łatwiej, choć ze Szkocją stać ją na remis. Ale Niemcy pokonają Irlandię i w niedzielę Polacy będą się cieszyć.