"Bez komentarza". Dziwna rozmowa z prezesem Lecha Poznań Karolem Klimczakiem

To była trudna rozmowa z prezesem Lecha Poznań Karolem Klimczakiem. Początkowo chcieliśmy opublikować ją w formie wywiadu, ale zbyt wiele kwestii klub pozostawia bez komentarza. Postanowiliśmy zatem to spotkanie zrelacjonować.
W rozmowie uczestniczyli przedstawiciele trzech redakcji - "Gazety Wyborczej", "Przeglądu Sportowego" i "Głosu Wielkopolskiego". Prezesa Karola Klimczaka zapytaliśmy o to, co dalej z trenerem Maciejem Skorżą. Odpowiedział, że dostał on zadanie, aby skupić się na najbliższym meczu (17 października z Ruchem Chorzów) i przygotować drużynę do niego. Ma pracować, by wydobyć drużynę z kryzysu. Pytany o dalszą przyszłość trenera Macieja Skorży prezes Karol Klimczak odpowiedział: "Bez komentarza".

Co do konsekwencji, jakie spadną na piłkarzy za obecny sezon, w którym Lech zajmuje ostatnie miejsce w lidze z dorobkiem zaledwie pięciu punktów, prezes Klimczak odpowiedział: "Tu decyzję podejmuje trener". Na razie Maciej Gostomski został zesłany do rezerw. Czy będą kolejne tego typu sankcje, nie wiadomo.

Prezes Karol Klimczak ogłosił wejście w życie zarządzania kryzysowego, które ma polegać na osobistym zaangażowaniu członków zarządu w to, co dzieje się w drużynie. Każdy trening będzie obserwowany, po każdym trener i rada drużyny spotkają się z władzami klubu. - Nie chcemy wpływać na ustalanie składu. Chcemy poznać jego uzasadnienie - mówi prezes Lecha.

Jak dodał, celem takiego osobistego zaangażowania zarządu jest pomoc drużynie i odblokowanie jej psychicznie. Zdaniem prezesa Klimczaka i władz Lecha zespół nie ma problemów fizycznych i pod tym względem jest dobrze przygotowany. - Mamy na to niezbite dowody w postaci zrobionych badań. Wynika z nich, że problemu fizycznego nie ma. A zatem nasze problemy są natury psychologicznej - mówi Karol Klimczak. Dodał też, że Lech nie obarcza winą za obecną sytuację trenera przygotowania fizycznego Paolo Terziottiego. - Po pierwsze, mamy owe twarde dowody na to, że przygotowanie fizyczne jest prawidłowe. Po drugie, on i tak przyszedł do klubu po okresie przygotowawczym - stwierdził.

Dlatego Lech zamierza wprowadzić modyfikacje treningów, postawić na trening mentalny, zajęcia z psychologiem, który dotąd nie był obowiązkowy.

Pytaliśmy także o winnych i o kary, jakie mogą spaść za słabą postawę w lidze. Na to prezes odpowiedział: "Nie czas na wskazywanie winnych. Teraz drużyna potrzebuje wsparcia, a nie kar". Pytany o to, czy winni zostaną wskazani i ukarani później, gdy drużyna już się pozbiera, odparł: "Bez komentarza".

Szef Lecha przyznał, że mylił się, gdy dwa miesiące temu twierdził, że nie ma kryzysu. - Przebłyski dobrej gry wzięliśmy za dobrą monetę - uważa. Dzisiaj przyznaje, że kryzys jest i że nie miał racji. Sytuację w klubie opisuje słowem "zdenerwowanie", ale nie "chaos".

Karol Klimczak mówił o tym, że nadzieję na naprawę Lech opiera na tym, iż w szatni nie ma konfliktów. Jest natomiast fatalna atmosfera, ale to nie to samo. - Wina i słaba gra nie dotyczą jednego piłkarza, udział ma w tym cała drużyna i cała drużyna może z tego wyjść - mówił.

Kiedy padło pytanie o to, co zarząd Lecha chciałby powiedzieć wszystkim kibicom "Kolejorza", wystawionym teraz na wstyd, pośmiewisko, memy i żarciki, Karol Klimczak powiedział: - Największa szydera dotyczy wszak zarządu. My też jesteśmy pod presją, też fatalnie to znosimy. Owe memy i żarty dotyczą nas przecież personalnie. Nasze twarze, nazwiska są wystawione na pośmiewisko, żyjemy z tym codziennie. Tym bardziej zatem rozumiemy kibiców, bo też żyjemy w tym mieście. Po meczu z Cracovią, po jego pierwszych minutach nie wiedziałem, co mówić, co myśleć.

Prezes Lecha list otwarty Stowarzyszenia Kibiców Lecha Poznań nazwał "troską o dobro klubu". A na pytanie, czy rozważa podanie się dymisji wraz z całym zarządem, czego domagają się kibice, odrzekł: - Kibice mają prawo do swoich opinii. Nie ustępujemy nigdy, nie poddajemy się. Wiem, że potrafimy wyprowadzić klub z kryzysu. Po Stjarnan się to udało, uda się i teraz.

Po czym dodał: - Jesteśmy gotowi na wszelkie rozwiązania.

Więcej wypowiedzi nie udało się z prezesa Lecha Poznań wydobyć.