Korona zacięła się 450 minut temu... Znów bez gola, znów bez wygranej w Kielcach [ZDJĘCIA Z MECZU Z PODBESKIDZIEM]

Korona w piątym meczu z rzędu nie potrafiła zdobyć bramki z gry. Kielczanie znów byli stroną przeważającą, znów mieli sporo okazji, ale nadal nie potrafią przekłuć ich w gole. Z Podbeskidziem tylko na remis.
Marcin Brosz, tak jak zapowiadaliśmy, pauzującego za kartki Vladislavsa Gabovsa zastąpił jego rodakiem Aleksandrsem Fertovsem. Tego zaś w środku pola wymienił Rafał Grzelak. W ataku po raz kolejny od pierwszej minuty wybiegł natomiast Airam Lopez Cabrera.

Korona tym razem, inaczej niż w poprzednich spotkaniach przed własną publicznością, nie ruszyła od początku do otwartych ataków. Kielczanie rozpoczęli bardziej spokojnie. Tempo piłkarze Brosza zaczęli podkręcać dopiero po dziesięciu minutach. Najpierw z dystansu mocno przymierzy Grzelak. W 12. minucie Korona mogła już objąć prowadzenie. Po odegraniu od Łukasza Sierpiny przed dobrą okazją stanął Cabrera, ale uderzył zbyt lekko, aby zaskoczyć Emiljusa Zubasa. Po chwili swoją szansę miał Marcin Cebula, który po indywidualnym rajdzie i minięciu czterech rywali został zablokowany w ostatniej chwili. Okazję miał także aktywny Jovanović.

Kielczanie do przerwy atakowali ze sporym polotem. Gospodarze złapali swobodę w momencie posiadania piłki. Akcje konstruowali z pomysłem, często na jeden kontakt. Po raz kolejny wiele dobrego w ofensywne poczynania Korony wprowadzał wszędobylski Sierpina. Solidnie prezentował się także drugi ze skrzydłowych Bartłomiej Pawłowski oraz operujący za placami Cabrery Cebula. Mimo dużej przewagi kielczanie znów nie potrafili jednak skierować piłki do siatki. Ostatniego gola z gry Korona zdobyła w 6. kolejce w doliczonym czasie z Legią Warszawa (Przemysław Trytko z Pogonią Szczecin trafił z rzutu karnego).

Po zmianie stron kielczanie już tak dobrze się nie prezentowali. Tylko w początkowej fazie piłkarze Brosza nie zwalniali tempa. W 53. minucie strzelał Pawłowski, a trzy minuty później Sierpina. Korona wprawdzie utrzymywała się przy piłce, rozgrywała akcje na połowie Podbeskidzia, ale nie potrafiła skutecznie sforsować defensywy gości. W drugiej połowie bielszczanie nie tylko uszczelnili obronę, ale zaczęli też odważniej atakować. "Górale" w pierwszej połowie zepchnięci pod własne pole karne, po przerwie zdecydowanie częściej zaczęli gościli w okolicach "szesnastki" Zbigniewa Małkowskiego.

Korona swą najlepszą szansę w drugiej połowie stworzyła sobie w 79. minucie, gdy po składnej akcji i dośrodkowaniu Cabrery w idealnej wydawało się sytuacji znalazł się rezerwowy Michał Przybyła. Ale 21-letni napastnik, mając przed sobą pustą bramkę, źle trafił w piłkę i zamiast do siatki posłał ją z powrotem w pole karne... O gola podopieczni Brosza mogli pokusić się jeszcze w 88. minucie, ale potężne uderzenie z linii "szesnastki" Sierpiny znakomicie sparował Zubas.

Teraz przed Koroną reprezentacyjna przerwa. Do ligowej rywalizacji kielczanie wrócą w piątek 16 października (godz. 20.30) w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław.

Korona Kielce - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0

Korona: Małkowski - Fertovs, Dejmek, Wilusz, Sylwestrzak Ż - Pawłowski (64. Pilipchuk), Grzelak, Jovanović Ż, Sierpina - Cebula (73. Przybyła) - Cabrera (81. Aankour)

Podbeskidzie: Zubas - Nowak, Kolcak Ż, Mójta, Pazio - Kato Ż, Możdżeń (90. Kołodziej), Kowalski, Sokołowski Ż - Szczepaniak, Demjan (61. Deja)

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 5406.