PGE Stal pojedzie baraże. I musi je wygrać

- Baraż odbędzie się normalnie - mówią władze Speedway Ekstraligi. A to oznacza, że żużlowcy PGE Stali Rzeszów muszą na torze obronić PGE Ekstraligę w starciu z wicemistrzem Nice Polskiej Ligi Żużlowej, Ostrovią Ostrów Wlkp.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Przypomnijmy, że rzeszowscy żużlowcy zajęli w tym sezonie PGE Ekstraligi siódmą, przedostatnią pozycję w tabeli i od ponad miesiąca czekali na rywala w walce barażowej o miejsce w elicie. W Nice Polskiej Lidze Żużlowej, zapleczu ekstraligi, ostateczne rozstrzygnięcia zapadły dopiero w ostatnią niedzielę. W finale łotewski Lokomotiv Daugavpils pokonał wspomnianą Ostrovię i uzyskał awans do najwyższej polskiej ligi. Nie wiadomo jednak, czy w niej pojedzie ze względu na regulaminy. Stąd też powstało pytanie, czy baraże w ogóle się odbędą.

- Baraż się odbędzie normalnie, nigdzie nie było komunikatu, żeby został odwołany - mówi Ryszard Kowalski, wiceprezes Speedway Ekstaligi, która zarządza rozgrywkami. Lokomotiv, choć awansował, może nie spełnić wymogów regulaminowych, przez co zwolni się miejsce w elicie, ale... - My nie jesteśmy od przyjmowania drużyn do ligi czy też nie. Po pierwsze, Lokomotiv musi się zdecydować, czy chce jeździć w ekstralidze i czy jest w stanie spełnić wymogi regulaminowe. My możemy tylko czekać na decyzję PZM-ot, który albo przyzna licencję zespołowi z Daugavpils, albo też nie - dodaje Kowalski.

A o tę będzie niezwykle trudno. W I i II lidze zespół z Łotwy traktowany był nieco inaczej niż polskie kluby. Np. jako zawodnicy krajowi liczyli się tam Łotysze, w PGE Ekstralidze tak nie będzie. - Klub ten będzie traktowany tak samo jak pozostałe polskie kluby i te same wymogi musi spełnić - mówi stanowczo Ryszard Kowalski. A to oznacza, że Lokomotiv musiałby m.in. mieć czterech Polaków w składzie, zgłosić czterech żużlowców do Ligi Juniorów, mieć zarejestrowaną spółkę w Polsce i mecze rozgrywać także w naszym kraju. To wydaje się nie do przeskoczenia, ale ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie zapewne dopiero za kilka tygodni.

Na razie Łotysze mają zarezerwowane miejsce w ekstralidze, a o kolejne, ostatnie toczyć się będzie walka na torze. Walka, którą PGE Stal musi wygrać. - Jesteśmy przygotowani do barażów, chcemy wygrać oba mecze - mówi Janusz Ślączka, trener rzeszowian, którego cieszy postawa jego żużlowców w turniejach indywidualnych, m.in. Dawida Lamparta w mistrzostwa Europy par, gdzie zdobył złoto. Jako zespół bowiem rzeszowianie nie jeździli razem ponad miesiąc. Wspólnie (choć nie w pełnym składzie) spotkają się w czwartek i piątek na treningach w Rzeszowie. Przyjechać ma nawet Duńczyk Kenni Larsen, który sam chciał pojeździć na rzeszowskim torze.

A pierwszy mecz barażowy już w niedzielę w Ostrowie. Rewanż tydzień później w Rzeszowie. Lepszy w dwumeczu pojedzie w nowym sezonie w PGE Ekstralidze. Faworytem będą rzeszowianie i... muszą wygrać. Nawet bowiem, gdy Lokomotiv nie dostałby licencji na jazdę w elicie, miejsce po nim wcale nie przypadłoby PGE Stali. - Jeśli Lokomotiv nie zdecyduje się na jazdę lub nie dostanie licencji, wtedy to miejsce zostanie zaproponowane Ostrovii, jeśli ta oczywiście przegra baraż. Jeśli jednak Rzeszów przegra baraż, to miejsce dostanie zespół z Rybnika [trzeci w Nice PLŻ - przyp. red.]. Zasada jest taka, że gdy licencji nie dostaje ktoś z ekstraligi, to pierwszeństwo ma zespół, który spadł, jeśli nie dostaje licencji ktoś z I ligi, to szanse dostaje następny w tabeli - wyjaśnia Ryszard Kowalski. Chyba że zespół z I ligi nie byłby także zainteresowany PGE Ekstraligą, wtedy władze ligi ogłoszą konkurs ofert. - Nie chcemy czekać na takie rozstrzygnięcia. Chcemy wszystko załatwić na torze i utrzymać się w lidze - zapowiada Janusz Ślączka.