Liga Europejska. Rywal Lecha Poznań zgłosił trzech nowych graczy, wśród nich syna byłej gwiazdy włoskiej ligi

Federico Chiesa, syn znakomitego przed laty włoskiego piłkarza Enrico Chiesy, to jeden z czterech młodych zawodników zgłoszonych przez Fiorentinę do gry w Lidze Europejskiej. Włosi to najbliższy przeciwnik Lecha Poznań - mecz we Florencji 22 października, a w Poznaniu 5 listopada.


Włoski klub skorzystał z możliwości włączenia do kadry na mecze w pucharach swoich młodych zawodników. Zatwierdził więc do gry zaledwie 16-letniego bramkarza Giacomo Satalino, 18-letniego pomocnika Luzayadio Bangu oraz jego rówieśników grających w ataku: Simone Minellego oraz Federico Chiesę.

Co ciekawe, Minelli ma już za sobą debiut w Lidze Europejskiej, bo zagrał w niej w grudniu ubiegłego roku, gdy Fiorentina uległa 1:2 Dynamowi Mińsk.

Federico Chiesa zostanie pełnoletni dopiero 25 października. Jest synem Enrico Chiesy, który w trakcie ponaddwudziestoletniej kariery rozegrał 503 mecze ligowe, z których zdecydowana większość miała miejsce w Serie A. Strzelił w niej 136 goli. Siedemnastokrotnie wystąpił w reprezentacji Italii i zdobył dla niej siedem bramek. Jako zawodnik AC Parma pojechał na mundial do Francji w 1998 roku i zagrał tam dwa mecze.

Gdy Enrico Chiesa był zawodnikiem Lazio Rzym, grał m.in. przeciwko Wiśle Kraków i strzelił jej dwa gole w dwumeczu o awans do 1/8 finału Pucharu UEFA w sezonie 2002/03. W 1998 roku także pokonał bramkarza krakowskiej drużyny, ale jako gracz Parmy. W sumie cztery bramki Enrico Chiesa strzelił w meczach z Widzewem Łódź jako piłkarz Parmy i Fiorentiny.

Chiesa junior na razie występuje w zespole Primavery (odpowiednik dawnej Młodej Ekstraklasy) klubu z Florencji. Rywalizował w niej już z ojcem, który swego czasu prowadził młodzieżowy zespół Sampdorii Genua. - Nie ma jeszcze osiemnastu lat, a już jest wyższy ode mnie - mówi o synu Enrico Chiesa. - W ogóle nie mieszam się w jego rozwój jako piłkarza. W Fiorentinie jest pod opieką świetnych fachowców i bardzo dobrze się rozwija. Wie też, że musi wykonać jeszcze ciężką pracę, by coś osiągnąć w piłce.