W Pogoni rozpracowali rywala. Nawet bez pomocy... helikoptera

Kilka dni ciężkich treningów oraz dokładna analiza rywala - to mają być klucze do sukcesu Pogoni Szczecin w poniedziałkowym starciu z Jagiellonią Białystok.
Jagiellonia to bardzo niewygodny przeciwnik, który lubi zdominować rywala i szybko przedostać się pod jego bramkę. Dla trenera Czesława Michniewicza nie jest to żadną tajemnicą. - Musimy wziąć pod uwagę elementy, w których Jagiellonia jest najsilniejsza. Przede wszystkim to, w jaki sposób zdobywa bramki - tłumaczy szkoleniowiec Pogoni. - Analizujemy rywala jako całość, jako zespół, bo to jest ich największa siła. Wiemy o nich dużo, graliśmy niedawno w Pucharze Polski. Chcemy przede wszystkim zagrać dobry mecz. Nie musimy się na nikim odgrywać.

Portowcy po meczu z Termalicą mieli nad czym pracować, ale terminarz spowodował, że ich sprzymierzeńcem okazał się czas. W końcu było go trochę więcej. Tego samego nie mogą powiedzieć z kolei w Białymstoku, ponieważ w środę grali z Zagłębiem Lubin w Pucharze Polski. Przegrali 0:2 i odpadli. Czy może to mieć wpływ na postawę białostoczan w spotkaniu z Dumą Pomorza, przekonamy się dopiero w poniedziałek. Istnieje prawdopodobieństwo, że Michał Probierz dokona w związku z tym kilku zmian w składzie. Na mecz z Pogonią na pewno wyjdą jednak wszyscy kluczowi zawodnicy.

- Jacek Góralski, Rafał Grzyb, do tego Konstantin Vassiljev to jest trzon Jagiellonii w środku pola i nawet sam duet defensywnych pomocników zapędza się do akcji ofensywnych - wylicza Michniewicz. - Mają też wiele innych atutów, ale nie chciałbym budować wizerunku jakiejś wielkiej Jagiellonii, żeby straszyć swoich zawodników. Gramy w tej samej lidze i też mamy dobrych piłkarzy. Liczę chociażby na Rafała Murawskiego, którego doświadczenie może nam się bardzo przydać - mówi trener Pogoni.

W Szczecinie mają więc do rywala respekt, ale nie zamierzają przed nim klęknąć na kolana.

Środowy mecz "Jagi" w pucharze był zresztą świetną okazją, aby jeszcze dokładniej rozpracować rywala. - Nikt na żywo w Białymstoku nie oglądał tego meczu, ale mamy swoje metody. Wszystkie spotkania nagrywamy i mamy do tego specjalne programy tutaj na miejscu.

To zdecydowanie bardziej ekonomiczny sposób, a efekty są mniej więcej takie same. - To daleka wyprawa, a na razie jeszcze nie dorobiliśmy się helikoptera, żebyśmy mogli tak sobie latać - śmieje się Michniewicz. - Wiem, że siatkarki Chemika Police nawet do Gdańska latały samolotem, więc liczę, że wkrótce też się czegoś takiego doczekamy. My w znacznie odleglejszym Mielcu byliśmy autokarem, także jeszcze wszystko przed nami - zakończył trener granatowo-bordowych..