20-latek ze Stali już nie musi śnić o złocie [WIDEO, MISTRZOWSKA GALERIA]

- Marzyłem o tym od dawna. Od kiedy? - Bartek Zmarzlik w tym momencie urywa zdanie, zamyślił się, jakby na chwilę wrócił do tamtych pierwszych swoich okrążeń na żużlowym torze w Gorzowie. Pamiętacie tego kilkuletniego chłopaczka, który kręcił kółka na małym motorku na stadionie im. Edwarda Jancarza? Dziś to jest już mistrz świata! I jesteśmy pewni, że to nie koniec!
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Bartek Zmarzlik ze Stali Gorzów został mistrzem świata juniorów! Tutaj znajdziecie naszą relację z Pardubic.

Po udanej bitwie na szampany i zdjęciach ze swoją ekipą, bliskimi i sponsorami, 20-latek nie poszedł pakować się do busa, na nic zdały się nawoływania czeskiego oficjela, że teraz powinien pójść z nim na konferencję prasową. - Teraz to najważniejsi się kibice - odpowiedział mu Zmarzlik z groźnym wzrokiem, zabrał puchar z medalem i ruszył wokół stadionu. Towarzyszyliśmy mu w tym wyjątkowym, mistrzowskim okrążeniu, gdy złoty chłopak ze Stali pozował do zdjęć z gorzowskimi fanami, ale także z tymi, którzy zostali, aby mu dodatkowo pogratulować.

- Czy ty wiesz, że w koszulkach teamu Zmarzlika spotkaliśmy dziś nie tylko Polaków, ale także Czechów, Niemców i jednego Anglika? - zapytaliśmy.

O, nie wiedziałem, to miłe - odpowiedział Bartek. - Znaczy, że tu też mnie znają. Wiedzą, że ktoś taki jeździ na żużlu, ale fajnie. To dla nich też jest to złoto, bo wsparcie fanów jest najważniejsze. Uwielbiam się ścigać, kocham wsiadać na motor, ale robię to też dla nich, czuję jak mnie niosą. Bez tych żółto-niebieskich czy biało-czerwonych trybun to nie miałoby większego sensu.



Mistrz fotografuje się z fanami z Gorzowa, świetnie zorganizowaną grupką ze Strzelec Krajeńskich, którzy razem tworzyli słowo "Bartek" wypisane na ich koszulkach. Jest także kibic Stali z rodziną, mieszkający w Zielonej Górze. I fani z Rzeszowa oraz Rybnika, którzy dzień wcześniej chcieli się zakładać, że wygra Paweł Przedpełski. Teraz wychwalali Bartka pod niebiosa.

Nasz żużlowiec był do występu w Pardubicach perfekcyjnie przygotowany. W czterech wyścigach, gdy sprawa złota jeszcze nie była rozstrzygnięta, praktycznie nie dawał rywalom szans. W końcu zginął w objęciach teamu i innych, gratulujących mu zwycięstwa zawodników. - Był taki szum, że koncentracja gdzieś uleciała i główne puchary z turnieju w Czechach zabrali rywale. To co najcenniejsze jedzie jednak do domu ze mną. Teraz już powiem, że trochę stresik był, bo chciałem jak już była szansa zabrać to złoto, za rok tu nie wystartuję, trzeba się skupić na lidze i Grand Prix - stwierdził Zmarzlik i w swoim stylu dodał. - A w ogóle to ten tor w Pardubicach jest strasznie nudny, za szeroki. Ja tam wolę się bardziej pościgać, wtedy mam największą frajdę. W GP zdecydowanie mocniej mnie sprawdzą [śmiech].

Tata Paweł, brat Paweł, Seweryn, mama, dziewczyna... - Każda z bliskich mi osób ma część tego złota. Wiem ile team włożył w to wszystko roboty, abyśmy szczęśliwie dojechali na to podium - mówił Bartek. - Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w Pardubicach i na całej drodze w tym sezonie. Marzyłem o tym... No właśnie, od kiedy? Chyba właśnie od małego, gdy pierwszy raz wsiadłem na motocykl i jeszcze długo nie chcę z niego zsiadać. Finiszujemy po pięknym sezonie, zimą popracujemy jeszcze mocniej. Ze Stalą tym razem się nie udało, ale w sporcie tak bywa, za chwilę jako drużyna poprawimy się dla naszych kibiców.

W jego oczach było widać szczęście, uśmiech nie schodził też z twarzy, ale widzieliśmy też ile te zawody go kosztowały. Żaden medal nigdy nie przychodzi łatwo, zawsze o tym pamiętajmy. - Dlatego nie pytajcie mnie już dziś o Grand Prix, dajcie nacieszyć się tym złotem. Co jutro? Pewnie Paweł z Sewerynem wyciągną mnie na ryby, trzeba trochę się wyciszyć, ja już chętnie przyłożyłbym głowę do poduszki - mówił Bartek.

Gdy jego ekipa odjeżdżała ze stadionu, fani wciąż bawili się w najlepsze na czeskim, rewelacyjnym, żużlowym pikniku. - Niech ten chłopak tylko jeździ cało i zdrowo, tak ma poukładane w głowie jak teraz i trzyma się tych ludzi, których ma wokół siebie, bo trafiła mu się znakomita kompania. Da nam wkrótce jeszcze więcej frajdy, może mamy to szczęście, że urodził nam się kolejny mistrz ze Stali Gorzów, Edward Jancarz czy Zenon Plech naszych czasów? - takie fajne zdania usłyszeliśmy od kibiców z Gorzowa, ale i z innych miast, krajów. Mieliśmy wyjątkowe szczęście, że mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu, tych emocji już nikt nam nie odbierze. A Bartek niech nam się nie zmienia i faktycznie jeździ wyłącznie zdrowo. Właśnie takich chłopaków jak on, z tymi błyszczącymi oczkami, szczerym uśmiechem i nieprzeciętnymi umiejętnościami, potrzebuje współczesny żużel, aby za chwilę całkiem nie zginąć...

Zmarzlik ma złoto! Junior ze Stali Gorzów mistrzem świata na żużlu! [ZDJĘCIA]