Piast Gliwice. Radosław Murawski: Mogłoby zaszumieć w głowie, ale rodzina mnie wspiera i... trzyma krótko

- Razem z Kubą Szmatułą, Kornelem Osyrą, Tomkiem Mokwą czy Pawłem Moskwikiem postawiliśmy sobie za cel, by nowi szybko poczuli się w Gliwicach jak w domu. I myślę, że się udało - mówi Radosław Murawski, kapitan Piasta Gliwice.
Czy Piast Gliwice może pokrzyżować szyki faworytom? Podyskutuj na Facebooku >>

21 lat i już rola kapitana klubu ekstraklasy. Ba, klubu, który jest jej liderem. Mogłoby zaszumieć w głowie... - Mogłoby. Zresztą wiele już było takich przykładów - mówi Radosław Murawski. - Ja jednak mam to szczęście, że bardzo pomaga mi moja rodzina. Wspiera mnie i jednocześnie... trzyma krótko. Nawet po tych dobrych meczach oprócz gratulacji słyszę więc, że to zagranie czy tamten strzał mogłem wykonać lepiej. Odpowiada mi to, bo nie lubię, kiedy ktoś mnie tylko komplementuje - podkreśla wychowanek gliwickiego klubu.

A skoro tak, to dla kolegów z szatni nie ma tylko pochwał. Choć przecież spośród zawodników odgrywających tam ważne role jest najmłodszy. - Zdarza się, że krzyknę, ale nie robię tego po to, by pokazać chłopakom "macie mnie słuchać!". Raz ja ustawię Kubę Szmatułę, który jest w szatni najstarszy, a następnym razem to on ustawi mnie. Pomagamy sobie nawzajem. Można powiedzieć, że kapitanem jest nie tylko Murawski, ale każdy z nas - wskazuje "Muraś".

- Mimo wszystko starał się pan do tej roli przygotować? - pytamy. - Z kilkoma osobami rozmawiałem na ten temat, jeszcze zanim zostałem kapitanem. Czułem po prostu, że jako ktoś, kto - właśnie obok Kuby - jest w zespole najdłużej, muszę wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Razem z Kubą, Kornelem Osyrą, Tomkiem Mokwą czy Pawłem Moskwikiem postawiliśmy sobie za cel, by nowi szybko poczuli się w Gliwicach jak w domu. I myślę, że się udało - dodaje kapitan Piasta.

Fakt, udało się. Wystarczy spojrzeć na tabelę ekstraklasy.