KS Kutno - Widzew Łódź 2:0. Łodzianie słabsi od rywala z okręgówki

Widzew rozegrał kolejny bardzo słaby mecz. Po remisie z LKS Rosanów, łodzianie w Pucharze Polski przegrali z grającym w lidze okręgowej KS Kutno i odpadli z rywalizacji. Bardziej martwi jednak słaba gra podopiecznych Marcina Płuski
Zgodnie z zapowiedziami trener Widzewa Marcin Płuska zdecydował się na sporo zmian w składzie. Szkoleniowiec dał szansę gry zawodnikom, którzy do tej pory nie rozegrali wielu meczów. Tym samym od pierwszych minut wyszli m.in. Damian Gilarski, Konrad Puchalski, Damian Kozieł, Michał Chachuła, Igor Świątkiewicz czy Daniel Maczurek.

W Kutnie już od kilku dni było czuć, że przyjeżdża taka marka, jak Widzew. Bilety na mecz rozeszły się jak świeże bułeczki, także wśród kibiców z miejscowego fanklubu łódzkiej drużyny. Stadion był wypełniony do ostatniego miejsca, a jego okolice zabezpieczało sporo oddziałów policji.

Jeśli chodzi o samo spotkanie, to Widzew wcale nie sprawiał wrażenia drużyny z wyższej ligi rozgrywkowej. Łodzianie grali bardzo niedokładnie, przez co szybko tracili piłkę. Zaś zespół gospodarzy konstruował groźne kontrataki, jak chociażby w 12. minucie. Dobrą piłkę dostał Piotr Michalski, który przepchnął Daniela Maczurka i uderzył na bramkę Chachuły, ale trafił w słupek. Kilka minut później kutnianie mogli otworzyć wynik z rzutu wolnego, ale niedokładnie w piłkę trafił Piotr Mucha.

Ale w końcu stało się. W 17. minucie jeden z widzewiaków tak niefortunnie podał do Princewilla Okachiego, że Nigeryjczyk nie zdołał przejąć piłki. Futbolówkę przechwycił Gracjan Sobczak i widząc, że Chachuła wyszedł na przedpole, pięknym strzałem przelobował bramkarza.

Wydawało się, że Widzew chce zacząć grać bardziej ofensywnie. Swoich kolegów z przodu wspomagał m.in. Czaplarski. Łodzianie kilka razy posłali też dobre prostopadłe podania, ale dwukrotnie sytuacji nie wykorzystał Gilarski. Rywale wcale nie chcieli być gorsi, a świetnym rajdem z lewej strony boiska i strzałem popisał się Sobczak.

Z czasem Widzew zaczął grać lepiej. Brakowało tylko skuteczności. Najpierw z wolnego technicznie uderzył Czaplarski, a chwilę później świetnie w polu karnym miejsce na strzał znalazł Świątkiewicz. Do tego doszło lekkie uderzenie Milczarka, ale za każdym razem górą byli rywale łodzian. Jeszcze przed przerwą podwyższyć mogli gospodarze, ale w bramkę nie trafił Bartosz Kaczor. Dobrą akcję indywidualną przeprowadził tez Okachi, ale również bezskutecznie.

W drugiej połowie na boisko nie wybiegł już Puchalski, który był kompletnie niewidoczny. Zastąpił go Adrian Kralkowski, czyli gracz ofensywny. "Widzew grać, k... mać" - tak zniecierpliwieni kibice zaczęli "mobilizować" piłkarzy Widzewa do gry. Ci jednak bili głową w mur. Notowali sporo strat w środku pola, wciąż też grali niedokładnie. Kutnianie zaś nie kwapili się do wielu ataków, ale nie ma co im się dziwić. W końcu wygrywali z wyżej notowaną drużyną i spokojnie bronili wyniku.

Widzewiacy nacierali na bramkę rywali, a wręcz wymarzoną akcję mieli w 58. minucie. Dobrze w pole karne wrzucił Michał Pietras, a piłkę przejął niepilnowany Kralkowski. Nie zdołał jednak pokonać Sobczaka, podobnie jak Okachi, który jeszcze próbował dobijać.

Zmiennicy Widzewa nie mogli sobie poradzić z rywalami, dlatego Płuska na boisko wstawił doświadczonego Mariusza Rachubińskiego. Ale trener chyba zapomniał o obronie, w której łodzianie mieli solidne problemy. Poważny błąd defensywa Widzewa popełniła w 64. minucie. Andrzej Grzegorek dostrzegł niepilnowanego w polu karnym Piotra Kierusa i celnie dośrodkował. Pomocnik uderzył, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Sytuacja Widzewa znacznie się skomplikowała. Na boisko wszedł jeszcze Nikodem Kasperczak. I znów zaczęło się natarcie na bramkę kutnian. Strzelali m.in. Kralkowski i Kozieł. Niecelnie. Może jednak lepiej było wziąć do Kutna Kamila Zielińskiego, najlepszego strzelca Widzewa?

Żeby Widzew miał mało problemów, to urazu doznał Dudała, czyli podpora łódzkiej obrony. Wszystko wskazuje na to, że kontuzja jest poważna, bowiem obrońca padł na murawę w trakcie sprintu. Do szatni zszedł już przy pomocy kolegów.

Do końca meczu bramek już nie było. Kutnianie pokonali Widzew 2:0, przez co łodzianie po kolejnym kiepskim meczu odpadli z Pucharu Polski.

KS Kutno - Widzew Łódź 2:0 (1:0)

Gole: G. Sobczak (17.), Kierus (64.)

KS: P. Sobczak - Ławniczak (82. Kuczak), Żemigała, Kaczorek, Grzegorek - Mucha, Jakubowski, G. Sobczak Ż, Zagajewski, Kierus (86. Góralczyk) - Michalski (90. Wietrzyk)

Widzew: Chachuła - Dudała, Czaplarski, Maczurek, Milczarek - Pietras, Okachi, Kozieł Ż, Puchalski (46. Kralkowski), Gilarski (62. Rachubiński) - Świątkiewicz (67. Kasperczak)