Paweł Fajdek: W sporcie najważniejszy jest charakter i ambicje

Warto promować sport i zdrowy styl życia. Trzeba rozbudować infrastrukturę sportową we Wrocławiu, bo jest jej za mało - to główne wnioski po naszej Sportowej Pracowni Miast. Jednym z ekspertów naszej debaty był Paweł Fajdek, mistrz świata w rzucie młotem
Pracownia Miast to społeczna akcja "Gazety Wyborczej". Trwała dwa dni i w całości była poświęcona problemom sportu i rekreacji we Wrocławiu oraz na Dolnym Śląsku.

Wczoraj zorganizowaliśmy dwie otwarte debaty z ekspertami. Pierwsza poświęcona była infrastrukturze rekreacyjno-sportowej we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku oraz finansowaniu sportu. Dyskusja miała swoją temperaturę emocji - czasem dochodziło do sporów wśród publiczności. Wrocławianie dzielili się swoimi spostrzeżeniami i nie bali zadawać trudnych pytań. Podkreślano, że w mieście brakuje infrastruktury sportowej do szkolenia młodzieży, przede wszystkim boisk i hal, ale także basenów.

Pomysł na biznes

Przedstawiciele wielu dyscyplin narzekali, że są zapomniani i brakuje im pieniędzy. Ale były też głosy całkowicie przeciwne.

- Ślęza, podobnie jak siatkarski Impel, stara się znaleźć środki na nowe obiekty sportowe - podkreślała Katarzyna Ziobro-Franczak, prezes Ślęzy Wrocław. - Nasze działania nie ograniczają się wyłącznie do proszenia o pieniądze samorządu miasta Wrocławia. Ciężko pracujemy, zabiegamy o sponsorów, ludzi, którzy chcą nam pomóc. My jako kluby sportowe nie możemy tylko żądać. Niech miejskie pieniądze będą formą nagrody. Nie może być sytuacji, kiedy w przypadku odcięcia miejskich pieniędzy klub momentalnie umiera - analizowała i dodawała: - Kluby, które chcą wybudować swój obiekt, muszą mieć pomysł na finansowanie, a nie tylko żądać pieniędzy od miasta. Miasto ma dbać o najmłodszych i najmniejszych. Profesjonalny sport ma narzędzia do reklamowania i pozyskiwania sportowców.

Z kolei Jacek Grabowski, prezes siatkarskiego Impelu Wrocław, zaznaczał: - Nasz klub niestety jest bezdomny, podobnie jak Ślęza. Mamy ogromne problemy z bazą. Korzystamy z przyszkolnych sal gimnastycznych, wchodząc między godziny lekcyjne. Szkolimy młodzież, a chcemy rozwijać ją jeszcze bardziej, ale nie mamy gdzie. Infrastruktura to wielki problem Wrocławia.

Fajdek: Kształtujmy charakter!

Mocną i dość kontrowersyjną tezę a propos infrastruktury sportowej postawił Paweł Fajdek, mistrz świata w rzucie młotem, ekspert naszej Sportowej Pracowni Miast.

- Nie wiem dlaczego, ale wsłuchując się w oczekiwania przedstawicieli różnych dyscyplin, mam wrażenie, że każdy chce mieć wygodnie wokół siebie. Każdy chce mieć obok domu basen, stadion, boisko, ale nie da się tego zrobić. Jak trenowałem jako dziecko, to dla mnie nagrodą było jak pojechałem na piękną rzutnię. Dajmy młodym coś, co będzie ich motywować. Gdy jechałem na zgrupowanie czy na zawody, widziałem tam świetne warunki i zawsze chciałem tam wrócić. Metodą nie jest tylko wybudowanie supernowoczesnego obiektu. Nikt nie myśli, jak duże są później koszty jego utrzymania. Albo chcemy dać dzieciom możliwość rozwoju, albo zrobić sobie wygodnie i chwalić się obiektami - argumentował.

Zdaniem Fajdka problemem nie jest brak sportowej infrastruktury, ale brak chętnych do uprawiania sportu. - Ja zaczynałem na łące i musiałem ją kosić z ojcem, żeby móc rzucać. W ten sposób kształtujemy charakter. Dzieciaki chcą mieć jak najlepsze warunki do uprawiania sportu, ale pytanie, czy one są najbardziej potrzebne?

Fajdek, który jest ambasadorem wielu akcji, m.in. "Stop zwolnieniom z wf-u", podkreślał, że na świetny pomysł wpadła jego nauczycielka. Osoba, która przynosiła zwolnienie na dwa miesiące, musiała później zaliczyć materiał ustnie lub pisemnie to, co praktycznie.

- I liczba zwolnień zmalała niemal do zera. Wszystko zależy od podejścia - tłumaczył Fajdek.

Komu pomóc?

Podczas debaty wypowiadali się też mieszkańcy Wrocławia. Grażyna Lange z rady osiedla Maślice mówiła. - Jesteśmy bardzo dumni ze Stadionu Miejskiego i wszystkiego, co powstało przy okazji Euro 2012. Ale mam przed sobą plan zagospodarowania przestrzennego, na którym około 200 hektarów na Maślicach przeznaczonych jest na urządzenia sportowe. Tymczasem nie mamy nic. Prosiliśmy już wielokrotnie o jakiekolwiek działania. Zawsze odbijamy się od ściany - narzekała.

Mówiono także o finansowaniu sportu. Jacek Sutryk, dyrektor departamentu spraw społecznych Urzędu Miasta Wrocławia, zwrócił uwagę, że we Wrocławiu jest wiele drużyn występujących na najwyższym poziomie rozgrywek. - To rodzi wyzwania, jeśli chodzi o bieżące finansowanie i infrastrukturę. Do nas przychodzą różni ludzie, jedni chcą grać w hokeja na lodzie czy uprawiać motocross. I miasto ma dylemat, bo budżet ma swoje ograniczenia. Musimy się zastanowić, czy finansować sport młodzieżowy, który dla samorządu powinien być priorytetem, czy infrastrukturę, czy sport profesjonalny. Sport profesjonalny powinien być swego rodzaju założeniem biznesowym. Jeżeli ktoś myśli o sporcie zawodowym tylko w kontekście wyciągania środków publicznych, jest w błędzie. Trzeba mieć pomysł, jak to dalej finansować - zaznaczał Sutryk.

Jeden z kibiców piłkarskiego Śląska nie mógł zrozumieć, dlaczego "miasto wiecznie przelewa pieniądze na pensje dla piłkarzy, a nie robią tego pozostali udziałowcy". - Kiedy miasto sprzeda udziały w Śląsku? - dopytywał.

Sutryk: - Z moich informacji wszyscy przekazują pieniądze solidarnie. A procedura sprzedaży trwa.

Ranga World Games

Druga debata poświęcona była World Games - jak Wrocław i Dolny Śląsk mogą wykorzystać tę imprezę, co da ona mieszkańcom?

Dyrektor Dariusz Buza z Ministerstwa Sportu i Turystyki podkreślał: - World Games nie jest imprezą niszową. Takie dyscypliny jak sumo, snooker, narty wodne z całą pewnością takimi nie są. Niektóre nie są w programie igrzysk olimpijskich, ale każdy sport musi przejść swoją drogą, by się w nich znaleźć. Miasto może liczyć na pomoc ministerstwa, zresztą mamy w tej sprawie zawarte porozumienie z Wrocławiem. Tym, którzy podważają rangę World Games, chciałbym przypomnieć, że wezmą w niej udział cztery tysiące zawodników, w tym 400 z Polski, a transmitowana będzie do 130 krajów na całym świecie.

Grzegorz Pyzałka z komitetu World Games dodawał: - To nie są sporty kompletnie anonimowe. Wspinaczkę sportową uprawia 25 mln osób na całym świecie. Pójdźmy do centrum squasha we Wrocławiu, gdzie wieczorami bez wcześniejszej rezerwacji nie da się wejść, a jest tam 30 kortów. To nie są to sporty niszowe. U nas mogą być one co prawda mało popularne, ale w innych krajach są bardziej znane. Ale tak samo jest w przypadku dyscyplin, które odbywają się w ramach igrzysk olimpijskich.

Dodajmy, że koszt organizacji imprezy będzie oscylował w granicach 80-110 mln zł.

Sporo emocji wzbudził temat promocji World Games. Pojawiła się sugestia, czy miasto nie rozpocznie promocji imprezy za późno.

- Myślimy o promocji, ale musimy to robić w sposób rozsądny, choćby dlatego, że mamy na to określony budżet - wyjaśniał Wojciech Adamski, wiceprezydent Wrocławia. - Początkowy opór i niechęć do tej imprezy sprawiły, że dziś o imprezie World Games wie coraz więcej ludzi. Za jakiś czas rozpoczniemy promocję imprezy, a wtedy świadomość wrocławian będzie jeszcze większa - mówił.

Promocja Dolnego Śląska

O sensie organizacji World Games we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku przekonywał też Jerzy Michalak, wicemarszałek województwa dolnośląskiego. Zwracał uwagę, że ideą organizacji tej imprezy nie jest tylko eksponowanie samych igrzysk.

- Chcemy też nobilitować tych, którzy już ćwiczą. Poza tym to również promocja miasta i regionu - tłumaczył Michalak.

A wiceprezydent Adamski dodawał: - Ta impreza to nie tylko sport. Zawodnicy spędzą we Wrocławiu sporo czasu. I powinni wiedzieć, że w naszym mieście jest tak wspaniałe miejsce jak Panorama Racławicka. Ci ludzie mogą wrócić do Wrocławia, podobnie jak było to przy okazji Euro 2012 - tłumaczył Adamski.

Niektórzy z mieszkańców nie byli jednak przekonani i podawali w wątpliwość sens organizacji igrzysk sportów nieolimpijskich. Jeden z nich zasugerował, że pieniądze które trzeba przeznaczyć na World Games, można by zainwestować w poprawę infrastruktury sportowej w mieście.

Adamski: - Taka impreza jak World Games może tylko przyspieszyć budowę nowych obiektów i rozbudowę starych. I takie niestety są realia. Jestem pewien, że ta impreza będzie motorem napędowym w poprawie infrastruktury - zakończył wiceprezydent Wrocławia.

Eksperci Pracowni Miast

I debata: Katarzyna Ziobro-Franczak (prezes Ślęzy Wrocław), Dariusz Buza (dyrektor departamentu sportu dla wszystkich w Ministerstwie Sportu i Turystyki), Jacek Sutryk (dyrektor departamentu spraw społecznych Urzędu Miasta Wrocławia), Michał Bobowiec (komisja sportu Sejmiku Województwa Dolnośląskiego), Paweł Fajdek (mistrz świata w rzucie młotem)

II debata: Wojciech Adamski (wiceprezydent Wrocławia), Jerzy Michalak (wicemarszałek województwa dolnośląskiego), Grzegorz Pyzałka (dyrektor Komitetu Organizacyjnego World Games 2017), Michał Jaros (poseł PO, pomysłodawca World Games 2017), Dariusz Buza (dyrektor departamentu sportu dla wszystkich w Ministerstwie Sportu i Turystyki).