Sport.pl

Piłkarz o czerwonej kartce: Sędzia dostał sygnał od Polsatu

- Sędzia po całym zdarzeniu powiedział mi, że dostał na słuchawkę sygnał od Polsatu, że Grzesiek Lech pokazał bramkarzowi środkowy palec. Z tego co ja widziałem, to był ?gest Kozakiewicza? - mówi Paweł Głowacki, piłkarz Stomilu o kontrowersyjnej sytuacji podczas wygranego meczu z Chrobrym Głogów 2:1.
Dla biało-niebieskich było to piąte zwycięstwo w tym sezonie i pierwszy z trzech meczów, które rozegrają w ciągu tygodnia. Przypomnijmy, że w najbliższą środę podopieczni trenera Mirosława Jabłońskiego zmierzą się na wyjeździe z Bytovią Bytów (godz. 18), a w niedzielę udadzą się do Bydgoszczy na spotkanie z tamtejszym Zawiszą (godz. 20).

Rozmowa z Paweł Głowackim, pomocnikiem Stomilu

Mateusz Lewandowski: Pierwsza połowa w waszym wykonaniu, jak podkreślał trener, pozostawiała wiele życzenia. Z czego to wynikało?

Paweł Głowacki: - Nie mogliśmy dobrze wejść w ten mecz. Drużyna Chrobrego szybko strzeliła bramkę z rzutu rożnego [Damian Byrtek w 18. minucie - red.] i całe szczęście, że jeszcze przed przerwą udało nam się wyrównać. Kto wie, co działoby się na murawie, gdybyśmy nie zdobyli tego gola [Irakli Meschia w 25. min. - red.]. Zapewne zespół gości cofnąłby się do obrony, chcąc dowieźć taki wynik do końca.

Pierwszy rzut karny dla OKS-u wywalczył Meschia. Co ciekawe, sam kilka minut wcześniej, za przewinienie omal nie zakończył meczu (otrzymał żółtą kartkę). Baliście się, że dostanie czerwoną i będziecie grali w dziesiątkę?

- Zastanawialiśmy się razem z pozostałą częścią drużyny, jaki kolor kartonika wyciągnie sędzia. Na szczęście skończyło się tylko na żółtym, choć był on mocno pomarańczowy. To był zupełnie niepotrzebny faul i w dodatku na połowie przeciwnika. Znamy Irakliego już trochę czasu i wiemy, że czasem potrafi się zagotować. Co więcej, przez takie zachowania wkrada się nerwowość w szeregi naszego zespołu.

Pana wejście na murawę na początku drugiej połowy ożywiło grę całego zespołu. Takie było założenie, by od 45. minuty ruszyć na przeciwnika?

- Graliśmy u siebie, więc bronienie remisu mijało się z celem. W każdym meczu chcemy zgarnąć trzy punkty, zwłaszcza kiedy występujemy przed własną publicznością. Cieszy mnie to, że nasza gra po moim wejściu na murawę wyglądała lepiej. Stworzyliśmy sobie o wiele więcej sytuacji niż w pierwszej połowie. Drugą bramkę strzeliliśmy także po rzucie karnym [uderzał w 83. minucie sam poszkodowany - Grzegorz Lech - red.], gdzie wydaje mi się, że był pretekst do podjęcia przez sędziego takiej decyzji. Zawodnik, który atakuje w polu karnym rywala, jest w lepszej pozycji i to obrońcy muszą uważać.

Tuż po zdobytej bramce na 2:1 Grzegorz Lech musiał opuścić boisko z powodu czerwonej kartki. Jak ta zaskakująca sytuacja wyglądało z pana perspektywy?

- Grzegorz chciał celebrować zdobytą bramkę i zadedykować ją swojej żonie. W grudniu rodzi mu się drugie dziecko, więc stąd ten pomysł. Doszło do utarczki słownej z bramkarzem gości, a ten chwilę później wybił piłkę. Skierował również do niego parę słów, a Lech się zagalopował. Sędzia po całym zdarzeniu powiedział mi, że dostał na słuchawkę sygnał od Polsatu [stacja telewizyjna w niedzielę transmitowała mecz pierwszej ligi - red.], że Grzesiek pokazał bramkarzowi środkowy palec. Z tego co ja widziałem, to był "gest Kozakiewicza".

Od tego momentu myśleliście już tylko o tym, by dowieźć korzystny wynik do końca?

- To była dla nas niewątpliwie ciężka sytuacja. Przez ostatnie 10 minut graliśmy z jednym zawodnikiem mniej. Chrobry przypuścił atak, myśląc, że uda im się uratować choćby punkt. My jednak stanęliśmy dosyć szczelnie w obronie i to dzięki temu dowieźliśmy do końca zwycięski rezultat.

Tym spotkaniem rozpoczęliście piłkarski maraton. Przed wami dwa wyjazdowe spotkania, z Bytovią i Zawiszą. Według pana po najbliższych dwóch kolejkach w tabeli zarysuje się wyraźna czołówka?

- Do tej pory różnica punktowa między czołówką a ostatnimi miejscami była niewielka [lider Dolcan ma 16 pkt, a ostatni Rozwój Katowice 7 pkt - red.]. Jeśli przywieziemy parę punktów z tych dwóch spotkań, to będziemy mogli zagnieździć się w czubie rozgrywek. A chcemy tam być jak najdłużej, by wiosną mieć spokojne głowy.

Stomil Olsztyn - Chrobry Głogów 2:1 (1:1)

Bramki: Meschia 25. k., Lech 83. k., Brytek 18.

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Remisz - Piotr Głowacki (45. Paweł Głowacki), Lech, Meschia (71. Nishi), Suchocki (87. Trzeciakiewicz), Szymonowicz - Kujawa.

Chrobry: Szymański - Ziemniak (84. Pisarczuk), Byrtek, Bogusławski, Samiec - Ilków-Gołąb ,Kościelniak, Gąsior (86. Michalec), Drewniak, Szczepaniak - Sędziak (73. Machaj).

Pozostałe wyniki 9. kolejki:

- Pogoń Siedlce - Wigry Suwałki 1:0 (Duda 23), Miedź Legnica - MKS Kluczbork 4:1 (Bartczak 3, Marquitos 37, Garguła 81, Labukas 87 - Kowalczyk 78), GKS Bełchatów - Arka Gdynia 1:1 (Demianiuk 11 - Nalepa 90), Sandecja Nowy Sącz - Zagłębie Sosnowiec 3:3 (Aleksander 20, 53 k, Bartków 64 - Ryndak 7, Arak 68, 79), Olimpia Grudziądz - GKS Katowice 1:0 (Kurowski 37), Rozwój Katowice - Wisła Płock 2:1 (Winiarczyk 13 k, Kun 56 - Lebedyński 76), Bytovia Bytów - Zawisza Bydgoszcz 2:2 (Wróbel 56 k, Surdykowski 68 - Drygas 26 k, Patejuk 90), Chojniczanka Chojnice - Dolcan Ząbki 1:1 (Niedziela 68 - Świerblewski 84).

I LIGA



1. Dolcan Ząbki91616:8
2. Stomil Olsztyn81611:8
3. Zawisza Bydgoszcz91520:14
4. Wisła Płock91512:9
5. GKS Bełchatów91410:10
6. Chrobry Głogów91411:8
7. Bytovia Bytów81316:12
8. Arka Gdynia91312:11
9. Sandecja Nowy Sącz91319:17
10. Chojniczanka91112:18
11. Zagłębie Sosnowiec81113:12
12. Pogoń Siedlce91111:15
13. Wigry Suwałki91113:11
14. Miedź Legnica81110:12
15. GKS Katowice9911:12
16. MKS Kluczbork9912:20
17. Olimpia Grudziądz9810:14
18. Rozwój Katowice977:15
Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.

Więcej o: