Radomiak gromi Siarkę. Cztery gole Zielonych po przerwie

Drugoligowi piłkarze Radomiaka rozegrali fantastyczne zawody przeciwko wysoko notowanej w klasyfikacji Siarce Tarnobrzeg. Radomianie w drugiej połowie wybili rywalom z głowy marzenia o korzystnym wyniku, wygrywając z dotychczasowym wiceliderem 4:0!
Zawodnicy Radomiaka Radom nie zawiedli swoich kibiców i w meczu 11. kolejki II ligi rozgromili Siarkę. Tym samym Zieloni awansowali na trzecie miejsce w tabeli.

Zespół gości z pewnością zaskoczył miejscowych swoim wyjściowym ustawieniem. W ekipie trenera Włodzimierza Gąsiora zabrakło najlepszego strzelca zespołu, a więc Szymona Martusia. To oznaczało, że Siarka przede wszystkim chciała zabezpieczyć grę w defensywie. Właśnie w taki sposób tarnobrzeżanie chcieli uniknąć wpadki, jakiej doświadczyli w ostatnim pojedynku wyjazdowym - przegrywając różnicą czterech bramek z Okocimskim w Brzesku.

Na pierwszy celny strzał swojego zespołu blisko stuosobowa grupa kibiców Siarki czekała do piątej minuty. Wówczas Michała Kulę próbował zaskoczyć były zawodnik Zielonych - Maciej Domański. Strzał pomocnika okazał się jednak zbyt słaby, by mógł zaskoczyć czołowego golkipera rozgrywek.

Tymczasem miejscowi, którzy od początku przejęli inicjatywę, po raz pierwszy Kamila Beszczyńskiego sprawdzili w 11. minucie. Wówczas na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Paweł Uliczny, ale trafił wprost w interweniującego bramkarza. Golkiper Siarki uratował swoją drużynę przed startą jeszcze przed przerwą. Rossi Leandro wymanewrował dwóch defensorów Siarki i wyszedł sam na sam z bramkarzem. Mocny strzał Brazylijczyka instynktownie obronił jednak ostatni zawodnik gości.

W 37. minucie rajd lewą stroną przeprowadził niedzielny solenizant Dariusz Brągiel. Skrzydłowy na pełnym biegu znalazł się przed Baszczyńskim, ale z ostrego kąta nie wcelował w bramkę.

W przerwie trener Radomiaka Jacek Magnuszewski musiał dokonać zmiany. Z kontuzją przegrał Mateusz Radecki, a w jego miejsce pojawił się kolejny zawodnik mający za sobą przeszłość w Siarce - Michał Chrabąszcz. To nie on, a Maciej Świdzikowski stanął przed szansą wyprowadzenia gospodarzy na prowadzenie. W 48. minucie Sulkowski wykonywał rzut rożny, zaś uderzenie głową kapitana Radomiaka przeszło tuż obok słupka bramki rywali.

Z kolei dopiero w 55. minucie szkoleniowiec Gąsior zdecydował się zagrać bardziej ofensywnie i w miejsce Doriana Buczka wpuścił Martusia. Zdobywca sześciu bramek w II lidze kilka chwil później mógł tylko przyglądać się, jak na listę strzelców, i to po raz dziewiąty w tym sezonie, wpisuje się Leandro. Brazylijczyk wykorzystał błąd defensywy, a będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem, strzelił nie do obrony.

Kolejną pomyłkę obrońców gości wykorzystał Brągiel. Dla zawodnika obchodzącego 22. urodziny była to pierwsza bramka w dotychczasowych pojedynkach Zielonych. Brągiel skorzystał z nieudanej pułapki ofsajdowej Siarki i po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów położył Beszczyńskiego i skierował futbolówkę do pustej bramki.

Tymczasem na 3:0 dla miejscowych podwyższył inny rezerwowy Przemysław Śliwiński. Dołożył on tylko nogę do precyzyjnego podania od Davida Kwieka. Z kolei w 90. minucie najlepiej w polu karnym Siarki zachował się Chrabąszcz i uderzeniem z dziesiątego metra ustalił wynik konfrontacji.

Radomiak Radom - Siarka Tarnobrzeg 4:0 (0:0). Bramki: Leandro, Brągiel, Śliwiński, Chrabąszcz.

Radomiak: Kula - Cieciura, Sylwestrzak, Świdzikowski, Sulkowski, Uliczny (83. K. Puton), W. Puton, Radecki (46. Chrabąszcz), Brągiel, Leandro (76. Śliwiński), Kwiek (90. Ropski).

Siarka - Beszczyński - Przewoźnik, Stępień, Kościelny, Suchecki, Stefanik, Więcek (82. Waleńcik), Jakubowski (60. Stromecki), Mandzelewski, Domański, Buczek (55. Martuś).