Widzew Łódź - PGE GKS II Bełchatów 1:2. Pierwsza porażka Widzewa

Jedna dobra połowa to za mało, by myśleć o zwycięstwie z liderem ligi. PGE GKS II Bełchatów pokonał Widzew zasłużenie i powiększył przewagę nad nim już do ośmiu punktów
Mecz Widzewa z drugim zespołem PGE GKS był bez wątpienia hitem 9. kolejki grupy łódzkiej czwartej ligi. Trenerzy obu drużyn wysłali na boisko wszystkich swoich najlepszych piłkarzy. Krystian Kierach wziął do swojego zespołu aż siedmiu zawodników z pierwszoligowej kadry, a trener łodzian Witold Obarek wystawił w pierwszym składzie m.in. Adriana Budkę i Princewila Okachiego, których w poprzedniej kolejce oszczędzał. Od początku grał też Kamil Zieliński, czyli nowy napastnik Widzewa.

Przed meczem łódzki zespół tracił do lidera z Bełchatowa pięć punktów (ma jeden mecz mniej), więc widzewiakom naprawdę zależało na zwycięstwie. A przynajmniej powinno, bo przypomnijmy, że do trzeciej ligi awansuje jedynie zwycięzca ligi.

Od pierwszej minuty drużyna Obarka ruszyła więc do ataku. W 5. min bełchatowianie popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki i przejęli ją widzewiacy. W końcowej fazie akcji Michał Czaplarski podał do Mariusza Rachubińskiego, a ten popisał się pięknym lobem nad głową Kamila Bruchajzera. Widzew wyszedł na prowadzenie, a kilka minut później mógł je podwyższyć. Tym razem jednak bramkarz PGE GKS obronił strzał Rachubińskiego i to w pięknym stylu.

Tak naprawdę pierwsze 10 minut meczu to najciekawszy okres gry przed przerwą. Później tempo spadło, nie było też już klarownych bramkowych okazji. Goście, owszem próbowali doprowadzić do wyrównania - aktywny był zwłaszcza na prawej stronie Albin Maciejewski - ale brakowało im dokładności, albo przy ostatnim podaniu, albo przy strzałach. Pudłowali m.in. właśnie Maciejewski, a także Marcin Flis.

Widzew w pierwszej połowie miał jeszcze jedną szansę. Po indywidualnej akcji debiutanta Zielińskiego okazję do zdobycia gola miał Czaplarski, ale bramkarz PGE GKS obronił jego strzał z bliska.

Bruchajzer został bohaterem swojej drużyny także niedługo po przerwie, kiedy odbił piłkę po strzale z powietrza Zielińskiego. To była 100-procentowa okazja Widzewa, bo jego nowy napastnik był sam przed bramkarzem (po świetnym podaniu Czaplarskiego). Gdyby Zieliński trafił, to chyba PGE GKS by się już nie podniósł.

Niewykorzystane sytuacje... W 60. min goście mieli rzut wolny. Strzał Dawida Flaszki obronił Michał Sokołowicz. Bramkarz Widzewa odbił piłkę do boku i przejęli ją bełchatowianie. Na bramkę uderzył Mateusz Szymorek, a kierunek jej lotu zmienił Krystian Pałczyński i Sokołowicz był bez szans. Ten sam zawodnik PGE GKS bramkarza łodzian pokonał niedługo potem. W 71. min znów błąd popełnili obrońcy Widzewa i Pałczyński był sam na sam z Sokołowiczem. Technicznym strzałem nie dał mu szans.

Trzeba przyznać, że bełchatowianie na te gole zasłużyli. W drugiej połowie tworzyli zdecydowanie lepszą drużynę od łodzian. Ich gra była poukładana, mądra i konsekwentna. Z kolei akcje widzewiaków były rwane, w oczy aż nadto rzucała się niedokładność podań w ofensywie i proste błędy w defensywie. Naprawdę nie wyglądało to dobrze.

W końcówce meczu widzewiacy starali się oczywiście o wyrównującą bramkę, ale brakowało im piłkarskiej jakości. Tak naprawdę nie zbudowali żadnej akcji godnej uwagi i właściwie ani razu nie zagrozili bramce gości. Skończyło się wygraną bełchatowian, którzy do końca meczu grali bardzo mądrze, m.in. starali się jak najdłużej utrzymać przy piłce.

To pierwsza porażka Widzewa w tym sezonie. Strata do PGE GKS wzrosła już do ośmiu punktów (przy jednym meczu mniej łodzian). To sporo, tym bardziej że zespołowi z Bełchatowa bardzo trudno odebrać punkty.

Widzew Łódź - PGE GKS II Bełchatów 1:2 (1:0)

Gole: Rachubiński (5.) - Pałczyński (59., 71)

Widzew: Sokołowicz - Pietras (68. Świątkiewicz Ż), Dudała, Maczurek (90.+1 Kralkowski), Milczarek Ż - Budka, Okachi, Rachubiński, Pieńkowski (46. Gilarski) - Czaplarski (62. Bartos), Zieliński

PGE GKS: Bruchajzer - Wrzosek (70. Paluszkiewicz), Stolarczyk Ż, Flis, Szymorek - Maciejewski, Zgarda, Serafin (28. Sitarz), Nowiński (87. Bociek) - Pałczyński, Flaszka (62. Łabędzki Ż).

Więcej o: