Były napastnik Wisły o kontuzji: Otarłem się o śmierć

Romell Quioto wrócił do Hondurasu po pobycie w kanadyjskim szpitalu. To efekt niefortunnego urazu w trakcie wyjazdowego spotkania.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Były napastnik krakowskiego klubu w trakcie spotkania Olimpii w Vancouver otrzymał cios w spotkaniu Ligi Mistrzów CONCACAF z kanadyjskim zespołem Whitecaps. Quioto doznał pęknięcia błony w lewym płucu i został hospitalizowany. Po trzech dniach wyszedł ze szpitala, ale zamieszkał w domu dziennikarza związanego z kanadyjskim zespołem.

- Nie wyobrażałem sobie, że cios będzie tak poważny. Kiedy go otrzymałem, nie mogłem oddychać. Pomyślałem o mojej rodzinie, o tym, że żona jest w ciąży. Na szczęście się poprawia, choć to najtrudniejsza kontuzja w karierze - opowiadał były wiślak na łamach dziennika "Diez".

Piłkarz wrócił do Hondurasu, a jego historia nie znika z kolumn sportowych. W gazetach nie brakuje zdjęć z powitania zawodnika, są na nich działacze Olimpii, koledzy z zespołu i kibice. - Otarłem się o śmierć. To zasługa Boga, że był ze mną, kiedy przechodziłem poważną operację - opowiada napastnik w kolejnym wywiadzie.

Quioto podkreślił też, że teraz najważniejszy jest dla niego powrót na boisko i do reprezentacji Hondurasu. - Nie podaję żadnych dat, dla mnie najważniejsza jest teraz praca, by nadrobić stracony czas - powiedział zawodnik.

W 2012 roku Wisła wypożyczyła Quioto, ale napastnik nie przekonał sztabu szkoleniowego, grał rzadko i nie strzelił żadnej bramki. Jeszcze zimą krakowianie odesłali go do domu. Obecnie piłkarz jest reprezentantem Hondurasu.